Wskazał sekret lepszej formy. Zaskakujący powód

speedwaynews.pl 3 godzin temu

Kim Nilsson dostanie szansę startu w Zielonej Górze jako pierwszy rezerwowy cyklu. Doświadczony Szwed otrzymał szansę pokazania się w solidnej międzynarodowej obsadzie w miejsce Rasmusa Jensena, który został zawieszony przez swoją federację za dopuszczenie się rękoczynów w stosunku do jednej z osób funkcyjnych.

36-latek podczas finału eliminacji mógł mówić o sporym pechu, bowiem w jednym z biegów punkty stracił nie do końca ze swojej winy. Ostatecznie zajął on jedenastą lokatę z dorobkiem pięciu punktów. Szwed nie krył rozczarowania ze swojego wyniku, jednocześnie ciesząc się z otrzymanej „drugiej szansy” od losu.

Byłem nieco rozczarowany brakiem awansu podczas turnieju SEC Challenge, ponieważ byłem blisko celu, ale w jednym z wyścigów zostałem uderzony i spadł mi łańcuch. Gdyby nie to, byłbym w stawce finałowej. To był po prostu jeden z tych wieczorów, kiedy los mi nie sprzyjał. Ostatecznie jednak zostałem nominowany jako pierwszy rezerwowy, z czego bardzo się cieszę, a teraz nadarza się okazja, by pojechać w pełnym turnieju – mówi Nilsson dla oficjalnej strony internetowej Speedway Grand Prix.

Ograniczył liczbę silników

Nilsson już w ubiegłym tygodniu miał okazję do sprawdzenia się w rywalizacji z najlepszymi żużlowcami świata. Indywidualny mistrz Szwecji otrzymał dziką kartę na Grand Prix Szwecji w Malili, gdzie spisał się poprawnie, docierając do czołowej dziesiątki. Mimo to Nilsson mówi o niedosycie. Co też ciekawe, reprezentant Trzech Koron wskazuje, iż za zwyżką jego formy stoi.. zmniejszenie liczby silników, z których korzysta.

Być może po cichu liczyłem na coś więcej niż te dziewięć punktów w Malilli. Człowiek zawsze ma nadzieję na lepszy wynik i w zasadzie tak właśnie powinien podchodzić do sportu. Tak naprawdę nie wiedziałem, czego spodziewać się po tym torze. Jeździłem tam w tym roku w lidze i to były udane zawody. Podczas treningu zacząłem od tego samego motocykla, ale nie czułem się na nim w ogóle dobrze. Na sam turniej zmieniłem maszynę, co okazało się znacznie lepszym posunięciem. Przez cały rok czułem, iż moja jazda jest całkiem w porządku, a w ostatnich tygodniach wszystko idealnie wskoczyło na adekwatne tory. Zmieniłem sporo rzeczy w motocyklach i mam do dyspozycji świeże silniki. Może też trochę ograniczyłem ich liczbę. Nie wybieram już spośród ośmiu różnych jednostek – skupiam się tylko na trzech. Myślę, iż to procentuje, a kiedy odjedziesz kilka dobrych meczów, to automatycznie buduje twoją pewność siebie. A tej w żużlu nigdy za wiele – mówi.

Idź do oryginalnego materiału