FC Barcelona jeszcze nie tak dawno wydawała się murowanym kandydatem do walki o potrójną koronę. Tymczasem Katalończycy wysoko przegrali z Atletico Madryt (0:4) w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Króla, a w poniedziałek 16 lutego stracili fotel lidera La Liga na rzecz Realu Madryt. Wszystko z powodu zaskakującej przegranej z Gironą 1:2.
REKLAMA
Zobacz wideo Robert Lewandowski czy Kamil Stoch? "Nie znam go"
Kryzys Barcelony? Mówią o problemach Lewandowskiego
Taki obrót spraw odbił się szerokim echem w hiszpańskich mediach. Portal "Cope" zaczął choćby doszukiwać się zaczątków kryzysu w zespole Hansiego Flicka. Jak stwierdził dziennikarz Joan Batllori, obie porażki poniesione przez "Barcę" w ostatnich dniach miały punkty wspólne.
"Na Metropolitano Barcelona źle weszła mecz, bez intensywności. To wykorzystało Atletico. W drugiej połowie nastąpiła krótka poprawa. VAR anulował gola z powodu spalonego, którego nikt wyraźnie nie widział" - czytamy o meczu przeciwko zespołowi z Madrytu.
"Na Montilivi drużyna Flicka dobrze weszła w spotkanie. Natomiast w drugiej połowie drużyna rozpadła się po straceniu gola na 1:1. Obrońcy zostawiali zbyt wiele przestrzeni, z czego skorzystała Girona. Tym razem VAR również był "bohaterem" - nie wezwano sędziego do obejrzenia sytuacji przy golu Frana Beltrana, gdy Claudio Echeverri nadepnął Julesa Kounde. Girona zasłużyła na zwycięstwo, ale akcja decydująca o wyniku meczu nie pozostawia wiele miejsca na dyskusję" - podsumowano starcie z Gironą.
Problemem, na który zwraca uwagę Battlori, jest brak skuteczności. Dostało się również Robertowi Lewandowskiemu, o którym napisano, iż "jest daleki od swojej najlepszej formy". Zdaniem dziennikarza zawodzi także Fermin Lopez, a Ferran Torres "stracił instynkt z początku sezonu". Głośno jest także o fatalnym pudle Lamine'a Yamala z rzutku karnego przy wyniku 0:0. "To niewybaczalne. Wybrał ładne, finezyjne rozwiązanie, zamiast efektywnego" - czytamy.
Nie da się również nie zgodzić z tezą, iż jeżeli "zdarzy się cud i "Barca" odwróci losy rywalizacji pucharowej z Atletico na Camp Nou lub jeżeli ostatecznie wygra ligę, to ten tydzień pozostanie tylko anegdotą". Rewanżowy mecz przeciwko "Rojiblancos" Katalończycy rozegrają dopiero 3 marca. Wcześniej zmierzą się w lidze z Levante i Villarrealem - wszystkie z tych spotkań Barcelona rozegra na własnym stadionie.
Zobacz też: Flick nie wytrzymał po porażce Barcelony. Wskazał winnych. "Wszyscy widzieli"

2 godzin temu