Tegoroczne Rising Stars, pomimo krytyki całego All Star Game, przyniosło dużo emocji. Mini turniej okazał się całkowitym przeciwieństwem meczu gwiazd: była walka, efektywna gra do końca i prawdziwa rywalizacja. Młodzi gracze i przyszłość ligi ewidentnie chcieli się wykazać. Turniej wygrała ekipa Vince Cartera, która w finale pokonała drużynę Carmelo Anthony’ego.
TEAM MELO – TEAM AUSTIN 40:34
- Team Austin, prowadzony przez Austina Riversa i złożony głównie z wyróżniających się zawodników G League, przez większą część spotkania skutecznie przeciwstawiał się faworyzowanej drużynie Carmelo Anthony’ego.
- Początkowo drużyna Melo prowadziła 16:12, a mecz miał wyraźnie „podkoszowy” charakter. Donovan Clingan gwałtownie wysunął się na prowadzenie w punktach, podczas gdy po stronie rywali dobrze rozpoczął Yanic Konan Niederhauser, który nie tylko skutecznie atakował obręcz, ale trafił też rzut za trzy.
- Następnie drużyna Riversa objęła prowadzenie 26:30 i znalazła się zaledwie 10 punktów od zwycięstwa. Duet podkoszowych Niederhauser i Yang Hansen kompletnie zdominował strefę pod koszem. Alley-oopy Niederhausera i gra Hansena pozwoliły przejąć im kontrolę nad meczem.
- Gdy wydawało się, iż będziemy mieli sensację. drużyna Melo wzięła się za odrabianie punktów. Reed Sheppard trafił dwie kolejne trójki. Chwilę później Stephon Castle zaatakował obręcz i wykorzystał dwa rzuty wolne, a Jeremiah Fears dołożył efektowny floater. Po niecelnej trójce drużynie Austina, mecz zamknął Dylan Harper, który trafił najważniejsze punkty z pomalowanego.
- Najskuteczniejszymi zawodnikami drużyny Carmelo Anthony’ego byli Sheppard i Clingan (po 9 punktów), a Fears dorzucił 7. Dla drużyny Austina najlepiej punktowali Niederhauser (11 punktów, 5/7 z gry) oraz Yang Hansen (10 punktów, 4/5 z gry).
TEAM T-MAC – TEAM VINCE 36:41
- VJ Edgecombe był wyraźnym bohaterem drugiego półfinału Rising Stars. Gracz 76ers zakończył spotkanie z 17 punktami (najwięcej na parkiecie), 5 zbiórkami i 1 asystą.
- Początek spotkania należał do drużyny McGrady’ego. Drużyna T-Maca gwałtownie objęła prowadzenie 15:7, mając tym samym niezłą skuteczność (54,5% z gry).
- W drugiej części gry Edgecombe wszedł z ławki i w krótkim czasie zdobył 7 punktów, w tym trójkę z rogu po asyście Derika Queena, co zmusiło rywali do wzięcia przerwy na żądanie. Wyraźne problemy ze skutecznością miał skrzydłowy Atlanty Hawks Zaccharie Risacher, który spudłował wszystkie pięć rzutów z gry.
- Drużyna Vince Cartera długo szukała swojego rytmu (zaledwie 3/10 z gry na otwarcie), ale wraz z wejściem Edgecombe mecz zaczął się przechylać na jedną stronę. Ostatecznie postawa gracza 76ers przesądziła o zwycięstwie i awansie do finału.
FINAŁ: TEAM MELO – TEAM VINCE 24:25
- Początek meczu był szybki i intensywny. Najpierw drużyna Cartera prowadziła 11:15, mimo iż spudłowali trzy pierwsze rzuty. Strzelanie otworzył Clingan, trafiając za trzy, ale po chwili Matas Buzelis odpowiedział potężnym dunkem, a Edgecombe dołożył kolejne punkty.
- W drugiej połowie meczu było 22:23 dla Team Vince. Tuż po przerwie Dylan Harper trafił trójkę z rogu boiska, a chwilę później Fears odpowiedział rzutem zza łuku z przeciwnego narożnika, odzyskując prowadzenie dla Team Melo. Problem w tym, iż Team Melo wpadł w „trójkowy szał” i spudłował kolejne trzy próby z dystansu, co pozwoliło drużynie Cartera złapać krótką serię punktową.
- Finał Rising Stars rozstrzygnął się dosłownie w ostatnich sekundach. Gdy drużyna Carmelo potrzebował trójki na zwycięstwo, defensywa ekipy Vince’a skutecznie odcięła rzuty zza łuku. W tej sytuacji Jeremiah Fears zdecydował się na wjazd pod kosz, ale spudłował. Piłkę dobił jeszcze Stephon Castle, dając prowadzenie 23:24.
- Ostatnie słowo należało jednak do bohatera całego turnieju. VJ Edgecombe po raz kolejny w tym meczu wziął ciężar gry na siebie. Tym razem wjechał lewą stroną pomalowanego, dostał się pod kosz i wymusił faul rzutowy na środkowym drużyny Melo, Donovanie Clinganie. Edgecombe wykorzystał oba rzuty wolne, zapewniając Team Vince zwycięstwo 24:25. VJ Edgecombe został jednocześnie mianowany MVP Rising Stars. Słusznie.
- Sam Edgecombe podkreślał, iż młodzi gracze chcieli udowodnić, iż Rising Stars zasługuje na uwagę.
– Doceniamy, iż ludzie oglądają choćby Rising Stars Game. Chcieliśmy, żeby było widowiskowo, ale też mecz na serio. I szczerze? Nienawidzę przegrywać. Skoro była szansa wygrać wszystko, to czemu z niej nie skorzystać? – powiedział VJ.

2 godzin temu










