Victor Wembanyama rzucił 35 punktów, prowadząc San Antonio Spurs do pewnej wygranej w meczu pierwszej rundy przeciwko Portland Trail Blazers. Cade Cunningham miał 39 punktów, ale to nie wystarczyło, by powstrzymać dobrze dysponowanych Orlando Magic, którzy dość niespodziewanie ograli Detroit Pistons. Oprócz tego Oklahoma City Thunder zdominowali Phoenix Suns, a Boston Celtics nie dali szans Philadelphia 76ers.
Boston Celtics — Philadelphia 76ers 123:91
Statystyki na PROBASKET
- Jayson Tatum zdobył 25 punktów, 11 zbiórek i siedem asyst w swoim pierwszym meczu play-off od czasu zerwania ścięgna Achillesa w poprzednim sezonie. Boston Celtics rozbili Philadelphia 76ers 123:91. Jaylen Brown dorzucił 26 punktów, a Neemias Queta 13. Tatum zdobył 21 punktów już w pierwszej połowie, rozgrywając dopiero swój 17. mecz w okresie po operacji Achillesa w maju ubiegłego roku.
- – Wciąż przechodzę rehabilitację – powiedział. – Pracuję nad tym każdego dnia, poza dniami wolnymi… przez cały czas staram się wrócić do pełnej formy – dodał. Boston ani razu nie przegrywał, budując przewagę sięgającą 35 punktów, a trener Joe Mazzulla dał szansę gry aż 12 zawodnikom. Celtics trafili 16 rzutów za trzy.
- Tyrese Maxey zdobył 21 punktów i miał osiem asyst dla Sixers, którzy grali bez Joela Embiida. Wysoki wciąż wraca do zdrowia po operacji wyrostka robaczkowego z 9 kwietnia i nie wiadomo, kiedy wróci na parkiet. Paul George zdobył 17 punktów, a VJ Edgecombe dorzucił 13. Ekipa z Philly trafiła tylko 4 z 23 rzutów za trzy.
- Trener Nick Nurse określił występ zespołu jako „absolutnie nie do zaakceptowania”. – Po prostu nie zrobiliśmy wystarczająco dużo po obu stronach parkietu, żeby wejść w rytm meczu – powiedział. Tatum zdobył 10 punktów w pierwszej kwarcie, zakończonej prowadzeniem Celtics 33:18. Sixers mieli też problemy z obroną kosza. Zmiennicy Embiida, Adem Bona i Andre Drummond, gwałtownie złapali po dwa faule.
- Mecz numer 2 odbędzie się we wtorek w Bostonie.
Autor: Michał Kajzerek
Oklahoma City Thunder — Phoenix Suns 119:84
Statystyki na PROBASKET
- Shai Gilgeous-Alexander zdobył 25 punktów, a Oklahoma City Thunder rozpoczęli serię od efektownego zwycięstwa 119:84 nad Phoenix Suns. SGA trafił tylko 5 z 18 rzutów z gry, ale był bardzo skuteczny na linii rzutów wolnych (15/17), po czym nie zagrał w czwartej kwarcie. Jalen Williams zdobył 22 punkty, a Chet Holmgren dorzucił 16 dla najwyżej rozstawionych Thunder.
- W ekipie Suns Devin Booker miał 23 punkty, a Dillon Brooks 18 (6/22 z gry). Phoenix trafiali tylko 34,9% rzutów. Jalen Green tym razem zakończył mecz z 17 punktami (6/16 z gry). Dillon Brooks już w pierwszej kwarcie został ukarany faulem niesportowym pierwszego stopnia za uderzenie Holmgrena w twarz, po czym Oklahoma City zanotowali serię 12:2 i objęli prowadzenie 24:14.
- Do przerwy Thunder prowadzili 65:44 — Holmgren miał 16 punktów, a Gilgeous-Alexander 15. Pod koniec trzeciej kwarty SGA wykorzystał akcję 2+1, powiększając przewagę do 90:63, a Oklahoma City weszli w czwartą kwartę przy wyniku 97:66. Aż dziewięciu zawodników Thunder spędziło na parkiecie co najmniej 13 minut. Mecz numer dwa odbędzie się w środę w Oklahomie.
Autor: Michał Kajzerek
Detroit Pistons — Orlando Magic 101:112
Statystyki na PROBASKET
- Detroit Pistons podeszli do tej serii w roli zdecydowanego faworyta, ale po finałowych rozstrzygnięciach w turnieju play-in jasne było, iż nie będzie to dla nich tylko „spacerek”. Już w pierwszych minutach spotkania to Orlando Magic przejęli inicjatywę i rozpoczęli swoją dominację. Zaczęło się od serii trafień m.in. Franza Wagnera, Paolo Banchero czy Jalena Suggsa, która dała im dwucyfrowe prowadzenie (5:18).
- Tłoki musiały gonić wynik i za sprawą przede wszystkim Cade’a Cunninghama, a także kilku trafień zza łuku w wykonaniu zmienników udało im się niemal w pełni zniwelować straty (27:29). Zanim jednak pierwsza kwarta dobiegła jeszcze końca, przyjezdni znów wrzucili wyższy bieg, odpowiadając serią 6:0.
Kevin warming up from three pic.twitter.com/d2YEjBoQ83
— Detroit Pistons (@DetroitPistons) April 19, 2026- Druga odsłona była już zdecydowanie bardziej wyrównana i „stabilna”, ale cały czas to Magic utrzymywali się na prowadzeniu. Nie przeszkodził fakt, iż w 2Q trafiali oni tylko 35,3% swoich rzutów z gry, w tym 37,5% zza łuku. Pistons prezentowali się pod tym względem bowiem jeszcze gorzej (30,4% z gry, 0% za trzy; 0/6). Na przerwę goście z Orlando schodzili z czteropunktową zaliczką (51:55).
- Po powrocie na parkiet obraz gry wyglądał podobnie. W pewnym momencie przewaga Magic wzrosła do 11 oczek, ale serią 13:2 odpowiedzieli m.in. Cade Cunninghami Tobias Harris, doprowadzając tym samym do długo wyczekiwanego remisu (65:65).
Paolo Dell pic.twitter.com/yDHMVwLuvi
— Orlando Magic (@OrlandoMagic) April 20, 2026- Reakcja Magic? Wybuchowa! Chwilę później to oni zanotowali serię 14:3 i znów cieszyli się dwucyfrową zaliczką. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Cunningham jako jedyny zawodnik Pistons trafił w tej kwarcie więcej niż jeden rzut i utrzymywał swój zespół w grze (74:81).
- Kluczowa była więc ostatnia część gry, w której po jednym z niecelnych rzutów Tristana da Silvy Cade wykorzystał dwa rzuty osobiste i zbliżył Tłoki na cztery oczka (92:96). Wówczas jednak da Silva odpowiedział trafieniem zza łuku, a po pudle w wykonaniu Cunninghama dwa kolejne punkty dołożył Wendell Carter Jr. (92:101).
- Od tamtego momentu gracze Orlando byli w stanie utrzymywać swoją przewagę na pułapie czterech posiadań. Kiedy Cade znów zdobył cztery punkty z rzędu, a Pistons przegrywali już tylko siedmioma oczkami, na zegarze pozostała nieco ponad minuta. Magic skutecznie wykorzystali dostępny im czas, a akcję zakończyli punktami, czym przypieczętowali swoją wygraną.
- — Na początku spotkania [moi zawodnicy] zaprezentowali ducha rywalizacji, ale na końcu widoczny był też poziom opanowania wiedząc, iż nie wszystko będzie zawsze układało się po ich myśli. […] Pistons mieli przerwę. My znaleźliśmy nasz rytm, grając mecze i to odegrało swoją rolę — mówił po meczu trener Jamahl Mosley.
- Pistons stracili tej nocy przewagę własnego parkietu i do awansu do kolejnej rundy będą potrzebowali co najmniej jednego zwycięstwa na terenie rywala. Teraz muszą skupić się jednak na tym, by nie jechać na Florydę ze stanem 0-2.
- Solidne zawody rozegrał Paolo Banchero, autor 23 punktów, dziewięciu zbiórek i czterech asyst. Franz Wagner dorzucił 19 punktów, zebrał pięć piłek i rozdał cztery asysty. Po 17 oczek zapisali na swoich kontach Wendell Carter Jr. (do tego 7 zbiórek, 5 asyst) oraz Desmond Bane (1/8 za trzy).
- — Wyszliśmy na parkiet zbytnio… spięci, rozluźnieni? Nie wiem, co to było. Dla niektórych może to i to. Daliśmy im energię w pierwszych minutach i musieliśmy radzić sobie z tym przez resztę spotkania — mówił z kolei Cade Cunningham, autor 39 punktów i pięciu zbiórek.
- Oprócz Cunninghama tylko jeden zawodnik Tłoków zakończył zawody z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Był to Tobias Harris, który nie popisał się jednak skutecznością (17 oczek, 6 zbiórek, 3 asysty, 2 bloki; 5/15 z gry, 1/7 za trzy).
San Antonio Spurs — Portland Trail Blazers 111:98
Statystyki na PROBASKET
- Drugi z wyrównanych pojedynków z niedzieli zakończył się już po myśli faworytów. Zanim jednak rywalizacja w ogóle się rozpoczęła, to na wysokości zadania stanęli sympatycy San Antonio Spurs, którzy założyli dostarczone przez klub koszulki, tworząc tym samym kapitalną atmosferę. Na trybunach znaleźli się m.in. Tim Duncan i David Robinson.
David Robinson and Tim Duncan in the building for Game 1 in San Antonio! pic.twitter.com/UGr0Gplird
— NBA (@NBA) April 20, 2026- Ostrogi nie zdominowały co prawda swojego rywala, ale już w pierwszej kwarcie, głównie za sprawą kapitalnie dysponowanego Victora Wembanyamy, odskoczyli z wynikiem (30:21). W drugiej odsłonie Portland Trail Blazers poprawili nieco swoją skuteczność z gry, ale cały czas nie mogli wstrzelić się zza łuku (22,2%), co Spurs w dalszym ciągu boleśnie wykorzystywali (59:49).
- Podopieczni Mitcha Johnsona stopniowo pielęgnowali swoje prowadzenie. Po przerwie kilka dobrych fragmentów zaliczyli Devin Vassell, Julian Champagnie czy Luke Kornet, którzy wyręczyli Wemby’ego i zadbali o dalsze powiększanie przewagi (87:72). Już wtedy losy spotkania były w dużej mierze przesądzone.
- Victor Wembanyama (35 punktów, 5 zbiórek, 4 straty) zaliczył świetny występ, a jego 21 punktów z pierwszej połowy to najlepszy wynik w debiucie w play-offach w odkąd rozpoczęto pomiary play-by-play (od 1997/98). Po 17 oczek zapisali na swoich kontach De’Aaron Fox (do tego 8 asyst, 5 zbiórek) oraz Stephon Castle (7 zbiórek, 7 asyst).
- Deni Avdija robił co mógł, żeby powalczyć tej nocy o zwycięstwo, ale jego 30 punktów, 10 zbiórek i pięć asyst nie wystarczyło. Wspierał go przede wszystkim Scoot Henderson (17 punktów, 3 asysty, 3 zbiórki; 7/11 z gry). Skutecznością rozczarowali m.in. Jrue Holiday (9 oczek, 11 asyst; 4/15 z gry) i Shaedon Sharpe (10 punktów; 4/13 z gry).
- — Spurs zawsze stawiają cię w trudnej pozycji. Musisz przeciwko nim rzucać skutecznie zza łuku, a my trafiliśmy 36% — mówił po meczu trener Tiago Splitter. — Nie mogliśmy zgarnąć ofensywnych zbiórek, tak jak to zwykle robimy. Zadbaliśmy o piłkę, tylko cztery starty i ogólnie zagraliśmy twardo — dodał.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

1 tydzień temu












![Funkcjonariusze służby więziennej rywalizowali o puchar dyrektora [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/05/zawody-basen-Zarow-1.jpg)


