Za reprezentacją Polski koszykarzy kolejny cenny i niezwykle wysoki sprawdzian. Podopieczni Igora Milicicia rozegrali w krakowskiej hali AGH drugi zamknięty mecz kontrolny, w którym bezapelacyjnie rozgromili reprezentację Słowacji, rzucając aż 115 punktów.
Początek spotkania był dość nerwowy, a sędziowie gwałtownie odgwizdali przewinienia z obu stron. Obie ekipy otworzyły swoje dorobki punktowe ze stałych fragmentów gry – dla Polski dwa celne rzuty wolne wywalczył i wykorzystał Jarosław Zyskowski. Chwilę później celną „trójką” popisali się goście, a konkretnie Matus Hronsky. Biało-Czerwoni odpowiedzieli natychmiast – dwa osobiste trafił Aleksander Balcerowski, a po skutecznej presji w defensywie odzyskaliśmy piłkę, co precyzyjnym rzutem z wyskoku przypieczętował Jarosław Zyskowski.
Polacy poszli za ciosem. Aleksander Balcerowski dołożył dwa punkty bezpośrednio spod kosza, a po kapitalnym przechwycie Łukasza Kolendy czystą trójką popisał się Michał Sokołowski. Słowacy szukali swoich szans – Vladimir Brodziansky trafił trudną piłkę nad rąk m.in. Michała Sokołowskiego. Chwilę później oglądaliśmy jednak kolejny przechwyt Polaków. Michał Michalak napędził kontrę, podał do Kamila Łączyńskiego, a doświadczony rozgrywający popisał się udanym wejściem pod kosz. Po pierwszych 5 minutach na tablicy widniał wynik 13:10 dla Polski.
Słowacy odpowiedzieli rzutami wolnymi, które wykorzystał Vladimir Brodziansky. Po polskiej stronie z dystansu spudłował Jakub Urbaniak, który chwilę później sfaulował rywala. Kolejne rzuty wolne Vladimira Brodzianskiego dały Słowacji chwilowe prowadzenie 13:14. Riposta Polaków była jednak bezwzględna: Kamil Łączyński popisał się świetną asystą, a Szymon Zapała skończył akcję spod kosza z faulem i wykorzystał dodatkowy rzut wolny (akcja 2+1). Kolejne punkty po dynamicznym wejściu zapisał na swoim koncie Michał Michalak. Słowacy próbowali dotrzymać kroku efektownym wsadem, którym popisał się Tomas Pavelka, ale Michał Michalak natychmiast uciszył ich zapędy trójką po świetnym podaniu od Mateusza Ponitki.

Zawodnicy na ławce rezerwowych znowu głośno zareagowali, gdy po podaniu typu alley-oop od Michała Michalaka, Jakub Urbaniak potężnie zapakował piłkę z góry. Kolejny przechwyt zanotował Mateusz Ponitka – popędził sam na kosz, gdzie faulował go Marek Dolezaj. Kapitan pewnie egzekwował wolne i przewaga Polaków urosła do stanu 25:16. Słowacja odpowiedziała wprawdzie punktami, które rzucił Marek Dolezaj, ale presja wymuszona przez Jakuba Piślę doprowadziła do kolejnej straty gości, którą młody Polak sam zamienił na dwa punkty. Kwarta kończyła się festiwalem rzutów wolnych po obu stronach (dla nas punktował Aleksander Balcerowski) oraz mocną defensywą, w której faul w ataku wymusił Dalibor Hlavik. Choć w ostatniej akcji Mateusz Ponitka przechwycił piłkę, to po podaniu od Grzegorza Kamińskiego nie zdołał trafić do kosza. Po 10 minutach Polska prowadziła 29:19.
Druga odsłona od pierwszych sekund stała pod znakiem bardzo dynamicznej gry z obu stron, co przełożyło się na wysoki festiwal strzelecki. Polacy regularnie powiększali przewagę – po trzech celnych rzutach wolnych Kamila Łączyńskiego było już 38:26, a kolejne dwa oczka z linii dorzucił Szymon Zapała. Słowacy odpowiedzieli jednak groźną bronią, czyli celnym rzutem zza łuku w wykonaniu Matusa Hronsky'ego. Na linii rzutów wolnych ponownie zameldował się Szymon Zapała (1/2), ale z dystansu znowu odpalił niepilnowany Matus Hronsky.
Biało-Czerwoni szukali swoich szans w ponowieniach akcji – po rzucie Grzegorza Kamińskiego piłkę z powietrza efektownie dobił Jarosław Zyskowski. Słowacja systematycznie szukała gry blisko obręczy: po faulu Michała Sokołowskiego jeden punkt z wolnego wywalczył Tomas Pavelka. W kolejnej akcji Łukasz Kolenda spudłował z rogu boiska za trzy punkty, ale lecący z głębi pola Michał Michalak popisał się niesamowitą dobitką z powietrza, będąc przy tym faulowanym. Dodatkowy wolny również wpadł do kosza.
Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Słowaków.Najpierw celną trójkę trafił Vladimir Brodziansky, a chwilę później sukces powtórzył Robert Rozanek. Przewaga reprezentacji Polski stopniała do zaledwie 6 punktów, co natychmiast zmusiło trenera Igora Milicicia do poproszenia o przerwę na żądanie.
Po timeout'e reprezentanci Polski uspokoili grę: Aleksander Balcerowski świetnie wypatrzył Michała Sokołowskiego, który zdobył łatwe dwa punkty. Słowacy odpowiedzieli dwoma wolnymi, które wykorzystał Robert Rozanek (po faulu Jakuba Piśli), ale dwoma celnymi osobistymi natychmiast zrewanżował się Michał Sokołowski. Tuż przed syreną kapitalnym przeglądem pola błysnął jeszcze Kamil Łączyński, trafiając z wyskoku za dwa punkty. Ostatnie słowo w tej połowie należało do Słowacji, dla której spod kosza trafił Peter Kovacik. Po niecelnej trójce Jakuba Piśli koszykarze zeszli do szatni przy wyniku 54:48 dla Polski.

Trzecią część spotkania otworzyły dwa celne rzuty wolne w wykonaniu Aleksandera Balcerowskiego. Przez kolejne dwie minuty oglądaliśmy serię niedokładności z obu stron, który celnym rzutem za dwa punkty przerwał dopiero Łukasz Kolenda. Chwilę później Mateusz Ponitka rzucił idealną piłkę nad kosz, a Jakub Urbaniak zamknął akcję typu alley-oop potężnym wsadem. Gdy z dystansu za trzy punkty przymierzył Michał Sokołowski, przewaga urosła do stanu 63:48. Słowacy odpowiedzieli jeszcze trójką, którą trafił Matus Hronsky, ale Polacy w tej części bardzo pewnie. Mateusz Ponitka popisał się pięknym zwodem, minął obrońcę i po step-backu dorzucił dwa punkty.
Goście odpowiedzieli trzema celnymi rzutami wolnymi Vladimira Brodzianskiego, jednak Mateusz Ponitka błyskawicznie wbił się pod kosz, wykorzystując świetną zasłonę od Jarosława Zyskowskiego. Choć po asyście punkty dla Słowaków zdobył Vladimir Brodziansky, to chwilę później Michał Sokołowski ponownie przymierzył za trzy po precyzyjnym dograniu od Kamila Łączyńskiego. W połowie trzeciej kwarty Polska prowadziła już komfortowo 72:56.
W kolejnych minutach oglądaliśmy całkowitą dominację podopiecznych Igora Milicicia. Najpierw duet Kamil Łączyński – Jakub Urbaniak zaprezentował kolejną widowiskową akcję alley-oop zakończoną wsadem tego drugiego. Słowak Vladimir Brodziansky zdołał wprawdzie trafić za dwa nad rękami Aleksandera Balcerowskiego, ale w kolejnej akcji nasz środkowy zrewanżował się potężnym, widowiskowym blokiem bezpośrednio na liderze rywali. Z dystansu nie pomylił się świetnie dysponowany tego dnia Jakub Piśla. Chwilę później Kamil Łączyński doskonale obsłużył Aleksandera Balcerowskiego, który trafił spod kosza i wykorzystał rzut wolny po faulu (akcja 2+1). Słowacy odpowiedzieli nieprawdopodobną, rozpaczliwą trójką Roberta Rozanka w ostatniej sekundzie czasu przeznaczonego na akcję. Polacy nie odpuścili jednak końcówki – mocna presja zaowocowała przechwytem Grzegorza Kamińskiego, z kontry trafił Jarosław Zyskowski, a po kolejnej stracie rywali wywołanej przez Jakuba Urbaniaka, trzecią kwartę potężną trójką zamknął Jakub Piśla. Polska prowadziła 87:64.
Ostatnią część meczu od odważnych i dynamicznych wejść pod kosz rozpoczęli Słowacy – najpierw trafił Dalibor Hlavik, a chwilę później drogę do kosza znalazł Peter Kovacik. Polacy odpowiedzieli efektownym, miażdżącym wsadem Szymona Zapały po asyście od Łukasza Kolendy. Początek kwarty był dość szarpany i obfitował w mniejszą liczbę punktów – po 3 minutach na tablicy widniał wynik 89:71.
Impas strzelecki przełamał Szymon Zapała – nasz środkowy wykorzystał pierwszy rzut wolny, drugi spudłował, ale błyskawicznie zebrał własną piłkę z tablicy i dobił ją z faulem, bezbłędnie egzekwując dodatkowy rzut osobisty (95:73). Słowacy opadli z sił, co Polacy wykorzystywali z zimną krwią. Aleksander Balcerowski trafił pewnie spod kosza po asyście od Michała Michalaka, a chwilę później sam Michał Michalak przymierzył z czystej pozycji za trzy punkty, sprawiając, iż na liczniku Polski pękła setka (101 punktów).
Polacy bawili się grą. W kolejnej akcji Michał Michalak co prawda spudłował z dystansu, ale pod koszem najszybciej odnalazł się Jakub Urbaniak, dobijając piłkę do kosza i powiększając przewagę Biało-Czerwonych do aż 30 punktów.
Kolejny widowiskowy przechwyt zanotował Michał Sokołowski, a uciekający na drugą stronę boiska Jakub Urbaniak został sfaulowany przy próbie potężnego wsadu (wykorzystał jeden rzut wolny). W samej końcówce kibiców z Krakowa zachwycił jeszcze młody Jakub Piśla, trafiając kolejną bezwzględną trójkę. Chwilę później z dystansu po asyście Kamila Łączyńskiego nie pomylił się Michał Michalak, a fantastyczny, strzelecki festiwal zamknął kolejnym celnym rzutem za trzy punkty niesamowity Jakub Piśla, ustalając końcowy wynik meczu na 115:80 dla reprezentacji Polski.
– Wynik końcowy tego spotkania miał dla nas drugorzędne znaczenie, ponieważ na tym etapie przygotowań liczy się przede wszystkim twarda praca na parkiecie i systematyczna poprawa błędów. Dzisiejszy sparing miał na celu przetestowanie konkretnych wariantów taktycznych i różnych zestawień personalnych bezpośrednio przed oficjalnym meczem z Austrią. Zebraliśmy mnóstwo cennego materiału, który teraz dokładnie przeanalizujemy. Kończymy etap krakowskich sparingów i natychmiast zmieniamy priorytety. Naszym najważniejszym celem na najbliższe dni jest doprowadzenie drużyny do optymalnego stanu fizycznego, czyli wyleczenie wszystkich mniejszych i większych urazów, tak abyśmy w Wiedniu dysponowali pełną, zdrową rotacją. Równocześnie rozpoczynamy bardzo szczegółowy scouting i głębokie przygotowanie taktyczne dedykowane wyłącznie pod styl gry Austriaków – podsumował selekcjoner KoszKadry, Igor Miličić.
POLSKA – SŁOWACJA 115:80 (29:19, 25:29, 33:16, 28:16)
Punktowali dla Polski:
Sokołowski (18), Zyskowski (16), Michalak (14), Piśla (14), Balcerowski (13), Zapała (12), Urbaniak (11), Łączyński (7), Ponitka (6), Kolenda (4), Kamiński (0)
Punktowali dla Słowacji:
Brodziansky (27), Hronsky (17), Rozanek (11), Hlavik (9), Kovacik (6), Dolezaj (4), Fusek (3), Pavelka (3), Novak (0), Stanko (0), Bolek (0)


2 godzin temu















