- Mai skala dzisiejszego wyzwania nie przerastała. Wczoraj wieczorem ani dziś rano nie było nic widać po niej, żadnego większego stresu. Pożartowaliśmy troszeczkę na śniadaniu. Ale wiadomo, była skupiona na meczu, jak zwykle przed każdym meczem. Jednak nie było widać nic innego, zachowywała się jak przed każdym innym spotkaniem - mówi Interii Tomasz Chwaliński, tata Mai Chwalińskiej, który razem z żoną Marcelą zatrzymał się przy mediach.