Już kilka lat temu minęły czasy, gdy Industria Kielce regularnie ogrywała Orlen Wisłę Płock. Minęły też te, kiedy kielczanie bez przerwy triumfowali w Pucharze Polski, bo byli w nim górą od 2009 do 2021 roku. Potem Wisła przełamała tę serię, ale wciąż trwała jedna: występów kieleckiej ekipy w finałach krajowego pucharu. Dziś i ona się skończyła. Bo w półfinale lepsi okazali się gracze z Płocka.
Orlen Wisła Płock zrobiła swoje. Święta wojna dla Nafciarzy
W ostatnich latach Industria częściej z płocczanami przegrywa, niż wygrywa. Ale w zeszłym sezonie – po trzech z rzędu porażkach w finałach – udało się kielczanom wygrać Puchar Polski, triumfując w meczu o tytuł 27:24. W tym sezonie jednak obie wielkie ekipy los zetknął ze sobą już w półfinale. Pewnym było więc, iż ktoś już dziś traci szansę na wywalczenie trofeum. Kielczanie mogli też przerwać swoją serię – w finale Pucharu Polski grali bowiem niezmiennie od 2005 roku.
I tak się właśnie stało.
Wisła przystępowała do meczu z nieco pokiereszowaną kadrą. Nie było w niej Dawida Dawydzika, zagrać nie mogli też Przemysław Krajewski i Miha Zarabec. Ale czy to cokolwiek zmieniło? Absolutnie nie. Od początku to płocczanie przeważali w tym spotkaniu i gwałtownie tę przewagę udowodnili. Ba, przez cały mecz ani razu (!) nie pozwolili rywalom na wyjście na prowadzenie. adekwatnie ostatni moment, w którym Industria walczyła, to przy wyniku 2:2.
Tuż po tym płocczanie zdobyli cztery bramki, odskoczyli i już tak zostało. Świetna defensywa – to w sumie standard – i znakomita postawa w ataku czy to Gergo Fazekasa, czy Siergieja Kosorotowa i Melvyna Richardsona. To wszystko dało Wiśle spokojne prowadzenie… choć pod koniec pierwszej połowy Industria miała lepszy moment, głównie za sprawą Alexa Dujshebaeva – ekipa z Kielc miała choćby szansę złapać kontakt z rywalami, ale jej nie wykorzystała.
Mogą być osłabienia, problemy, urazy, mniejsze i większe kłopoty.
Ale musi być 𝐖𝟏𝟒𝐑𝐀
MAMY FINAŁ!
Jutro zagramy o nasz 14. Puchar Polski! pic.twitter.com/eGG5iJUpQk
— ORLEN Wisła Płock (@SPRWisla) April 18, 2026
A potem płocczanie znów odskoczyli. Tym razem skutecznie. Do przerwy było 16:12. Po przerwie zawodnicy Wisły po prostu robili swoje – bez zbędnych kombinacji i nerwów. Industria z kolei wyprowadzała bramkarza, próbowała grać w przewadze… ale gubiła piłkę. Raz po razie, co chwila z tym właśnie problemy mieli jej gracze. Ba, nie potrafili wykorzystać też „normalnej” gry w przewadze. Generalnie: nie korzystali z jakichkolwiek szans, które albo sobie wypracowywali, albo dawali im je rywale – bo i karne kielczan dziś kulały.
Generalnie więc: Industria nie zrobiła nic, żeby ten mecz wygrać. A Wiśle to pasowało. I skończyło się, jak musiało się skończyć – wynikiem 30:25 dla płocczan. I trzeba przyznać, iż w efekcie była to jedna z nudniejszych „świętych wojen” w ostatnich latach.
Orlen Wisła Płock – Industria Kielce 30:25 (16:12)
Fot. Newspix
Czytaj więcej o piłce manualnej na Weszło:
- Trener wicemistrzów Polski ma poprowadzić giganta!
- Otwarta droga dla klubów z Azji i Afryki do Ligi Mistrzów

5 godzin temu








![FUTSAL. Świetna gra i sensacyjny remis BSF z Constractem 2-2! [DUŻO ZDJĘĆ]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/04/DSC_0785_wynik.jpg)





