W cieniu srebra Polaków otarli się o katastrofę

speedwaynews.pl 3 dni temu

Żużlowa Reprezentacja Polski zakończyła zmagania w Drużynowych Mistrzostwach Europy na drugim stopniu podium. Zabrakło nam ostatecznie trzech punktów do Reprezentacji Danii i musieliśmy zadowolić się srebrem. W przypadku braku złota Biało-Czerwonych można mówić o pechu, ponieważ kto wie, jak potoczyłyby się zawody w Rzeszowie, gdyby obecny był na nich Piotr Pawlicki. Pechem natomiast nie można tłumaczyć tego, co stało się w walce o brązowy medal.

O włos od katastrofy

Reprezentacja Szwecji jeszcze parę lat temu była jedną z najgroźniejszych nacji na świecie w sporcie żużlowym. w tej chwili jednak ich pozycja mocno podupadła. Głównie za sprawą tego, jak bardzo otarli się o katastrofalny wynik w Rzeszowie. Szwedzi przyjechali na Drużynowe Mistrzostwa Euorpy w celu zgarnięcia medalu. Marzyli pewnie o złocie, wierzyli, iż srebro to realny wynik. Nikt z nich chyba jednak nie zakładał, iż czeka ich dreszczowiec do końca, o zdobycie brązowego medalu. Reprezentacja Łotwy, choć na papierze o wiele słabsza bardzo zagroziła Szwedom podczas tegorocznej edycji DME.

Fatalny Berntzon i mierny Nilsson

Najwięcej problemów Reprezentacji Szwecji przysporzył Oliver Berntzon. Zawodnik H. Skrzydlewska Orła Łódź nie zdobył żadnego punktu w swoich czterech startach na Rzeszowskim owalu. Jego wynik pozostawia wiele do życzenia. Sam zawodnik rozumie, jak bardzo zawody te nie poszły po jego myśli, co dobitnie oddawała jego mina na podium podczas ceremonii wręczenia medali. Nie był on jednak jedynym powodem do zmartwień Szwecji. Były zawodnik cyklu Grand Prix Kim Nilsson, również nie popisał się w Rzeszowie. Do konta swojej kadry dołożył on zaledwie trzy punkty. Młodzieżowiec Erik Persson nie zdobył wiele punktów, jednak w jego przypadku odpowiedzialność jest o wiele mniejsza. jeżeli spojrzeć zresztą w program to on akurat dwukrotnie pokonał swojego rywala z Łotwy, Emila Rimicansa.

Jedyni zawodnicy, którzy tego dnia nie zawiedli w Szwecji to Fredrik Lindgren i Jacob Thorssell. Lindgren to przez cały czas klasa sama w sobie. Thorssell natomiast jak widać, przez cały czas pamięta kąty Rzeszowskiego owalu z czasów, gdy startował tutaj. To jednak jedyny pozytyw Reprezentacji Szwecji. Na papierze Łotwa nie stanowiła poważnego zagrożenia. W praktyce jednak otarli się oni o brązowy medal.

Zabrakło im punktu

Reprezentacja Łotwy otarła się o brązowy medal DME. Zabrakło im dokładnie punktu do Reprezentacji Szwecji. Najwięcej punktów tego dnia dla Łotwy zdobył lider swojego kraju Andrzej Lebiediew. Zawodnik Stelmet Falubazu Zielona Góra zdobył 12 punktów. Ambitnie walczył również Francis Gusts. Jako osoba, która niedawno dołączyła do ZKS Stali Rzeszów, udało mu się zdobyć 6 punktów, a choćby wygrać jeden bieg. Skromne 4 punkty dołożył od siebie Daniił Kołodinski. Jewgienij Kostygow natomiast zdobył zaledwie 3 punkty. Bez punktów na koncie zawody zakończył junior Łotwy Emil Rimicans.

Na papierze przed zawodami mało kto stawiał na to, iż Łotwa zakręci się wysoko w DME. Łotysze pokazali jednak ducha walki i ogromne ambicje na coś więcej niż tylko zgrywanie tła dla reszty. Pomimo wszelkich starań zabrakło im punktu, by cieszyć się z medalu DME. Choć kadra ta ma spory potencjał, to potrzebna jest tam druga postać pokroju Andrzeja Lebiediewa, która będzie w stanie pociągnąć tę kadrę do sukcesu. Czy w niedalekiej przyszłości taką postacią stanie się Francis Gusts?

Francis Gusts
Idź do oryginalnego materiału