Przypomnijmy, iż w sobotę Paweł Wąsek, który zajął 36. miejsce w kwalifikacjach, kilkadziesiąt minut po ich zakończeniu został zdyskwalifikowany po wykryciu na jego narcie smaru ze stężeniem fluoru. Więcej o sprawie pisaliśmy tutaj.
REKLAMA
Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat
Niewłaściwy smar ze Szwajcarii przyczyną dyskwalifikacji Wąska? Tak twierdzi Maciusiak
Wiadomo było, iż w niedzielę, przed serią próbną, Polakom zostanie zorganizowana przez FIS dodatkowa kontrola ich sprzętu w celu sprawdzenia nart oraz próby wskazania przyczyny nietypowej dyskwalifikacji.
Krótko po godzinie 11:30 trener Maciej Maciusiak przekazał nam, iż za przyczynę tego, co stało się z Wąskiem w sobotę, można uważać smar kupiony od producenta ze Szwajcarii, firmy TOKO.
Firma dostarcza kadrom smary w stu procentach zgodne z certyfikatem i zatwierdzonymi regulacjami. Skoro na kontroli - przy pomiarze bardzo precyzyjnej maszyny używanej przez FIS - smar Polaków miał wyraźną obecność fluoru, można się domyślać, iż był niewłaściwie przygotowany przez producenta lub zanieczyszczony.
Pozostaje oczywiście pytanie, czy firma nie ma takich smarów więcej - i czy ich nikomu nie sprzedała.
Hafele jeszcze nie skomentował wypowiedzi Maciusiaka. Ale FIS już wcześniej miał taką hipotezę
Nie da się wykluczyć, iż Polacy nie działali intencjonalnie. Zawsze można doszukiwać się takiego ruchu, ale w tym momencie nie wygląda to na prawdopodobny scenariusz. Oczywiście, gdyby okazało się, iż jest inaczej, mielibyśmy do czynienia z przypadkiem sporego oszustwa.
Tego na razie nie ma jednak sensu podejrzewać. Zwłaszcza po słowach menedżera ds. fluoru FIS Augusto Gillio, który w rozmowie ze Sport.pl sam, w swoich przypuszczeniach, wskazał, iż przyczyną dyskwalifikacji Wąska mógł być niewłaściwy smar lub błąd polskiego serwisu.
Innego komentarza z FIS na temat sprawy w niedzielę jeszcze nie uzyskaliśmy. Kontroler sprzętu Mathias Hafele nie potwierdził jeszcze słów Maciusiaka przekazanych dziennikarzom - na pewno ma dużo pracy na skoczni i wypowie się po konkursie. Sam wyjaśniał sprawę w wypowiedziach, które zebraliśmy w tym tekście.
Jak poinformował dziennikarz Skijumping.pl Dominik Formela, Wąsek skacze na Bergisel w niedzielę - ale jako przedskoczek. W zawodach po dyskwalifikacji w kwalifikacjach nie mógł jednak wziąć udziału i wróci do walki w TCS w Bischofshofen w poniedziałek.
Najprawdopodobniej nie uda się cofnąć jego żółtej kartki za wykluczenie z Innsbrucku - to przez to, iż przyczyna wykrycia fluoru w smarze na nartach raczej nie może zostać w żaden sposób potwierdzona. A choćby jeżeli przyzna się producent, to wątpliwe, żeby FIS przychylił się do prośby Polaków - po tym, jak potraktowano dyskwalifikowanych za nieprzepisową szerokość nart firmy Petera Slatnara, także błąd producenta sprzętu. Zresztą dyskwalifikacje za wykrycie obecności fluoru w smarach nie podlegają protestom. Polacy chcieli taki złożyć już w sobotę, ale zostali zatrzymani, FIS, tłumacząc się wspomnianymi procedurami, do tego nie dopuścił.
W serii próbnej na Bergisel najlepszym z Polaków był Kacper Tomasiak - po skoku na 127,5 metra zajął siódme miejsce. Na pierwszej pozycji sklasyfikowano lidera Turnieju Domena Prevca (134,5 metra) ze Słowenii. O 13:30 ruszy pierwsza seria konkursowa trzecich zawodów 74. TCS. Relacje na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

3 tygodni temu










