Fot. Paweł JerzmanowskiKomitet Wykonawczy UEFA obraduje w Stambule i według Mateusza Ligęzy z Radia ZET ma zatwierdzić gruntowną reformę formatu eliminacji do Mistrzostw Europy. Dla reprezentacji Polski zmiany mogą oznaczać twardszą ścieżkę na każdym etapie kwalifikacji — bez słabeuszy na rozgrzewkę.
Dotychczasowy format eliminacji opierał się na grupach, w których europejskie reprezentacje mierzyły się ze sobą przez ponad rok — po czym do turnieju awansowały najlepsze drużyny z każdej grupy, a te z miejsc drugich i dalszych rywalizowały w barażach. System był krytykowany za dużą liczbę jednostronnych meczów, w których topowe drużyny rozrabiały z najmniejszymi federacjami europejskimi.
Nowa propozycja ma to zmienić. Trzydzieści sześć najwyżej sklasyfikowanych drużyn z rankingu UEFA zostanie podzielonych na trzy grupy po dwanaście zespołów. Każda drużyna rozegra sześć meczów — dwa z jednym rywalem i cztery z różnymi przeciwnikami. Z każdej grupy awansuje po sześć zespołów. Reprezentacje z miejsc 37-54 w rankingu stworzą osobną ścieżkę z dwoma miejscami do EURO.
Co to zmienia dla Polski?
Polska w rankingu UEFA plasuje się w gronie drużyn, które znalazłyby się w elitarnych 36. To dobra wiadomość — biało-czerwoni będą rozgrywać mecze wyłącznie z porównywalnie silnymi rywalami. Koniec z punktowaniem na San Marino, Liechtensteinie czy Andorze — i koniec z beztroskim kompletowaniem zwycięstw w pierwszych kolejkach. Każdy mecz będzie testem, każda porażka będzie boleć w tabeli bardziej niż dotychczas.
To może być wyzwanie dla drużyny, która w ostatnich kwalifikacjach miała tendencję do zbierania punktów z najsłabszymi rywalami, a gubiących się w konfrontacjach z potęgami. Nowy system sprawdzi, czy Polska potrafi budować punkty przede wszystkim w starciach z drużynami ze swojego poziomu.

2 godzin temu














