Dwa lata temu Michał Haratyk zdobył brąz w mistrzostwach Europy w Rzymie - niespodziewanie, bo wcześniej ani razu nie posłał kuli za 20. metr. A na Stadio Olimpico było prawie 21. Dokończył tamten sezon, a później zniknął. Po czasie okazało się, iż zerwał ścięgno Achillesa, a gdy już się wyleczył, nie wytrzymał nadgarstek. - Nigdy nie czułem takiego bólu - mówił dwa w maju red. Tomaszowi Kalembie z Interii. A teraz pojawiła się szansa, iż Haratyk pojawi się jednak w Birmingham, po raz piąty powalczy w ME. Zwłaszcza po tym, co pokazał w sobotę w Warszawie.