Upadł kontrowersyjny transfer Jagiellonii! Piłkarz wraca do klubu

3 miesięcy temu

Jagiellonia Białystok była o krok od sfinalizowania transferu piłkarza, który miał zastąpić Oskara Pietuszewskiego. Keyan Varela wzbudził spore kontrowersje po tym, jak okazało się, iż w Szwajcarii został zatrzymany w sprawie porwania młodego francuskiego zawodnika. Czy to dlatego klub z Podlasia wycofał się z umowy?

Keyan Varela dotarł do Turcji, gdzie Jagiellonia Białystok szykuje się do drugiej części sezonu. Młodzieżowy reprezentant Portugalii był w zasadzie pewny, iż podpisze kontrakt z nowym klubem. Wszystko było dogadane, zostały ostatnie szczegóły. Wtedy w Polsce podniosło się larum – odkryto, iż zawodnik był wplątany w aferę z uprowadzeniem człowieka. Osoba z jego otoczenia przedstawiła nam dowody na to, iż piłkarz został zwolniony z aresztu i twierdziła, iż nie grozi mu odpowiedzialność karna.

Jagiellonia wycofała się jednak z interesu z Servette FC. Co mówi się o tym za kulisami?

Kłopoty z prawem celu transferowego Jagiellonii? Znamy kulisy

Ekstraklasa. Jagiellonia rezygnuje z transferu? Keyan Varela wraca do domu

Sytuacja Keyana Vareli mocno się zagmatwała. W obozie przekonują, iż wieści o tym, iż piłkarz ma problemy z prawem:

  • nie były kompletną nowością,
  • nie stały na przeszkodzie do transferu.

Niech każdy wierzy, w co chce, ale klub chciał podpisać umowę z piłkarzem i dać mu szansę. Ryzyko oceniono jako warte podjęcia, bo kwota wydana na zawodnika nie byłaby ogromna. Portugalczyk jednak w Białymstoku nie zagra. Faktem jest, iż przeciągnęły się rozmowy między stronami i ostatecznie negocjacje zerwano. Powód? Słyszymy o dwóch teoriach:

  • nie dogadano się co do warunków kontraktu i transferu,
  • kontuzja, którą ostatnio leczył Varela, niosła ze sobą ryzyko, bo mogła się gwałtownie odnowić.

Druga sprawa faktycznie mogła być istotna. Jagiellonia kupując Keyana Varelę inwestowała nie tylko w potencjał, ale i w to, co skrzydłowy może dać klubowi na dziś, na teraz. Klub potrzebuje zawodnika do pierwszego składu, który mógłby wskoczyć w buty Oskara Pietuszewskiego. Gdyby pierwszym transferem był chłopak, który za moment wypadnie z gry na kilka tygodni, w dodatku z problemami poza boiskiem…

Cóż, wiadomo, jaki byłby odbiór tego ruchu. Informację o kontuzji zawodnika, która przeszkodziła w testach medycznych potwierdził agent zawodnika – Christopher Mandiangu.

Trzeba pamiętać, iż na liście zgłoszeń do europejskich pucharów nie zostało wiele miejsc. Skrzydłowy, którego podpisze Jagiellonia, musi gwarantować jakość i dostępność, bo to on miałby zająć wolny slot i na nim Adrian Siemieniec musiałby polegać.

Niemniej jednak sytuacja zespołu z Białegostoku mocno się komplikuje. W zimowym oknie transferowym do drużyny nie dołączył żaden nowy zawodnik. Łukasz Masłowski, dyrektor sportowy klubu, w rozmowie z Meczykami deklarował, iż do końca minionego tygodnia kadra ma być „w 90% zamknięta”, zapowiadając, iż w zimowym oknie Jagiellonia planuje cztery wzmocnienia.

Czas mija, część obozu jest już dla potencjalnych wzmocnień stracona. Niecierpliwą się kibice, niecierpliwi się też pewnie trener, bo jakości brakuje – zwłaszcza na skrzydłach.

WIĘCEJ O JAGIELLONII BIAŁYSTOK NA WESZŁO:

  • Cała prawda o transferach Jagiellonii. Szef skautów odsłania kulisy!
  • Jagiellonia uczy się w Europie, żeby stać się klubem-potentatem [REPORTAŻ]
  • Wyrok dla Jagiellonii? Niekoniecznie. Fiorentina jest w kryzysie

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału