Wkraczamy w decydującą fazę sezonu, w której ważyć się będą losy Widzewa. Ekipa z Łodzi stanie w najbliższej kolejce przed bardzo trudnym zadaniem – na wyjeździe zagra bowiem z Rakowem Częstochowa, drużyną z czołówki tabeli i faworytem sobotniej rywalizacji. Jakby mało było przed tym spotkaniem obaw, trener Aleksandar Vuković przyznał, iż kilku ważnych zawodników ma na ten moment pewne problemy.
Szkoleniowiec Łodzian zaczął jednak od przedstawienia nowego członka sztabu, Mateusza Soboty.
– Mateusz jest trenerem, z którym miałem okazję pracować przez trzy lata w Piaście. Od początku był z nami, ale z uwagi na to, iż w międzyczasie był zatrudniony w Odrze, niełatwo to było połączyć. Cieszę się jednak, iż jest z nami, pomoże nam w podciągnięciu się w kwestii stałych fragmentów gry – zdradził Vuković.
Widzew z kłopotami przed meczem z Rakowem
Wsparcie w stałych fragmentach gry może się przydać w decydującej fazie sezonu, ale trenerowi Łodzian sen z powiek mogą spędzać inne problemy: – Dziwny ten okres, choćby dzisiaj nie jesteśmy w komplecie. Policzyłem ostatnio, iż z ostatniej wyjściowej jedenastki aż ośmiu zawodników było poza treningiem. Najtrudniejsza jest sytuacja Christophera Chenga, Lukas Lerager wznowił treningi, podobnie Sebastian Bergier. Cieszę się jednak, iż mogliśmy się skupić na zawodnikach, którzy grali do tej pory mniej – stwierdził Aleksandar Vuković.
Możemy się więc spodziewać pewnych zmian w składzie Widzewa na najbliższy mecz, ale na razie trudno ocenić, czy będzie się to też wiązało ze zmianą podejścia do gry.
– Nie myliłbym pragmatyzmu z taką grą. To też nie tak, iż po obejrzeniu raz jeszcze meczu z Górnikiem mam inne zdanie na jego temat, niż wszyscy zainteresowani grą Widzewa. Wiem, iż nie wyglądało to dobrze w kwestii naszych działań z piłką, nasza ofensywa musi wyglądać lepiej, pracowaliśmy teraz nad tym, tu jest duże pole do poprawy. Mam nadzieję, iż pokażemy ją już w najbliższym spotkaniu – przyznał szkoleniowiec. – Emil czy Fran trenowali cały ten okres przerwy reprezentacyjnej, z nimi można było mocno popracować. Kreowanie okazji jest do poprawy, ale pracować można też nad wieloma innymi rzeczami. Nie uważam, iż wszystko w meczu z Górnikiem było źle, ale też nie chowam głowy w piasek i nie filozofuję. Powiedziałem drużynie, iż po prostu musimy lepiej grać – podsumował.
Zmiana ustawienia? „Na pewno biorę to pod uwagę”
Wielu zastanawia się, czy wobec problemów z obsadą lewej flanki i niedawnym przejściem na ustawienie z dwoma wahadłowymi trener Vuković będzie gotów zdecydować się na formację z czwórką obrońców.
– Na pewno biorę to pod uwagę. Zdaję sobie sprawę, iż tracimy możliwość rotacji na pozycji wahadłowego. Czasem jest jednak tak, iż można przerzucić zawodnika z drugiej strony, jeżeli tylko jest taka potrzeba – jeden na przykład siedzi obok. Te zmiany strukturalne nie wynikną – jeżeli wynikną – z tego, iż mamy jakieś niedobory w kadrze. Teoretycznie zresztą Kozlovsky jest naturalnym zastępcą na tę pozycję, ale zobaczymy. Czasem nieco wymuszone przesunięcia okazują się naprawdę trafne – zastanawiał się na głos trener.
Osman Bukari poza krajem. Z Rakowem na pewno nie zagra
Coraz ciekawszy jest też wątek Osmana Bukariego, który u trenera Jovićevicia miał pewne miejsce w składzie i opuścił jedynie mecz pucharowy z GKS-em Katowice. Aleksandar Vuković nie stawia na reprezentanta Ghany, a pytany o jego szansę na grę w najbliższym czasie odpowiedział całkiem jasno.
– Na początek – jeszcze nie zagra, bo od meczu z Górnikiem przebywa w Afryce, gdzie się stara o pozwolenie na pracę w Polsce. Od dwóch tygodni jest poza treningiem i poza drużyną, trenuje indywidualnie. Jak wróci, to zobaczymy, jak będzie wyglądał – powiedział trener Widzewa. Dopytany przez nas o to, dlaczego nie korzystał z usług skrzydłowego we wcześniejszych meczach nie ukrywał swojego podejścia:
– Korzystałem z usług Alvareza, Fornviga, Fornalczyka czy Krajewskiego.
Możemy więc śmiało zakładać, iż jeżeli w ogóle zobaczymy Bukariego na boisku przed końcem tego sezonu, to Ghańczyk nie będzie raczej pierwszym wyborem szkoleniowca Widzewa.
Co jest nie tak z Osmanem Bukarim?

Osman Bukari nie cieszy się zaufaniem nowego trenera Widzewa. A teraz jeszcze ma problemy z papierami
Z Rakowem oprócz Bukariego nie zagra też Steve Kapuadi, który dopiero wraca ze zgrupowania Demokratycznej Republiki Konga. Obrońca Widzewa cieszył się wraz z kolegami z awansu na mundial, ale i ci kadrowicze, którzy na mistrzostwa świata nie pojadą, zrobili na Vukoviciu niezłe wrażenie.
– Nasi reprezentanci pokazali się z dobrej strony – Juljan Shehu zagrał z Polską naprawdę dobrze, na takiej bazie pewnie łatwiej przywrócić go na adekwatne tory, pomimo rozczarowania, jakim było bez wątpienia odpadnięcie. Steve Kapuadi awansował na mundial, ale nie będziemy go mieli na ten mecz, bo dopiero wraca. Cieszę się jednak z tych graczy, których będę miał do dyspozycji po powrocie z kadry – choćby jeżeli to ci, którzy zaznali smaku porażki – powiedział trener Widzewa.
Kadra dająca pewność siebie. „Traktuję to jako podbudowanie”
Ze zgrupowania drużyny narodowej wrócił też Marcel Krajewski, który towarzyszył trenerowi Vukoviciowi podczas konferencji. Mimo wygranych spotkań kadry U-21 piłkarz Widzewa przyznał, iż nie ma powodów do euforii po tej przerwie reprezentacyjnej: – Jestem Polakiem, chciałem awansu naszego zespołu na mundial – stwierdził obrońca. Dodał też, iż gra dla reprezentacji narodowej ma dla niego jeszcze jedną wartość, oprócz oczywistego zaszczytu reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej:
– Wyjazd na kadrę, szczególnie jeżeli osiągamy tam dobre wyniki, traktuję jako podbudowanie. Udało się zdobyć bramkę, wygraliśmy dwa mecze – mam nadzieję, iż tę pewność siebie ze zgrupowania będę mógł wykorzystać w naszej walce – stwierdził. – Gdybym miał ocenić siebie w meczu sprzed zgrupowania, tego z Górnikiem, to zagrałem dużo poniżej swojego poziomu. Myślę, iż mogłem się lepiej przygotować, zrobić więcej, by wyglądać dobrze – dodał.
Piłkarz Widzewa podzielił się też swoimi myślami przed spotkaniem z Rakowem. Drużyna Łukasza Tomczyka jawi się jako naprawdę trudny rywal, ale Krajewski zauważa pozytywy: – Zawsze gdy grałem przeciwko Rakowowi, notowałem jakąś liczbę, więc lubię te mecze z nimi. To jednak zespół bardzo dobrze zorganizowany, więc będzie to na pewno dla nas spore wyzwanie – przyznał zawodnik.
Mecz z Medalikami już w sobotę o 14:45. Raków zajmuje na ten moment szóste miejsce w ligowej tabeli. Widzew jest w tym zestawieniu na przedostatniej, siedemnastej lokacie.
CZYTAJ WIĘCEJ O WIDZEWIE NA WESZŁO:
- Widzew dalej kupuje. Tym razem wzmocnił sztab
- Krajewski: Nieznajomość ligi mogła przeszkodzić Jovićeviciowi
- Koniec sezonu dla piłkarza Widzewa. Skręcił kostkę
Fot. Newspix

1 godzina temu















