Po rozczarowaniu spowodowanym zeszłorocznym finałem rozgrywek nie ma już śladów. Wszyscy zgodnie w Gdańsku pracują na jeden cel, którym jest powrót do Metalkas 2. Ekstraligi. Co prawda początek nie zapowiadał takiego obrotu spraw. Wybrzeże musiało dokonać kilku wzmocnień, aby stać się drużyną kompletną. Najszybciej dołączył Timo Lahti, który w tej chwili jest trzecim liderem drużyny znad morza. Później sięgnięto po Mateusza Bartkowiaka a na koniec w zespole pojawił się Jan Przanowski.
Zanim jednak do tego doszło musieli radzić sobie bez Bartkowiaka i Przanowskiego. Mimo tego udało im się w czterech pierwszych kolejkach nie przegrać żadnego spotkania. Zanotowali domową wygraną ze Śląskiem Świętochłowice oraz wyjazdowe remisy w Daugavpils, Gnieźnie i Krakowie. W 7. kolejce przytrafiła się im jedyna wpadka w domowym starciu z Kolejarzem Opole przerwanym po 8 biegu. Od tamtej pory pewnie kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa.
Przypieczętowali kapitalną rundę zasadniczą wygraną z Lokomotivem Daugavpils 54:36. Tym samym odnieśli ostatecznie jedynie jedną porażkę. I to na domowym obiekcie. Nie przegrali ani jednego poza domem co, zdaniem redaktora Tomasz Łunkiewicza z trójmiasto.pl, jest pierwszym takim przypadkiem w ich historii! Teraz pozostaje im czekać na rywala w fazie play-off i zrobić wszystko, aby ten historyczny sezon zakończyć awansem do Metalkas 2. Ekstraligi.















