Damian Węglarz odpalił się w wywiadzie telewizyjnym po meczu ŁKS – Stal Rzeszów. Choć finalnie Rycerze Wiosny wygrali 1:0 po bramce Andreu Arasy, to kibicom z Łodzi nie podobała się gra ich drużyny, nie pierwszy raz w tym sezonie zresztą. W pewnej chwili dali temu wyraz bucząc, gwiżdżąc i prześmiewczo krzycząc „Ole!”, kiedy gospodarze zbyt długo rozgrywali piłkę na własnej połowie. Damian Węglarz postanowił odpowiedzieć trybunom zaraz po ostatnim gwizdku w rozmowie z reporterem TVP Sport.
Węglarz ostro odpowiedział kibicom ŁKS-u
Delikatnie rzecz ujmując, kibice ŁKS-u nie są zadowoleni z tego, jak grają podopieczni Grzegorza Szoki od wielu miesięcy. Wrażenia estetyczne ewidentnie nie są najważniejsze dla tego trenera, więc fani Rycerzy Wiosny głośno narzekają na ich styl. W meczu ze Stalą Rzeszów kibice znów okazali swoje niezadowolenie. W pewnej chwili, kiedy defensorzy wymieniali między sobą podania, część z fanów zaczęła buczeć, a część gwizdać. Z trybun dało się też słyszeć gromkie, ale prześmiewcze „Ole!”, kiedy futbolówka krążyła od jednego do drugiego zawodnika ŁKS-u i nikt nie przyspieszał akcji.
Takie podejście bardzo nie spodobało się Damianowi Węglarzowi. Bramkarz nie gryzł się w język w rozmowie z reporterem TVP Sport. – Można powiedzieć, iż trybuny były dzisiaj przeciwko nam. Nie wiem z czego to wynika. Może niektórzy potrzebują trochę lodu na głowę – stwierdził.
https://t.co/d2GJgfrRZa
— Weszło! (@WeszloCom) November 8, 2026
ŁKS zasługuje na więcej wyrozumiałości?
Na tym jednak wywód bramkarza się nie skończył. Według niego kibice ŁKS-u powinni podchodzić do zespołu z większą wyrozumiałością. – Macie wychowanków na boisku, a oni potem będą biegać sparaliżowani, jeżeli w ten sposób będzie pomagać drużynie przeciwnej. To tak odnośnie pierwszej połowy, gdy gra nam się nie kleiła. W drugiej powiedzieliśmy sobie, iż musimy się wyłączyć na trybuny i grać swoją piłkę. Mieliśmy sytuacje, aby rozstrzygnąć mecz wcześniej, ale cieszę się, iż finalnie zdobyliśmy bramkę. Trzeba pracować na to, żeby szczęście przez cały czas przy nas było – mówił Węglarz.
– Lepiej byłoby grać bez niektórych, co tam krzyczeli, bo to nie ma nic wspólnego z kibicowaniem. Jeśli z jednej strony masz dewizę, iż kibicem jesteś na dobre i na złe, a tak się zachowujesz, no to słabo. Zwłaszcza iż mamy w zespole dużo młodych chłopaków i zawodników, co wcześniej występowali w niższych ligach… Trzeba było to przekuć w pozytywną energię. o ile ktoś jest przeciwko tobie, to grasz i na rywala, i na postronnych widzów. Cieszę się więc, iż zagraliśmy na zero z tyłu – podsumował bramkarz ŁKS-u.
Mimo to łodzianie nieźle radzą sobie, jeżeli chodzi o suche wyniki. Po 14 spotkaniach mają na koncie tyle samo punktów co pierwsza Polonia Warszawa i w chwili powstawania tego tekstu zajmują drugie miejsce w tabeli.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix

39 minut temu














