Wyborna forma lidera ROW-u Rybnik. Sam jest zaskoczony!

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Nicolai Klindt w genialnym stylu poprowadził INNPRO ROW Rybnik w zaciętym boju na owalu w Poznaniu, udowadniając, iż jego transfer do ekipy Rekinów to absolutny strzał w dziesiątkę. Choć rybniczanie musieli ostatecznie uznać wyższość miejscowych Skorpionów, przegrywając zaledwie dwoma oczkami (44:46), Duńczyk rozegrał kapitalne zawody, inkasując aż 17 punktów z bonusem w siedmiu startach. Po emocjonującym widowisku doświadczony żużlowiec nie ukrywał ulgi, ale i ogromnego zadowolenia ze współpracy z teamem oraz sprzętu, który w kluczowych momentach meczu pozwolił mu latać po torze.

Kluczem do kosmicznej dyspozycji lidera ROW-u okazały się korekty w park maszyn oraz praca ze sprawdzonym tunerem, Brianem Kargerem. Duński żużlowiec zdradził kulisy poszukiwania optymalnych ustawień, które po dziesiątym biegu diametralnie zmieniły oblicze jego występów. Jak przyznał sam zawodnik w rozmowie z klubowymi mediami, treningowe jazdy i testy przyniosły w końcu upragniony efekt.

Miło było mi, iż miałem wcześniej możliwość startu na próbie toru i wypróbowaliśmy dwie różne zębatki i zaczęliśmy na tej mniejszej. A potem, po jedenastym biegu z Janem, poczułem, iż nie mam wystarczającej mocy. Więc zmieniliśmy zębatkę na drugą i ukończyłem na niej ostatnie dwa wyścigi, a moje starty były lepsze. To jest ten sam silnik, na którym jechałem w Bydgoszczy i to ten sam silnik, na którym jechałem w ostatnim meczu domowym z Łodzią, ale jakoś nie czuję się w nim szybki… – tłumaczył Klindt, wskazując na subtelne różnice w pracy silników.

Drobne modyfikacje i nowa jednostka napędowa dostarczona przez Briana Kargera sprawiły, iż Klindt odnalazł brakującą prędkość już podczas wcześniejszego spotkania w Rzeszowie, co teraz w Poznaniu zaowocowało fantastyczną zdobyczą punktową. Duńczyk nie ukrywa, iż ma ogromne szczęście do ludzi, którzy go otaczają.

Mam dużo szczęścia, iż mam w tym roku dobry, dobry sprzęt. Mój zespół pracuje fantastycznie. Mój tuner, Brian Karger, bardzo mi pomaga. Zbudował mi w zeszłym tygodniu nowy silnik, który wypróbowałem w tym tygodniu, w piątek, i jest bardzo, bardzo dobry. Więc w tym momencie czuję się dobrze – podkreślał lider ROW-u.

Mimo imponującego dorobku i statusu jednego z najskuteczniejszych zawodników ligi, początek spotkania w stolicy Wielkopolski wcale nie zapowiadał tak kosmicznego wyniku. Klindt przyznał otwarcie, iż przed wyjeżdżeniem pierwszych metrów na poznańskim owalu towarzyszył mu spory stres, zwłaszcza iż historia jego dotychczasowych startów na tym obiekcie nie należała do najbardziej udanych.

To nigdy nie jest łatwe. Ale wierzę w siebie, tak. Ale nie myślałem, iż zdobędę dziś 18 punktów, i jestem bardzo wdzięczny za dzisiejszy dzień i za to, iż wszystko działa tak dobrze. Tak jak wspomniałem ci wcześniej, byłem bardzo nerwowy przed tym meczem, ponieważ nie miałem tu wcześniej udanego spotkania w Poznaniu, ale udało mi się to dzisiaj zmienić – podsumował z uśmiechem bohater rybnickiej ekipy.

Forma, jaką Nicolai Klindt prezentuje od momentu dołączenia do INNPRO ROW-u Rybnik w trakcie trwających rozgrywek, budzi podziw. Duńczyk stał się ostoją zespołu, co potwierdzają jego twarde liczby. Po siedmiu rozegranych spotkaniach i trzydziestu siedmiu wyścigach ma na swoim koncie 79 punktów oraz 6 bonusów, co daje mu rewelacyjną średnią biegową na poziomie 2,297 i wysokie czwarte miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych. Choć mecz w Poznaniu uciekł rybniczanom o włos, postawa Klindta udowadnia, iż ROW ma w swoich szeregach prawdziwego lidera zdolnego pociągnąć drużynę do końcowego sukcesu w najtrudniejszych bojach.

Idź do oryginalnego materiału