Wikłacz o kulisach ważenia w UFC: Sean Shelby nas przeprosił

2 godzin temu
Zdjęcie: Fot. KSW


Kulisy ostatniej walki Jakuba Wikłacza w UFC wciąż wzbudzają spore emocje. Polski zawodnik zdradził, w jakich okolicznościach dowiedział się o problemach rywala z limitem wagowym i nie ukrywał, iż cała sytuacja mocno podziałała na niego motywująco.

Reprezentant kategorii koguciej przyznał, iż wszystko rozegrało się jeszcze przed oficjalnym ważeniem, gdy wraz ze sztabem oczekiwał na swoją kolej w hotelu. To właśnie wtedy pojawiła się informacja, która zmieniła jego nastawienie do pojedynku.

Wikłacz o kulisach ważenia w UFC. „Sean nas przeprosił”

Byłem wkurzony. Tak mnie zmotywowało to taką sportową złością, bo pierwsze co, to przyjeżdżamy na ważenie i tam jest tak, iż godzinę przed ważeniem oficjalnym, czyli o ósmej mieliśmy się zgłosić w hotelu i tam było od ósmej prowadzone takie ważenie kontrolne – mówił Arturowi Mazurowi „Masa”. – Dwa razy wagę sprawdzają w hotelu, później z dwa razy w Apex, czy na pewno, jaka ta waga jest, żeby tam się nic nie zmieniło w międzyczasie. No i przyszedłem punkt ósma, byłem któryś tam w kolejce w miarę szybko, jako jeden z pierwszych. Siedzimy, czekamy z trenerem, a tu przychodzi pracownik i mówi: Chodźcie na chwilę, Sean Shelby chce z wami pogadać.

Jak relacjonował zawodnik w programie Klatka po klatce, rozmowa z matchmakerem organizacji była zaskakująca, ale jednocześnie pozwoliła uniknąć nerwowej reakcji podczas oficjalnego ważenia.

Sean nas przeprosił i powiedział, iż po prostu nie chce, żebyśmy na ważeniu zobaczyli, iż przeciwnik wnosi za dużo, więc informuję was o tym teraz, żebyście nie byli zaskoczeni i nie byli w szoku.

Wikłacz nie ukrywał, iż największe emocje wzbudził u niego widok rywala tuż przed ważeniem. Z jego perspektywy zachowanie przeciwnika zupełnie nie wskazywało na to, by ten zmagał się z trudnym zbijaniem kilogramów.

Dlatego byłem wkurzony, bo ja się ustawiam w kolejce do ważenia, tak jak była ta kolejność, jak przychodziliśmy o tej 8-mej w hotelu i ja patrzę, a on stoi praktycznie za mną. Stoi, uśmiecha się i żartuje z jakimś tam swoim znajomym, nie wygląda, jakby robił tę wagę w ogóle. Zero jakiegoś przepraszam, gadka, świeży, uśmiechnięty.

Cała sytuacja, zamiast wybić Polaka z rytmu, miała podziałać na niego mobilizująco. Jak sam przyznaje, sportowa złość i poczucie niesprawiedliwości tylko zwiększyły jego koncentrację przed walką, która i tak była dla niego jednym z najważniejszych występów na amerykańskiej scenie MMA.

Idź do oryginalnego materiału