Wielki moment dla brytyjskiego żużla. Zabraknie zawodnika PSŻ-u

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Brytyjski żużel pogrążą się w swoim dołku, co nie jest wielkim zaskoczeniem. Od kilku lat widzimy znaczny regres speedwaya w tej części świata, szczególnie patrząc na częstotliwość zamykania stadionów przez właścicieli ziemi. Northampton Foxes to tak naprawdę dzieło desperacji promotorów, aby znaleźć szósty zespół do startów w lidze. Czy się udało? Zdecydowanie tak, ponieważ żużel na Shaleway cieszy się sporym zainteresowaniem sponsorów, kibiców oraz wolontariuszy. Pozostaje jednak zmniejszyć użycie sztucznej inteligencji w mediach społecznościowych, ale można na to częściowo przymknąć oko.

Sam żużel w Northampton to melodia lat 50-60 XX wieku. Klub nigdy nie osiągnął wielu wyników, ale startował z jakimś zapasem. Po próbie reaktywacji jako Badgers, żużel zapomniał o Northampton przez lata, aby zwrócić się do nich w najbardziej krytycznym momencie.

Nowe rozdanie

Paul Hundson i Tony Gaul odpowiadają za obecny kształt Northampton Foxes, ale przede wszystkim tutaj sporą pracę wykonali Mark Lemon i Phil Morris. Sam ośrodek musiał powstać praktycznie od zera, co przedłużało moment ogłoszenia terminarza, kalendarza, a choćby samego udziału Foxes w Rowe Motor Oil Premiership. Skład został postawiony na brytyjskich odrzutkach, ale czy dało się to lepiej zagospodarować? Z pewnością Troy Batchelor w 2026 roku może odrzucać pewnych kibiców, ale trudno o lepszy numer dwa. Jaimon Lidsey, Matej Zagar, Nicolai Klindt i Niels-Kristian Iversen są solidnym członem. Tego ostatniego jednak zabraknie podczas inauguracji. Duńczyk powrócił do jazdy po kontuzji, prawda. Jednakże po zabiegu z płucem ma zakaz… latania. Tym samym nie może przyjechać do Wielkiej Brytanii.

Nie, nie byłem jeszcze na torze. Widziałem Jedynie kilka zdjęć. Nie pojadę jeszcze we czwartek. Miałem problem z płucem po wypadku i rekomendowane jest, abym nie latał samolotem przez dwa miesiące. Pojadę natomiast w Danii, ponieważ nie muszę tam latać – przyznał zawodnik dla speedwaynews.pl.

Sam tor w środę został odebrany przez Speedway Control Bureau, przechodząc wszelkie testy perfekcyjnie. Młodzieżowcy tacy jak William Cairns, Luke Harrison czy Ryan Ingram pozytywnie wypowiadali się odnośnie nawierzchni czy nachylenia łuków. Pozostaje zatem liczyć, iż to wszystko przełoży się na ściganie. Sama drużyna pojedzie bez Iversena, którego zastąpi Kyle Howarth. Pierwszym rywalem będą Ipswich Witches z Tobiaszem Musielakiem w składzie. Witches na dobrą sprawę wyraźnie prowadzą w południowej grupie KO Cup, ale jako pierwsi przekonają się o możliwościach nowego toru.

Gdzie obejrzeć?

No i tutaj przechodzimy do części felietonu w tym artykule. Przede wszystkim – nie ma umowy telewizyjnej na stole, a to oznacza brak brytyjskiego żużla w TV. Oczywiście istnieje British Speedway Network, którzy 7 maja będą transmitować spotkanie Foxes z King’s Lynn Stars w Northampton. Dla polskiego kibica to jednak wydatek rzędu 14,99 funta, co z poprzednimi wykupieniami pojedynczych meczów za 4,99 funta daje jasny sygnał, iż oglądanie meczu Foxes może sporo kosztować. Absurdalne jest, iż po tylu miesiącach rozmów, przez cały czas nie ma na stole kontraktu z telewizją. Najpewniej nikt poważny nie jest zainteresowany pokazywaniem ligi, która przechodzi wyraźny kryzys wizerunkowy. Koniec części felietonistycznej.

Spotkanie z Ipswich Witches odbędzie się w czwartek 30 kwietnia o godz. 20:30 czasu polskiego. Jest to zarazem ostatnia potyczka ekipy z Foxhall w ramach KO Cup, o ile chodzi o grupę. Wystarczy punkt bonusowy, aby zapewnić sobie spokojny awans do finału przeciwko Leicester Lions.

Idź do oryginalnego materiału