23-letni reprezentant Polski wystartował w finale biegu na 10 000 metrów w trzeciej parze, mierząc się z 22-letnim Holendrem Stijn van de Bunt. Na tafli Milano Speed Skating Stadium pojechał znakomicie, uzyskując 12:39.09.
Przez długi czas był liderem rywalizacji i realnym kandydatem do złota. Dopiero później wyprzedził go 19-letni Czech Metoděj Jílek, który uzyskał 12:33.44. Ostatecznie wynik Semirunnija dał mu srebrny medal, a trzecie miejsce zajął doświadczony Holender, 40-letni Jorrit Bergsma.
To największy sukces w seniorskiej karierze Semirunnija i jeden z najważniejszych momentów w historii polskiego łyżwiarstwa szybkiego. Sam życiorys 23-latka też robi jednak wrażenie.
Kim jest Władimir Semirunnij? To nowy wicemistrz olimpijski Polski
Urodzony w Jekaterynburgu Władimir do 2022 roku reprezentował Rosję. W tamtym roku zdobył choćby brąz mistrzostw świata juniorów. Niedługo później jego sportowa droga gwałtownie się zmieniła.
Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę wielu sportowców z Rosji i Białorusi zostało wykluczonych z międzynarodowej rywalizacji. Semirunnij otwarcie potępił agresję Rosji i jasno deklarował, iż nie chce, by polityka decydowała o jego życiu i karierze.
Przeciwko działaniom Kremla wypowiadał się zresztą wielokrotnie. Pod koniec 2023 roku, w rozmowie z Eurosportem, mówił bez wahania: "Rodzice muszą wyjaśniać każdemu dziecku, iż agresja jest zła, w jakiejkolwiek formie. Mnie rodzice wyjaśnili to szybko. Oczywiście, iż nie popieram tej wojny. Wojny, którą rozpoczęła Rosja".
Semirunnij zaczął szukać nowego miejsca do trenowania i startów. Miał oferty m.in. z Kazachstanu, rozważał Holandię i Kanadę. Ostatecznie – dzięki pomocy Pawła Abratkiewicza i dyrektora sportowego PZŁS Konrada Niedźwiedzkiego – trafił nad Wisłę. – Możliwość jeżdżenia dla Polski była z mojego punktu widzenia najlepsza. I tak tu trafiłem – wspominał w jednym z wywiadów.
We wrześniu 2023 roku zamieszkał w Tomaszowie Mazowieckim, został zawodnikiem klubu Pilica i niemal od razu rozpoczął treningi z reprezentacją Polski. Przez długi czas nie mógł jednak startować – obowiązywała go karencja nałożona przez poprzednią federację. Początkowo miała trwać dwa lata, ostatecznie Międzynarodowa Unia Łyżwiarska skróciła ją do 14 miesięcy.
Polska dała mu szansę, Władimir Semirunnij ją wykorzystał
W trakcie karencji Semirunnij trenował z kadrą i pełnił rolę sparingpartnera. Gdy tylko mógł wrócić do rywalizacji, zaczął seryjnie zdobywać medale. W marcu 2025 roku już jako reprezentant Polski, wywalczył srebro na 10 000 m i brąz na 5000 m podczas mistrzostw świata w norweskim Hamar. W styczniu 2026 roku został mistrzem Europy na 5000 m i wicemistrzem na 1500 m w Tomaszowie Mazowieckim.
6 grudnia 2025 roku w Heerenveen poprawił rekord Polski na 10 000 m – 12:28.05, drugi najlepszy wynik w historii tej konkurencji.
Kluczowy moment przyszedł 26 sierpnia 2025 roku, gdy otrzymał polskie obywatelstwo. To otworzyło mu drogę do startu w igrzyskach olimpijskich. – Jestem pełen radości, pełen emocji i ciężko mi wyrazić jakieś słowa i wdzięczność – mówił wtedy, cytowany przez Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego.
– Dzięki polskiemu paszportowi jest to możliwe. Polska przyjęła mnie jak dziecko. Co prawda bardziej denerwowałem się przed przyznaniem karty pobytu, ale starałem się o tym nie myśleć, bo każdy przekonywał mnie, iż dostanę ten paszport. Związek wykonał wielką pracę i jestem za to bardzo wdzięczny, bo cała procedura trwała mniej, niż dwa lata – cieszył się.
Zadeklarował wtedy, iż odwdzięczy się walką o medale dla Polski, w tym ten najważniejszy krążek – olimpijski. 13 lutego 2026 dotrzymał słowa.
Władimir Semirunnij mówi już płynnie po polsku
Okres karencji i oczekiwania na możliwość startów w międzynarodowej rywalizacji był dla Semirunnija trudny psychicznie, ale – jak sam przyznaje – nie czuł się w Polsce samotny. Wręcz przeciwnie.
– W momencie, gdy czekałem na możliwość startów, czułem moralne wsparcie i nie odczuwałem obaw – opowiadał w rozmowie z rosyjskim serwisem sports.ru. Podkreślił, iż "przez pewien czas współpracował z psychologiem". Dziś Polska jest jego domem, nie tylko miejscem treningów. Semirunnij mówi już również płynnie po polsku.
– Kiedy przyjechałem do Polski, znałem tylko język angielski. To było wystarczające, by nauczyć się porozumiewać z kolegami. Potem zacząłem powoli uczyć się polskiego. Najpierw poszerzałem swoje słownictwo, potem poprosiłem kolegów, żeby rozmawiali ze mną wyłącznie po polsku. Dzięki temu poszło bardzo szybko. Zacząłem normalnie mówić, udzielam wywiadów po polsku, umiem komunikować się z chłopakami – opowiadał sportowiec nazywany w Polsce Władkiem.
– Teraz potrafię "zmieniać" języki w trakcie rozmowy. Bardzo pomogli mi w tym przyjaciele oraz cały zespół – dodał panczenista, za pomocą którego możemy cieszyć się z drugiego medalu na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026. Pierwszy krążek dla naszego kraju zdobyliśmy 9 lutego – srebrny medal w skokach narciarskich na normalnej skoczni w Predazzo wygrał 19-letni Kacper Tomasiak.

2 godzin temu













