Nie było choćby krzty wątpliwości. Coco Gauff podchodziła do tego spotkania jako murowana faworytka, choć nadzieja na pokonanie Amerykanki również istniała. Zapewniała ją sama Coco, która w dwóch dotychczasowych meczach na US Open wcale nie imponowała. W I rundzie ledwo przetrwała trzygodzinną batalię z Ajlą Tomljanović, a w II też w niekoniecznie pięknym stylu ograła Donnę Vekić. Wydawało się, iż jeżeli Fręch zagra swój najlepszy tenis, może poważnie zagrozić Amerykance, a choćby więcej.
REKLAMA
Zobacz wideo Właściciel Widzewa odsłania kulisy klubu. "Będzie burza"
Gauff miała wygrać i wygrała. Fręch bez argumentów
Niestety taki scenariusz absolutnie się nie spełnił. Mecz toczył się zdecydowanie pod dyktando Gauff. Nie grała może swojego popisowego tenisa, popełniła 18 niewymuszonych błędów. Jednak Polka zebrała ich aż 29. Tylko w pierwszym secie, gdy Fręch przełamała na 2:3 wydawało się, iż może tu jednak powalczyć. Nic z tego. Od stanu 3:3 do końca meczu wygrała tylko jednego gema i przegrała 3:6, 1:6. US Open kończy się dla niej na III rundzie, co zasadniczo jest jej rekordem życiowym w Nowym Jorku. Co za tym idzie, zastrzyk gotówki też będzie solidny.
Solidny zarobek dla Fręch
Organizatorzy US Open w tym roku przygotowali najwyższą w historii tenisa pulę nagród, wynoszącą aż 90 milionów dolarów. To dobre wieści nie tylko dla zwycięzców czy finalistów, ale dla tych odpadających wcześniej też. Fręch za III rundę zarobiła w tym roku 237 000 dolarów. Rok temu byłoby to 215 000. Gdyby wygrała z Gauff, jej wypłata wzrosłaby do co najmniej 400 000 dolarów.
Coco w IV rundzie zmierzy się z lepszą z pary Daria Kasatkina - Naomi Osaka. Iga Świątek do boju w III rundzie ruszy nie przed 1:00 w nocy (z 30 na 31 sierpnia) czasu polskiego. Jej rywalką będzie Rosjanka Anna Kalinskaja.