Urban ostro ws. powołań do kadry. "Niech pan nie żartuje"

2 godzin temu
- Powołanie do kadry w przypadku każdego piłkarza musi mieć głęboki sens i mocne sportowe uzasadnienie - podkreślał Jan Urban w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet". Selekcjoner reprezentacji Polski opowiedział o kulisach wyboru zawodników na marcowe baraże. Zdradził, do ilu zagranicznych klubów wysłał pierwotnie powołania, a także złożył jasną deklarację w sprawie wpływu nacisków otoczenia na wybór kadrowiczów.
20 marca Jan Urban ogłosił nazwiska 25 powołanych na najbliższe zgrupowanie. To w jego trakcie poznamy losy reprezentacji Polski. Kadra weźmie bowiem udział w barażach o mistrzostwa świata 2026. Czy na liście powołanych pojawiły się zaskoczenia? Raczej nie. Zaproszenie w końcu otrzymał Oskar Pietuszewski, czego od wielu miesięcy domagali się kibice. Zabrakło za to miejsca dla Adama Buksy, Tarasa Romańczuka, Kacpra Potulskiego, Sebastiana Walukiewicza czy Bartosza Nowaka. A co w sprawie powołań miał do powiedzenia sam selekcjoner?

REKLAMA







Zobacz wideo Potulski w reprezentacji Polski? "Kolejny piłkarz znikąd"



Jan Urban ujawnia ws. powołań. "Dokładnie było 30 takich zawodników"
Urban udzielił wywiadu dla "Przeglądu Sportowego Onet", w którym przyznał, iż pierwotnie lista wysłanych powołań do klubów była zdecydowanie dłuższa. Dlaczego? - Zależało nam, by wziąć pod uwagę wszystkich, którzy mogą zostać ewentualnie powołani. Wolimy to robić nadmiarowo, aby dochować wymagań związanych z terminami, bo gdybyśmy je przekroczyli, klub miałby prawo odmówić oddania swojego piłkarza - podkreślał, dodając, iż ta kwestia dotyczy wyłącznie piłkarzy grających za granicami Polski. - Dokładnie było 30 takich zawodników - ujawnił.


Czy Urban jest w stanie ulec presji ws. powołań? "Wykluczone"
Urban odniósł się również do tematu nacisków ze strony mediów i kibiców. Dziennikarz wprost zapytał selekcjonera, czy ten byłby w stanie zaprosić rekomendowanego piłkarza na zgrupowanie dla np. świętego spokoju. - Niech pan nie żartuje. To jest wykluczone - mówił wprost. - Powołanie do kadry w przypadku każdego piłkarza musi mieć głęboki sens i mocne sportowe uzasadnienie - dodawał stanowczo.
- W klubie, owszem, mogę kogoś sprawdzić, wstawić do składu, żeby przekonać się, jak będzie wyglądał. (...) W kadrze narodowej (...) grają najlepsi, najbardziej potrzebni - podkreślał. Szkoleniowiec zaznaczył też, iż nie zamierzał powoływać większej liczby debiutantów, by później nie wysyłać ich na trybuny. Dla niego to nie ma sensu. - Piłkarze są zawodowcami i rozumieją taką decyzję, ale proszę mi wierzyć, iż nikt z nich nie lubi iść na trybuny. Dlatego też często podkreślałem, iż wolę powołać mniejszą liczbę i ewentualnie kogoś dowołać niż powoływać za dużo i później zastanawiać się, kogo z tej dużej grupy nie brać do kadry meczowej - podkreślał.
Zobacz też: Papszun nie wytrzymał. Sceny po meczu w szatni Legii.



Powołania zostały już rozdane i nie ma co nad nimi więcej dywagować. Najważniejsze jest to, jaki efekt przyniosą. Czy Polska awansuje na mundial w USA, Kanadzie i Meksyku? To najważniejszy cel kadry na ten rok. W półfinale baraży zagra z Albanią. Ten mecz zaplanowano na czwartek 26 marca. Biało-Czerwoni mogą mieć przewagę tzw. 12. zawodnika w postaci kibiców na Stadionie Narodowym w Warszawie. A z kim zmierzą się w ewentualnym finale? Będzie to Szwecja lub Ukraina. Tylko jedna z tych czterech ekip wywalczy bilet na MŚ. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z meczów reprezentacji Polski na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału