Wrocławscy kibice z zapartym tchem śledzą doniesienia z gabinetów lekarskich, a najnowsze wieści bezpośrednio od jednego z liderów Betard Sparty wreszcie wlewają nieco optymizmu w serca fanów ze stolicy Dolnego Śląska. Dan Bewley, który w ostatnim czasie musiał odłożyć motocykle na boczny tor, przechodzi intensywną rehabilitację. Brytyjczyk na chwilę opuścił Wrocław, by przewietrzyć głowę w ojczyźnie, ale teraz z pełną parą wraca do walki o odzyskanie pełnej sprawności pod okiem klubowych specjalistów.
Przerwa w startach i żmudne ćwiczenia potrafią zmęczyć psychicznie każdego sportowca. Doskonale rozumie to sztab Betard Sparty, który pozwolił swojemu asowi na krótką podróż do Wielkiej Brytanii. Dan Bewley wykorzystał ten czas niezwykle aktywnie, ładując akumulatory tam, gdzie zapach benzyny i ryk silników są rzeczą świętą.
– Cześć wszystkim, z tej strony Dan Bewley. Znowu jestem na fizjoterapii. Miałem tydzień przerwy, wróciłem do Anglii, byłem na Wyspie Man i oglądałem wyścigi Superbike 700. To było naprawdę świetne – relacjonuje z uśmiechem reprezentant wrocławskiego klubu .
Wyprawa na kultowe, uliczne ściganie u boku najszybszych motocyklistów globu najwyraźniej podziałała na Brytyjczyka niezwykle motywująco. Tuż po powrocie z Wyspy Man żużlowiec natychmiast zameldował się w gabinecie rehabilitacyjnym, by kontynuować walkę z czasem.
Najważniejsze dla kibiców z Wrocławia są jednak postępy w leczeniu kontuzjowanego zawodnika. Choć urazy w czarnym sporcie bywają zdradliwe, to z obozu Sparty płyną bardzo obiecujące sygnały. Proces leczenia zmierza w dobrym kierunku, a sam zawodnik czuje ogromną różnicę w codziennym funkcjonowaniu i powoli odzyskuje pełen zakres ruchów.
– Rehabilitacja idzie dobrze. Teraz mogę już trochę lepiej się poruszać i jestem bardziej mobilny, w dobrym kierunku to wszystko idzie. przez cały czas ciężko pracuję z Eliaszem i zobaczymy, kiedy uda mi się wrócić na tor – tłumaczy Bewley dla klubowych mediów, chwaląc sobie współpracę z klubowym fizjoterapeutą, Eliaszem Zientarą.
Na ten moment wrocławski sztab szkoleniowy nie deklaruje jeszcze konkretnej daty powrotu swojego lidera na ligowe tory. Nikt nie chce nie chce ryzykować zdrowia Brytyjczyka, dopóki ten nie będzie gotowy na sto procent. Sam zawodnik tonuje nastroje, ale jednocześnie wysyła jasny sygnał, iż jego głód jazdy jest ogromny.
– Na tę chwilę jeszcze tego nie wiem, ale po prostu dalej pracujemy i mam nadzieję, iż niedługo znów będę mógł się ścigać. Dziękuję bardzo wszystkim za wsparcie! – kończy niezwykle zmotywowany żużlowiec Betard Sparty.

















