Wstrząśnięta Lewandowska nie wytrzymała. "Milczenie chroni sprawcę"

2 godzin temu
Anna Lewandowska podzieliła się prywatną refleksją po obejrzeniu filmu "Dom dobry". Żona piłkarza FC Barcelony była poruszona tym, co zostało przedstawione w produkcji. Ta mocno nią wstrząsnęła. Dlatego też postanowiła wygłosić apel.
- Zobaczymy, jak potoczy się tegoroczny sezon w Barcelonie, bo, powiedzmy, to prawdopodobnie będzie ostatni sezon mojego męża tutaj, więc wyciskamy z niego ostatnią kroplę - ujawniła Anna Lewandowska, czym wznieciła plotki o możliwym końcu przygody Roberta z katalońskim klubem. Kobieta pozostaje aktywna w mediach, udziela wywiadów. Dba też o poprawę stylu życia społeczeństwa, organizując obozy treningowe, oferując zdrowe produkty spożywcze, a także zakładając Edan Studios. Aktywnie uczestniczy też w social mediach. I właśnie poruszyła bardzo istotny temat.

REKLAMA







Zobacz wideo Legia na dnie. Kosecki nie wytrzymał: Panowie piłkarze, nie przychodźcie do tego klubu



Anna Lewandowska poruszona produkcją Wojciecha Smarzowskiego. "Oglądając go, trudno nie myśleć o tym, że..."
W środowy poranek Lewandowska opublikowała na Instagramie długi wpis. Poruszyła w nim wątek przemocy domowej, zarówno tej psychicznej, jak i fizycznej. "Zainspirował" ją do tego film "Dom dobry", którego premiera miała miejsce pod koniec ubiegłego roku, opowiadający o kobiecie, która doświadcza przemocy w domu. "To był jeden z najtrudniejszych filmów jakie oglądałam" - stwierdziła wprost Lewandowska.


"To, co najbardziej porusza, to realizm. Brak przesady. Cisza. Napięcie. Pokazany jest mechanizm stopniowej kontroli, upokarzania, odbierania pewności siebie, manipulacja. Przemoc nie zaczyna się od uderzenia. Zaczyna się od słów, izolacji i przerażającej manipulacji" - podkreślała, po czym zdobyła się na szczere wyznanie. "Nie byłam w stanie obejrzeć tego filmu za jednym razem. Musiałam podzielić go na dwie części. (...) Oglądając go, trudno nie myśleć o tym, iż podobne historie dzieją się naprawdę" - kontynuowała.
Mocny apel Lewandowskiej
Nie skończyło się tylko na słowach. Lewandowska postanowiła zaoferować realną pomoc. "Dziś tak dużo mówi się o prawach kobiet. Ale podstawowym prawem każdej kobiety jest bezpieczeństwo we własnym domu (jak i każdego człowieka). jeżeli doświadczasz przemocy albo podejrzewasz, iż ktoś w Twoim otoczeniu jej doświadcza… pamiętaj, iż pomoc istnieje" - pisała, po czym podała numery kontaktowe do poszczególnych placówek, które mogą coś zaradzić w takich sytuacjach. Na koniec wystosowała jeszcze jeden apel. Apel do kobiet. "Nie jesteś sama. Milczenie chroni sprawcę. Rozmowa może uratować czyjeś życie" - puentowała.






Zobacz też: Mioduski ciągnie Legię na dno. Te słowa mówią wszystko.



Nie tylko na Lewandowskiej ten film wywarł tak ogromne wrażenie. Głos w jego sprawie zabierały też inne znane postaci czy internauci. Przyciągnął do kin wielu widzów. Jak podaje Filmweb, w ledwie trzy tygodnie obejrzało go 1,2 mln osób. Media informowały również, iż zdecydowanie więcej kobiet zaczęło szukać pomocy. Ten film nie tylko pozwolił im otworzyć oczy, ale przede wszystkim dodał odwagi.
"Nie wydaje mi się więc, żeby Wojciech Smarzowski epatował w 'Domu dobrym' brutalnością dla przyjemności. On po prostu pokazuje to, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami niejednego polskiego domu. To świadectwo prawdziwych osób, z którymi rozmawiał. A iż skumulowane w jednym wątku boli jeszcze bardziej? To film, kiedyś się skończy. Ale pokazuje, iż ofiary przemocy często próżno szukają ucieczki czy pomocy, bo system nie działa - a przynajmniej rzadko na ich korzyść. Trudno to wszystko oglądać. Ale naprawdę, choć raz trzeba. Bo przecież nie kłamałby filmowiec choćby tak pewny siebie jak Wojciech Smarzowski, mówiąc, iż za 'Dom dobry' często dziękują mu osoby, które takiej przemocy doświadczyły. I to najważniejsza ocena" - pisała Justyna Bryczkowska na łamach Gazeta.pl.
Idź do oryginalnego materiału