"Alarm w Barcelonie, alarm w całej piłce hiszpańskiej" – napisał madrycki dziennik "Marca" po urazie Pedriego w meczu Ligi Mistrzów ze Slavią w Pradze w ostatnią środę. Katalończycy wygrali 4:2, ale nie bez trudu adaptując się do mrozu w stolicy Czech. Najgorsza informacja była jednak taka, iż lider Barcelony i reprezentacji Hiszpanii doznał w 60. minucie gry urazu mięśnia dwugłowego uda prawej nogi. Opuścił boisko w Pradze, późniejsze badania wykazały, iż przez miesiąc nie wróci na boisko.
REKLAMA
Zobacz wideo Jak piłkarze radzą sobie z hejtem? Łukasik: Najgorsze to, gdy przypną nam łatkę Wybierz serwis
Pedri to mózg Barcelony, lider jeżeli chodzi o odbiory piłki, co jest najważniejsze w taktyce Hansiego Flicka, czyli w wysokim pressingu. Jak trudno temu wątłemu chłopakowi odebrać piłkę przekonało się wielu pomocników znacznie wyższych i silniejszych fizycznie. Od Pedriego zaczyna się niemal każda akcja Barcelony, a jego prostopadłe podania są najważniejsze przy wyprowadzaniu ataków. Pedri jest nie do zastąpienia, tak jak nie do zastąpienia był kiedyś w Barcelonie i reprezentacji Hiszpanii Andres Iniesta – strzelec najważniejszej bramki w historii hiszpańskiej piłki w finale mundialu w RPA w 2010 roku przeciw Holandii.
Podczas Euro 2024 Hiszpania przetrwała ten problem. W meczu Hiszpania – Niemcy w ćwierćfinale Toni Kroos sfaulował Pedriego już w 8. minucie i selekcjoner Luis de la Fuente musiał natychmiast znaleźć rozwiązanie. Do gry wstawiał Daniego Olmo, wtedy jeszcze piłkarza RB Lipsk, wychowanka Barcelony, którego klub z Camp Nou odkupił za 55 mln euro, tuż po tym jak Hiszpania została mistrzem Europy.
W tamtym pamiętnym meczu z Niemcami Olmo zdobył gola na 1:0. Potem strzelił też zwycięską bramkę w półfinale z Francją (2:1). Został bohaterem turnieju, zapracował na powrót do Barcelony, jego jedyny problem to delikatne zdrowie. Często leczy urazy i trudno mu pokazać pełnię możliwości.
Niedzielny mecz z ostatnim w tabeli Oviedo był dla Barcelony ważny, szczególnie po porażce przed tygodniem z Realem Sociedad 1:2. Zespół Flicka musiał wygrać, by nie oddać pozycji lidera tabeli ligi hiszpańskiej Realowi Madryt. Stratę Pedriego niemiecki trener rozwiązał podobnie jak selekcjoner Hiszpanów na Euro 2024. Postawił na Olmo i, choć to gracz bardziej ofensywny, też potrafi spełniać rolę reżysera gry. Na dodatek zdobywa więcej bramek niż Pedri. W Pradze, przeciw Slavii zmienił kontuzjowanego lidera drużyny i trzy minuty później po jego strzale Barcelona prowadziła 3:2. Czwartą bramkę zdobył Robert Lewandowski.
Ale wystawienie Olmo za Pedriego nie załatwiało sprawy, więc Flick dokonał też innej zmiany w podstawowej jedenastce na spotkanie z Oviedo. Do składu wystawił Marca Casado, jako wsparcie dla Frenkiego de Jonga w środku pomocy. Formalnie to więc Casado wystąpił w miejscu Pedriego, jego zadaniem było jednak zabezpieczać tyły za Olmo, który w grze defensywnej wypełniać roli Pedriego nie jest w stanie.
Inną ciekawą zmianą Flicka było wprowadzenie lewego obrońcy Joao Cancelo. Flick dał odpocząć Alejandro Balde. Dla Portugalczyka powrót do Barcelony to wielka szansa. Był do niej wypożyczony w okresie 2023/24, ale wtedy klub go nie wykupił i nie zatrudnił na stałe. Wyjechał do Al-Hilal, ale w Saudi Pro League nie był szczęśliwy. Ma 31 lat i jeżeli marzy jeszcze o grze na najwyższym poziomie, może to marzenie spełnić na Camp Nou. Klub z Katalonii był zawsze dla niego priorytetem. Pewnie nie przypuszczał, iż dostanie w nim jeszcze drugie życie.
Z pozoru rywalizacja na swoim boisku z ostatnią drużyną w tabeli była dla zespołu Flicka formalnością. Ale bez Pedriego okazała się drogą przez mękę - przynajmniej w pierwszej połowie. Może także dlatego, iż niemiecki trener dokonał aż pięciu roszad w podstawowej jedenastce w porównaniu z meczem w Pradze. Barcelona była na początku spotkania trudna do poznania, pierwszy celny strzał na bramkę oddała dopiero w 47. min, tuż przed przerwą. Uderzył Raphinha, bramkarz Oviedo obronił.
Lewandowski wrócił do podstawowej jedenastki Barcelony po urazie najlepszego strzelca zespołu Ferrana Torresa. W sobotę Polak walczył wręcz z silnymi obrońcami Oviedo. Czasem zatrzymywali go czysto, często faulowali. David Costas dostał żółtą kartkę po podcięciu Polaka, ale w pierwszej połowie koledzy nie stworzyli Lewandowskiemu ani jednej okazji do zdobycia bramki!
Pierwsza nadeszła w trzeciej minucie drugiej części gry, Polak uciekł obrońcom, rzucił się do piłki, by sięgnąć ją głową, ale strzał był niecelny. Nie umiała Barcelona zagrozić ostatniej drużynie w tabeli akcjami ofensywnymi, użyła swojej innej broni - wysokiego pressingu. W 52. min Lamine Yamal zaatakował w polu karnym środkowych obrońców Oviedo, wsparł go Raphinha. Odebrali piłkę, wycofali ją do Olmo, który zdobył gola strzałem zza pola karnego. "Prezent Oviedo" - napisała "Marca".
Kolejny prezent dał Barcelonie w 57. minucie David Costas, który chciał wycofać piłkę do swojego bramkarza, ale zrobił to tak fatalnie, iż "asystował" przy bramce Raphinhy. Mecz, który był tak trudny dla lidera w pierwszej połowie, został rozstrzygnięty w pięć minut po przerwie. Dzięki zdecydowanemu atakowi na przeciwnika, gdy sam próbował utrzymać piłkę. To wymusiło błędy ostatniej drużyny w tabeli. I jej porażkę.
Dopiero trzeci gol dla Barcelony był efektem pięknej, ofensywnej akcji. W 72. min Olmo podrzucił piłkę lobem w pole karne Oviedo, a Yamal uderzył ją jak akrobata. To było dzieło sztuki. 18-latek został wybrany na gracza meczu. Emocje na boisku spadły, choć fani z Camp Nou poderwali się z miejsc z brawami, gdy na boisko wszedł weteran Oviedo, 41-letni Santi Cazorla, legenda hiszpańskiej piłki.
Lewandowski gola nie zdobył, choć w ostatniej akcji meczu był sam na sam z bramkarzem gości. Aaron Escandell odbił piłkę i sędzia zakończył spotkanie. Czy Barcelona poradzi sobie bez Pedriego? Przekonamy się, gdy rywale będą zdecydowanie mocniejsi. W środę Katalończycy muszą pokonać na Camp Nou FC Kopenhaga w Lidze Mistrzów, by liczyć na awans do czołowej ósemki w tabeli i uniknięcie baraży o 1/8 finału tych rozgrywek.

2 dni temu














