Screen: YT/Górnik ZabrzePrzez kilka dni temat żył własnym życiem — ukraiński skrzydłowy Górnika Zabrze miał być poważnie rozważany przez Jana Urbana jako kandydat do polskiej kadry. Tyle iż sam zainteresowany ma w tej kwestii zupełnie inne zdanie.
Iskrę do całej dyskusji podłożył włoski dziennikarz Rudy Galetti, który 26 marca poinformował, iż Maksym Chłań znalazł się na radarze polskiej federacji. Według tych doniesień Urban miał być fanem talentu 23-latka i śledzić jego postępy, a sam piłkarz miał rozważać ubieganie się o polskie obywatelstwo.
Wieść błyskawicznie obiegła media — jednak rzeczywistość gwałtownie zweryfikowała te spekulacje. W PZPN nie prowadzono żadnych rozmów na temat naturalizacji zawodnika, a otoczenie Górnika Zabrze przyjęło doniesienia z wyraźnym zaskoczeniem.
Chłań mówi wprost: gram dla Ukrainy
Jeszcze zanim afera zdążyła się rozwinąć, w serwisie roosevelta81.pl ukazał się wywiad z samym Chłaniem, przeprowadzony wcześniej w marcu. Piłkarz nie wspomniał ani słowem o polskiej kadrze — za to o ukraińskiej mówił z pełnym przekonaniem.
— Pracuję na to całe życie, całą swoją karierę, żeby dostać powołanie do reprezentacji Ukrainy. Nie wiem, jak widzi to selekcjoner, ale myślę, iż zasługuję na tę szansę. Będę robił wszystko, by dla mojego kraju zagrać — stwierdził. A gdy padło pytanie o finał barażowy między Ukrainą i Polską, odpowiedź była równie jednoznaczna. — Oczywiście będę za Ukrainą. Tam się urodziłem i wiele jej zawdzięczam. Bardzo lubię Polskę, ale jeżeli chodzi o reprezentację, to mój wybór jest jasny — powiedział Chłań.
Kim jest Maksym Chłań?
23-letni skrzydłowy Górnika Zabrze reprezentował Ukrainę na wszystkich szczeblach młodzieżowych — od U-16 po U-21. Był też w kadrze na igrzyska olimpijskie w Paryżu, gdzie zagrał we wszystkich trzech meczach grupowych. W seniorskiej reprezentacji Ukrainy wciąż czeka na debiut, ale wyraźnie to właśnie tam widzi swoją przyszłość. Temat jego gry w biało-czerwonych barwach można uznać za zamknięty.

3 godzin temu















