Można wydać pięć milionów na Osmana Bukariego? Oczywiście. Kolejne miliony na Emila Kornviga czy Przemysława Wiśniewskiego? Również. To dla Widzewa nie problem. Podobnie, jak wielkie kontrakty dla Bartłomieja Drągowskiego czy Lukasa Leragera. W Łodzi spina się wszystko, póki nie trzeba wyjść na murawę. Na stadion przy alei Piłsudskiego przyjechał Adrian Siemieniec, który z połową skrzydłowego w kadrze i 18-latkiem w roli głównej pokazał, iż w piłce trener jest choćby ważniejszy, niż zawodnicy.
Jagiellonia stanowiła zespół, Widzew zlepek różnych osobowości, które pokazują, iż nie wystarczy wydać kilkunastu milionów euro, by stworzyć maszynkę do wygrywania. W Białymstoku mogą dokonywać choćby takich nielogicznych – z perspektywy tego, do czego przyzwyczaiła nas Jagiellonia – ruchów jak sprowadzenie Nahuela Leivy, jednak mają coś – a adekwatnie kogoś – bezcennego. Adriana Siemieńca. Z nim za sterami można spać spokojnie. Widzew kogoś takiego nie ma, więc po ponad połowie sezonu zajmuje miejsce w strefie spadkowej.
W Łodzi już minus 13. Na boisku i w tabeli
Ekstraklasa. Siemieniec zbudował drużynę. Widzew ma tylko zawodników
Patrząc tylko na kwoty wydane na piłkarzy w ostatnich miesiącach trzeba byłoby spodziewać się gładkiego zwycięstwa Widzewa. Papier nie oddaje jednak wszystkiego. Miliony wydane na zawodników i ich imponujące CV z miejsca nie stworzy drużyny. Do tego potrzebny jest trener. Z pomysłem i sposobem na grę swojego zespołu. Łatwiej jest, gdy do konkretnego stylu dobierasz odpowiednich wykonawców. Co dokładnie chce grać Igor Jovićević? Tego po kilku miesiącach pracy Chorwata w Łodzi wciąż nie wiemy. Cały czas robi to samo z nadzieją, iż w końcu odpali. Jak widać, tak łatwo nie ma.
Miał cały okres przygotowawczy, większość nowych zawodników dołączyła do drużyny na tyle szybko, żeby sprawnie ich wkomponować i przedstawić wreszcie swój autorski pomysł. Mimo to oglądaliśmy ten sam Widzew, który kołysał się to w jedną, to w drugą, przez całą jesień. Może boisko nie pomagało, ale proste straty, błędy w obronie i niechlujność to nie jedyne świadectwo tego, iż Jovićević podopiecznym nie pomógł.
Jedyną ideą, której autorem jest Igor Jovićević, jest gra na dwóch napastników. Jej efektem Andi Zeqiri w podstawowym składzie, a Fran Alvarez – czyli obok Juljana Shehu lider Widzewa z rundy jesiennej – na ławce rezerwowych. Formacja 4-4-2 jako doraźne, awaryjne działanie jesienią, miała jeszcze jakiś sens. Trzymanie się tego przy obecnej kadrze sensu nie ma.
Widzew poszedł grubo. Gra kosztownie, ale czy sensownie?
Adrian Siemieniec przyjechał do Łodzi i pokazał, jak to powinno wyglądać. Jego Jagiellonia to drużyna przewidywalna, ale w pozytywnym sensie. W ciemno można zakładać, jak będzie wyglądała jej gra. choćby gdy zmieniają się nazwiska, to sama idea pozostaje niezmienna. Problemu nie stanowi wypadnięcie pojedynczych elementów. Klasę trenera poznaje się właśnie wtedy, gdy potrafi dopasować się do okoliczności – straty Oskara Pietuszewskiego i braku godnego następcy – i tak przygotować swój zespół, by zamaskować wszelkie problemy.
Siemieniec, choćby jeżeli nie może liczyć na szybkie, konkretne transfery, sam skleja, poprawia, kombinuje i tak mamy np. kluczową rolę Bartosza Mazurka, który korzysta z kolejnych szans, pięknie rośnie i zasłużenie zasiada za kierownicą zespołu.
Jagiellonia ma kolejny duży talent. „Zawsze był odważny”
Widzew natomiast ma indywidualną jakość, na którą Jagiellonii nie stać – bardzo dosłownie – ale po złożeniu poszczególnych elementów nie widać synergii. Dlaczego? Nie ma osoby, która z wielu ciekawych ogniw potrafiłaby złożyć zespół idący za sobą jak w ogień, mający jasną koncepcję na grę, a nie tylko głośne nazwiska i – w wielu przypadkach – imponujący dorobek. To jasna wskazówka dla działaczy Widzewa. Zamiast wydawać kolejne dziesiątki milionów na transfery, trzeba zacząć od kogoś, kto zostanie łódzkim odpowiednikiem Siemieńca.
Tym kimś Igor Jovićević na pewno nie jest. choćby jeżeli jego życiorys pełen jest trofeów, to na ten moment widzimy co najwyżej, iż nieprzypadkowo wygrywał takowe w ligach, w których zespoły, które prowadził, były hegemonami, potentatami oraz faworytami na długo przed tym, gdy zaczynał w nich pracę.
Jagiellonia siłą drużyny brutalnie obnażyła główny problem rywala. Adrian Siemieniec po raz kolejny udowodnił, iż nie potrzebuje wielkich nazwisk, by stworzyć świetnie działający zespół, co jest dokładnym przeciwieństwem Widzewa. Jaga będzie mocna choćby po stracie Pietuszewskiego, Pululu czy któregokolwiek z liderów. Za wyjątkiem jednego. Swojego wodza. Adriana Siemieńca.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Falstart Widzewa! „Tak się demoluje źle wydane miliony”
- Zagłębie pozyska kolejnego napastnika. To on zastąpi Rochę?
- Pałac Prezydencki, Łódź, Zabrze. Wędrowna oprawa kibiców

9 godzin temu







![Raków Częstochowa - Wisła Płock. Gdzie i o której obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000M916VGHYHKC3D-C461.jpg)

![Piast lepszy w drugim sparingu świdniczan [DUŻO ZDJĘĆ]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/02/DSC_0304.jpg)




![BOCHNIA. STUDNIÓWKA I LO w Bochni [ZDJĘCIA]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/02/Image194-1.jpg)
