
Emocje po dramatycznym meczu z Hibernian jeszcze nie opadły, a przy Łazienkowskiej już rusza kolejna ofensywa – tym razem transferowa. Trener Edward Iordănescu nie owijał w bawełnę – Legia Warszawa szykuje się na jeszcze co najmniej dwa ruchy kadrowe. A może choćby trzy.
Warszawski klub w niesamowitych okolicznościach wywalczył awans do fazy ligowej Ligi Konferencji. Po tym, jak Hibernian w nieco ponad dziesięć minut zdobył trzy gole, Legia znalazła się na krawędzi. Gdy wydawało się, iż wszystko runie, w doliczonym czasie do siatki trafił Juergen Elitim, a dzieła w dogrywce dopełnił Mileta Rajović. To jednak nie zmienia faktu, iż drużyna Iordănescu nie wyglądała stabilnie – zwłaszcza w tyłach.
Zmiany są konieczne, co potwierdził sam trener. – Nie mamy wiele czasu w rynku transferowym, dlatego trzeba działać ostrożnie i reagować. Wiem, iż obaj dyrektorzy mnie wspierają, bo często rozmawiamy. Pracują, by nam pomóc. W najbliższych dniach możliwe są dwa, a może i trzy transfery. Mam nadzieję, iż to zabezpieczy nas na przyszłość – powiedział Rumun na konferencji prasowej, cytowany przez media po meczu z Hibernian.
Pierwszy z planowanych ruchów jest już adekwatnie przyklepany – chodzi o Kamila Piątkowskiego. Obrońca Red Bulla Salzburg ma przejść do Legii w ramach transferu definitywnego. Wcześniej 25-latek występował w Rakowie Częstochowa, a ostatnio spekulowano także o zainteresowaniu ze strony Getafe. Piątkowski miał jednak postawić na ofertę z Polski.
To nie koniec. Legia myśli o kolejnym stoperze – w grze jest Antonios Papadopoulos z Borussii Dortmund II. To urodzony w Niemczech Grek, który może grać zarówno jako środkowy obrońca, jak i defensywny pomocnik. Niezależnie od tego, czy przyjdzie jeden, czy dwóch stoperów – Iordănescu jasno zakomunikował, iż zespół potrzebuje świeżej krwi.
Po wyeliminowaniu Hibernian Legia nie może jednak liczyć na czas. Rywale nie będą czekać, a kalendarz już teraz pęka w szwach. jeżeli stołeczny klub chce cokolwiek ugrać jesienią, transfery muszą zostać dopięte błyskawicznie.