Umarł król, niech żyją królowie. Raphinha i Yamal rozjechali Rayo

1 tydzień temu

Nie ma już w klubie Roberta Lewandowskiego, nie ma Ferrana Torresa, długo nie było też na horyzoncie żadnego oczywistego następcy z topu. Obaw o to, kto w Barcelonie ma adekwatnie wykańczać akcje, było przed startem sezonu od groma, ale te zmartwienia można już spokojnie wrzucić do kosza. I to wcale nie za sprawą ściągniętego z Arsenalu Gabriela Jesusa, a jego rodaka. Raphinha wziął ten wózek na własne barki i poprowadził mistrzów Hiszpanii do trzeciego zwycięstwa z rzędu. Tym razem pogrążył i tak już pogrążone we własnym sosie Rayo Vallecano.

A przecież kto by się spodziewał, iż to akurat targane różnego rodzaju problemami finansowo-organizacyjno-infrastrukturalnymi Rayo, które w dodatku zainaugurowało ligę od porażki i remisu… Że właśnie to samo Rayo będzie pierwszą drużyną w tym sezonie z golem przeciwko Barcelonie. Podopiecznym Benata San Jose wystarczyła jedna akcja, by rozmontować, jak dotąd, nietykalną defensywę.

I to już na samym początku spotkania. W 12. minucie Alvaro Garcia odpalił wrotki na lewym skrzydle, a Kounde zagrał w tej akcji rolę tyczki treningowej – przegrał pojedynek biegowy bez jakiejkolwiek walki a potem poszło z górki – dogranie w pole karne, uderzenie Camello i gol.

Camp Nou ucichło, ale tylko na chwilę. Katalończycy odzwyczaili się od porażek przed własną publicznością (ostatnia ligowa przegrana u siebie w maju 2025 roku!) i nie zamierzali długo zwlekać z reakcją. Zanim Los Vallecanos zdążyli dobrze nacieszyć się z prowadzenia, już musieli z powrotem oglądać plecy rozpędzonych gospodarzy.

Najpierw błysk geniuszu Raphinhy, a następnie magic touch Yamala sprawiły, iż w ledwie dwie minuty bezpowrotnie odwrócili losy meczu. Jeszcze przed przerwą trzecie trafienie dołożył Kounde, rehabilitując się za wcześniejszy błąd, ale sędzia dopatrzył się spalonego. 2:1 do przerwy, w obliczu przytłaczającej przewagi Barcelony, wydawało się wyłącznie najmniejszym wymiarem kary dla pogubionego Rayo.

𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐆𝐎𝐋𝐄!

Raphinha i Lamine Yamal gwałtownie odpowiadają na trafienie Rayo!

Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo pic.twitter.com/8O2bhvoVtL

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 31, 2026

Manita imienia Raphinhy i Yamala. Barcelona rozjechała Rayo

Do pełni szczęścia brakowało im jedynie lepszej skuteczności. Ta nadeszła po przerwie. Duża w tym zasługa dograń Anthony’ego Gordona, których po prostu grzechem byłoby nie wykorzystać. Anglik popisał się dwiema asystami. To właśnie po jego mocnym dograniu w pole karne Lejeune wbił sobie samobója, potem piętką wyłożył piłkę Raphinhy, a temu nie pozostało nic innego, jak to wykorzystać.

W fenomenalnej formie jest Brazylijczyk. Dublet z Elche, gol z Athletikiem i znów dublet. Ostatnim piłkarzem, który zdobył przynajmniej jednego gola w trzech pierwszych meczach nowego sezonu w barwach Barcelony był… Leo Messi w 2020 roku.

𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐀𝐒𝐘𝐒𝐓𝐀 𝐆𝐎𝐑𝐃𝐎𝐍𝐀!

Anglik czuje się w Barcelonie jak u siebie!

Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo pic.twitter.com/5ghONvYbQV

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 31, 2026

Raphinha nie był jednak jedynym, który mógł pochwalić się dwoma bramkami na koncie. Zdobył je również Yamal – mistrz świata w końcówce przypieczętował manitę i w końcu przełamał dość długą jak na niego serię bez gola. Dublet skompletował również, nieoczekiwanie, Camello, który w międzyczasie ponownie zmusił Garcię do wyciągania piłki z własnej siatki.

YAMAAAAAAAAAAL!

Hiszpan z dubletem!

Oglądaj @LaLiga w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo pic.twitter.com/5GW4PSHtsR

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 31, 2026

Dwa gole stracone przeciwko Rayo, choćby przy strzelonych pięciu, po prostu kłują w oczy. Sporo będzie miał pretensji Hansi Flick do swoich piłkarzy o grę w obronie, ale najważniejszy cel w postaci trzech punktów został osiągnięty. Barca idzie łeb w łeb z Realem, który również ma na swoim koncie komplet zwycięstw, ale dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu to Blaugrana okupuje fotel lidera.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Brak goli to nie problem. Jesus może być „kapitalnym wzmocnieniem”
Trener Malagi grzmi po meczu z Realem Madryt. „My musimy krwawić, żeby dostać faul”
Fatalny błąd polskiego obrońcy! Podarował gola rywalowi [WIDEO]

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału