Tuż przed przerwą letnią w Formule 1, niektóre zespoły decydują się na wprowadzenie pakietów poprawek, mających poprawić ich osiągi.
Być albo nie być
W GP Belgii Astonowi Martinowi było bliżej do bolidów Formuły 2 niż do czołówki Formuły 1. Ekipa od dawna nie przywoziła poprawek do swojego auta i bardzo odbijało się to na jej tempie.
Teraz jednak ma nadejść pierwsza z dużych aktualizacji bolidu z Silverstone.
Na Grand Prix Węgier ekipa ma przywieźć znaczące poprawki, które mają rozwiązać przynajmniej część problemów. Mowa tu o nowym pakiecie aerodynamicznym, nadwoziu ze zredukowaną wagą i nowym tylnym zawieszeniu.
Biorąc pod uwagę stratę, jaką mają bolidy Fernando Alonso i Lance Strolla, postęp w sekundach może być duży. Ale trudno spodziewać się, aby Aston opuścił ostatnie miejsce pod kątem tempa.
McLaren
Ten sezon nie idzie też po myśli aktualnych mistrzów świata konstruktorów F1. McLaren zajmuje 3. miejsce w tabeli, ale jego kierowcy nie mają szans na wygrywanie wyścigów.
Zwiększyć szanse na to ma poprawka na GP Węgier. W Woking opracowano nową podłogę, dopracowane obrotowe tylne skrzydło i zaktualizowano niektóre elementy aerodynamiczne.
Wraca Macarena
Red Bull, w związku z problemami w Austrii i na Silverstone Maxa Verstappena, musiał wycofać z użycia swoją wersję obrotowego skrzydła, nazywanego potocznie “macarena”. Chodziło o dopracowanie tego rozwiązania by domykało się do końca.
“To były dwie różne usterki mechaniczne. Na Węgry będziemy mieli je dopracowane” – powiedział Laurent Mekies, szef Red Bulla, cytowany przez f1i.com.

1 godzina temu












