Upadek, który zatrzymał czas. Największy dramat w karierze polskiego mistrza

2 godzin temu
Przez ułamek sekundy wszystko wyglądało jak setki innych biegów rozegranych na żużlowych torach. Czterech zawodników ruszyło spod taśmy niemal idealnie równo, silniki zawyły, a pierwszy łuk miał rozstrzygnąć tylko jedno — kto wyjedzie z niego na prowadzeniu. Nikt na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu nie przypuszczał, iż właśnie w tej chwili zaczyna się jeden z najbardziej dramatycznych rozdziałów w historii polskiego żużla. Gdy motocykle sczepiły się na wejściu w wiraż, a Tomasz Gollob z ogromną siłą wyleciał za bandę, czas jakby się zatrzymał. Trzask łamanego metalu, wygięty słupek sygnalizacyjny i cisza, która zapadła po chwili, były bardziej wymowne niż jakikolwiek komentarz.
Idź do oryginalnego materiału