Wiceprezes Motoru ocenił kluby pod miejską kroplówką. Zaskakujące słowa

2 godzin temu
Łukasz Jabłoński jest wiceprezesem Motoru Lublin od 2,5 roku. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet" 41-latek porównał fukncjonowanie struktur klubów finansowanych przez miasto oraz przez prywatnego właściciela. Choć miejskie kluby nie mają zbyt dobrej opinii, to jednak znalazł przykład w Ekstraklasie, który dobrze i sprawnie funkcjonuje.
Łukasz Jabłoński dołączył do zarządu Motoru Lublin we wrześniu 2024 roku w roli wiceprezesa. Zbigniew Jakubas, który jest właścicielem drużyny od 2020 roku zaufał wówczas 39-latkowi, który opuścił stery Korony Kielce, by następnie z powodzeniem zarządzać ekstraklasowym klubem z Lublina.

REKLAMA







Zobacz wideo



kooperacja z Jakubasem oraz przeszłość w miejskiej Koronie
Jak przyznaje Jabłoński w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet", decyzje w pierwszej kolejności podejmuje prezes, a następnie on, ale dzieje się to i tak w konsultacji z 13. najbogatszym Polakiem według magazynu Forbes. - Od samego początku funkcjonuje zasada, iż wszystkie decyzje sportowe podejmuje prezes, a ja podejmuję decyzje w pozostałych sprawach, oczywiście konsultując je z prezesem - wyjaśnia.


41-latek przez 3,5 roku był prezesem Korony Kielce. Za czasów jego pracy w stolicy województwa świętokrzyskiego Korona była klubem miejskim, co zmieniło się dopiero 6 marca 2025 roku. Był prezes został zapytany o różnice w funkcjonowaniu klubów będących w rękach miasta a prywatnych inwestorów. - Choć Korona była klubem miejskim, nigdy nie odczułem tam żadnych nacisków politycznych. Może taki mieliśmy czas, może osoby, które mogłyby się wtrącać, miały wtedy inne sprawy na głowie, nie wiem. jeżeli chodzi o różnice, klub prywatny jest z natury bardziej wiarygodny - komentuje.
Różnice między miejskim a prywatnym klubem. W jednym klubie to się udało
Zdaniem działacza gorsze postrzeganie miejskich klubów względem prywatnych właścicieli jest dla niego nieco krzywdzące, choć nie trudno oprzeć się wrażeniu, iż dotowanie zespołów z kasy miejskiej nie jest stabilne i zdrowe. W przypadku prywatnego inwestora fundusze są dużo bardziej stabilniejsze. - Przez opinię publiczną kluby miejskie często są postrzegane gorzej. Nie do końca się z tym zgadzam, ale wynika to z tego, iż są to kluby finansowane z publicznych pieniędzy w sposób nie do końca zdrowy. W klubach prywatnych podstawą jest inwestycja właściciela. To daje stabilność - dostrzega.
Niemniej jednak Łukasz Jabłoński dostrzega także przykład bardzo dobrze zarządzanego przez miasto klubu. I to w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy. - Oczywiście miejskie kluby też mogą być zarządzane bardzo dobrze. Dziś takim klubem jest GKS Katowice. Tam jest stabilność, trener pracuje długo, jest jakaś filozofia. To się zmienia i raczej nie ma głosów negatywnych dotyczących GieKSy. To przykład, iż nie zawsze klub miejski zawsze musi być źle postrzegany - skwitował wiceprezes Motoru Lublin.



Tym samym Jabłoński odpowiedział na słowa Jarosława Królewskiego, który w rozmowie z portalem "SportoweFakty WP" przyznał wprost, iż dotowanie klubów z miejskich funduszy "niszczy ten sport". - To niszczy ten sport. Niszczy zaangażowanie profesjonalnych inwestorów. To powoduje, iż możemy mieć u sterów tylko pasjonatów, kibiców tych klubów, a nie realnie chcących wejść w piłkę nożną. To się nie zmieni. choćby jakbyśmy uznali, iż jest jakaś racjonalność w tym działaniu, to nie może być sytuacji, iż ktoś dostaje 30 mln zł na czysto. Wisła musiałaby wygenerować ponad 100 mln zł przychodu, aby otrzymać taką kwotę - powiedział prezes Wisły Kraków, który od dłuższego czasu znajduje się na krucjacie przeciwko publicznemu wsparciu w piłce nożnej. Głównym celem jego ataków jest Śląsk Wrocław.


W tabeli rozgrywek Ekstraklasy zarówno Motor, jak i Korona mają na swoim koncie 30 punktów po 23 spotkaniach. Klub z Kielc klasyfikowany jest na dziewiątej pozycji, zaś Lublinianie są w tym zestawieniu o dwie lokaty niżej. Obydwa zespoły spotkały się ze sobą w sobotę 28 lutego. Górą w tym spotkaniu byli piłkarze Motoru, którzy wygrali tamte pojedynek 2:0 po bramkach Ndiaye oraz Czubaka.
Idź do oryginalnego materiału