Wielkie gwiazdy zagrają w Polsce. „Jest ryzyko, ale impreza może się zwrócić”

2 godzin temu

Ostatni weekend kwietnia upłynie w polskim futbolu nie tylko pod znakiem walki w Ekstraklasie czy 1. Lidze. Na Stadion Śląski zjechało się mnóstwo byłych piłkarzy o gigantycznych nazwiskach, którzy razem stworzą show zwane Galacticos. O spięcie takiego przedsięwzięcia podpytaliśmy organizatorów.

Wszystko zaczyna się od marzeń

Ronaldinho. Francesco Totti. Javier Zanetti. Marco Materazzi. Maicon. Djibril Cisse. Nelson Dida. To tylko kilka spośród wielu byłych gwiazd futbolu, które przyleciały do Polski, żeby zaprezentować się na oczach polskich kibiców.

Od czego rozpoczyna się organizacja wydarzenia, które w efekcie przyciągnęło na Śląsk mnóstwo znanych nazwisk?

– To wszystko zaczyna się od marzeń. Mówię to autentycznie. Żeby wejść na oś czasu zawodników, których się podziwiało i którymi dalej się żyje. Potem trzeba budować ideę, o co zadbali Jarek [Kwella – red.] i Mirek [Barszowski – red.] – mówi nam Marcin Kępa, dyrektor tegorocznego Galacticos Show.

Wspomniani organizatorzy, Jarosław Kwella i Mirosław Barszowski, przez ostatnie miesiące próbowali jak najlepiej obudować mecz drużyn, których kapitanami będą Ronaldinho oraz Francesco Totti. Zespoły mają nazwę Team Gladiator oraz Team Samurai.

– To była wspólna praca całego zespołu. Moja i Jarka wiedza piłkarska na pewno przekładała się na to, iż nie sprowadzaliśmy każdego, kogo popadnie, tylko takich zawodników, którzy stworzą pewną historię. Jak na przykład pojedynki Davidsa z Veronem czy Salgado z Ronaldinho, czyli coś, co elektryzowało kibiców przez wiele lat – dodaje Kępa.

Wyświetl ten post na Instagramie

Wyświetl ten post na Instagramie

Ściągnięcie gwiazd? „Ekstremalnie trudne”

W piątkowy wieczór zdecydowana większość zaproszonych do Polski piłkarzy pojawiła się już na uroczystym bankiecie rozpoczynającym wydarzenie. Pośród nich przechadzał się Felipe – niepozornie wyglądający Brazylijczyk, który pociąga jednak za wiele sznurków podczas całego wydarzenia.

To on ma bezpośredni kontakt ze wszystkimi gwiazdami, które udało ściągnąć się na Śląsk. – To ekstremalnie trudne ściągnąć tu tylu piłkarzy, którzy pisali historię futbolu. Jestem szczęściarzem, iż tylu z nich udało mi się poznać. Dzięki temu można to było zorganizować – przyznaje nam…

No właśnie? Jak tytułować funkcję osoby, której telefon rozgrzewa się do czerwoności od ciągłych wiadomości od największych nazwisk futbolu pierwszej dekady XXI wieku? – Można mnie nazywać menadżerem, organizatorem, ale przede wszystkim jestem miłośnikiem piłki. I tyle – uśmiecha się Felipe.

I dodaje: – Kiedyś grałem w piłkę i przebywałem w tym świecie od tej strony. Dzięki temu udało mi się złapać trochę kontaktów.

Dyrektora Galacticos Show zapytaliśmy, co odpowiedziałby osobom, które podchodzą do sprawy sceptycznie – iż to mecz przebrzmiałych nazwisk. Emerytów, którzy przyjechali zarobić. I iż na pewno nie czeka nas nic ciekawego.

– Młodym ludziom muszę powiedzieć, iż żyją w czasach nudnego futbolu. Piłka została zrewolucjonizowana przez myśl taktyczną Guardioli. To w tej chwili wyścig zbrojeń na system, na świetną analizę i nowinki techniczne. A ja chcę pokazać tymi meczami jak wyglądał futbol romantyczny z wieloma bohaterami – odpowiada Kępa.

Ronaldinho chodzi swoimi ścieżkami

W ubiegłym roku ci sami organizatorzy odpowiadali za projekt „Ronaldinho Show” na Stadionie Śląskim. Tuż potem wzięli za pracę nad nadchodzącym wydarzeniem. Żeby wszystko zorganizować, potrzebowali wielu miesięcy poświęconych również na rozmowy z gwiazdami.

Jak usłyszeliśmy, otoczenie samego Ronaldinho pytało w zeszłym roku, czy w Polsce będzie organizowany jeszcze podobny event. I to choćby pomimo zachowania Brazylijczyka, co do którego było sporo uwag – nie chciał integrować się zbytnio z innymi, miał swoje ścieżki i gwałtownie uciekł z powrotem do domu.

Na piątkowym bankiecie zdobywca Złotej Piłki z 2006 roku się pojawił. Porozmawiał z byłymi piłkarzami, porozdawał kilka autografów, ale nad jego spokojem nieustannie czuwał ochroniarz. W pewnym momencie, jeszcze w trakcie wydarzenia, legenda piłki opuściła salę i… już do niej nie wróciła. Tym razem również postąpiła według własnego uznania.

Wyświetl ten post na Instagramie

– Z zawodnikami prowadzimy wielomiesięczne negocjacje. Oni chcą wiedzieć po co mają tu przyjechać i czy to będzie sukcesem. Myślę, iż zeszłoroczne Ronaldinho Show i potężna liczba kibiców teraz ułatwiła sprawę. Mamy już za sobą pewien sukces, błędy również, a teraz zaprosiliśmy zawodników do nowej historii – opowiada Kępa.

Felipe dodaje z kolei dość tajemniczo: – Przede wszystkim trzeba było podejść do sprawy poważnie i zrozumieć, z czym to wszystko się wiąże.

Mistrzowie świata i pizza o pierwszej w nocy

A jak wygląda zarządzanie takimi nazwiskami w praktyce? Można się tylko domyślać, iż skoro w jedno miejsce zjeżdżają się byli piłkarze mający przez wiele lat świat u stóp – z Ronaldinho na czele – to mogą pojawić się już różne gwiazdorskie kaprysy.

– Czasami pojawiają się zachcianki, ale generalnie spotkaliśmy się z życzliwością z ich strony. Kapryszą, iż chcieliby później zjeść, Brazylijczycy na przykład przylatują z innej strefy czasowej. To są zupełnie różne kultury i dlatego wsadziliśmy ich do odmiennych składów – Europa z Tottim na czele, z drugiej strony Ronaldinho i jego ludzie – odpowiada Kępa.

– W tamtym roku była zabawna historia z dwoma mistrzami świata. O pierwszej w nocy bardzo chcieli zjeść więc powiedziałem, iż pojadę po pizzę. A oni pojechali ze mną. Trzeba było zobaczyć minę pracownika, jak dwaj Brazylijczycy, mistrzowie świata, weszli i wybierali pizzę w pół do drugiej – przedstawia dyrektor Galacticos Show.

Wymagania gwiazd nie przerażają Felipe. – To nie jest takie trudne jak już się trochę pozna ich i ich życie. A już zwłaszcza jak wytworzy się pewien rodzaj przyjaźni – kwituje.

Wyświetl ten post na Instagramie

Najtrudniejsza rzecz? Negocjacje finansowe

Za całym projektem stoją oczywiście olbrzymie pieniądze – te zainwestowane przez organizatorów i te pozyskane przez sponsorów. – Budżet wynosi wiele milionów. Nie możemy podawać szczegółów, bo to duże wyzwanie, ale koszty są ogromne. Jest ryzyko, ale impreza może się zwrócić – przy odpowiedniej operacji kosztami, wsparciu sponsorów i jak największej liczbie widzów, bo to jest decydujące.

Solidną wypłatę trzeba przygotować również dla każdej gwiazdy ściągniętej na ostatni weekend kwietnia do Polski. – Nie mogę się odnieść szczegółowo, ale bywa różnie. To wszystko zależy od zawodników. Wszędzie są pewnie podobne stawki, ale decydujące zdanie mają piłkarze. Natomiast podstawę stanowi idea. Musimy umieć ją pokazać ludziom – mówi Kępa.

Zapytany o to, czy najtrudniejszym aspektem jest negocjowanie stawek z poszczególnymi zawodnikami, szeroko uśmiecha się Felipe. – To tak, muszę się zgodzić – zaznacza dając do zrozumienia, iż dogadanie się pod tym względem z wieloma znanymi nazwiskami nie jest najłatwiejszym zadaniem.

Na szczycie piramidy stoi jednak… zajawka. – Powiem szczerze, iż ja osobiście spełniam marzenia pracując przy takim projekcie. Pieniądze są ważne wszędzie, ale za mną stoi ten romantyzm. Choćby ten bankiet to dla mnie jak sen. Chodzę pomiędzy ludźmi, których miałem na plakatach – mówi z błyskiem w oku organizator Galacticos Show.

I zaznacza na zakończenie: – Jestem przekonany, iż ludzie poczują na Galacticos emocje, które my mamy na co dzień. Bo to jest coś niesamowitego.

Według naszych informacji, na kilkanaście godzin przed meczem zespołów Ronaldinho i Tottiego, organizatorom udało się sprzedać ponad 41 tysięcy wejściówek. Początek spotkania na Stadionie Śląskim zaplanowano na godzinę 16:30.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Strączek: Lech mocno mnie chciał. Wybrałem projekt, nie pieniądze [WYWIAD]
  • Kolejna kontuzja Modera. Prawdopodobnie koniec sezonu…
  • Sebastien Frey: Dzięki problemom poznałem buddyzm. To zasługa Baggio
Idź do oryginalnego materiału