Robert Lewandowski był wyróżniającą się postacią FC Barcelony w meczu Ligi Mistrzów z FC Kopenhaga (4:1). "Z jednej strony 37-latek strzelił 107. gola w Lidze Mistrzów i przy okazji wyrównał jeden z rekordów Lionela Messiego. Z drugiej jednak Lewandowski znów zawiódł w pierwszej połowie, a po przerwie w kontrowersyjnych okolicznościach wywalczył rzut karny, którego - nietypowo - sam nie wykonał" - pisał Konrad Ferszter, dziennikarz Sport.pl.
REKLAMA
Zobacz wideo Mocne spięcie na linii Kosecki-Skorża. "Ty się, k***a, to przedszkola nadajesz!"
Sytuacja z karnym wywołała spore poruszenie. "(Lewandowski - red.) znalazł się w doskonałej okazji pięć metrów przed bramką Kopenhagi, ale gola jednak nie strzelił. Polak nie trafił w piłkę, padając w polu karnym gości. Na pierwszy rzut oka wydawało się, iż Lewandowski w koszmarny sposób zmarnował kolejną okazję, ale sędziowie ostatecznie uznali, iż napastnik został zahaczony przez Junnosuke Suzukiego. Z tą decyzją nie zgadzali się nie tylko piłkarze Kopenhagi. Wątpliwości mieli też kibice i dziennikarze, którzy w mediach społecznościowych podkreślali, iż sędzia uratował Lewandowskiego" - pisał Konrad Ferszter. Po meczu głos w tej sprawie zabrał Jacob Neestrup, trener Kopenhagi.
Robert Lewandowski w centrum uwagi po meczu FC Barcelony w Lidze Mistrzów. Trener FC Kopenhagi grzmi
Duńczyk zupełnie nie zgadza się z decyzją podjętą przez sędziego Benoita Bastiena. - To Lewandowski kopnął Suzukiego w nogę, więc rzut karny nie powinien być podyktowany - powiedział (cytat za: bold.dk). – Nie mogę winić Suzukiego za nic. Można mu pozwolić na wystawianie nogi. Nie może nic zrobić z Lewandowskim, który próbuje wykończyć akcję i uderza go nogą - dodał.
Mimo wszystko niezupełnie zaskoczył go taki werdykt francuskiego arbitra. - Przygotowaliśmy się na to, iż jest, powiedziałbym, najbardziej wrażliwym sędzią w Europie na dotknięcia w polu karnym, biorąc pod uwagę wszystkie podyktowane przez niego rzuty karne - stwierdził.
Sprawdź też: Media: Alarm w Górniku Zabrze! "Trupy z szafy"
- Zdawaliśmy sobie z tego sprawę, ale to gorzkie. [...] Nie powinno się dyktować rzutu karnego przy wyniku 2:1 - ani przy wyniku 10:0 - kiedy jest kopnięcie w nogę postawną (w tym wypadku Suzukiego - red.) - podkreślił.
Trener FC Kopenhagi wytyka sędziom podwójne standardy? Stanowcze słowa po meczu z FC Barceloną w Lidze Mistrzów
Przypomniał także sytuację z październikowego meczu jego zespołu z Borussią Dortmund (2:4) w LM, gdy w podobnej sytuacji nie było rzutu karnego za zagranie Youssoufy Moukoko. - Ostatnim razem, kiedy powiedziano mi, iż rzut karny nie powinien być przyznany za kopnięcie w nogę postawną, było, gdy Moukoko kopnął na bramkę w polu karnym w meczu z Dortmundem przy wyniku 2:1. Wtedy nie podyktowano rzutu karnego - przypomniał. - (W środę - red.) było to bardziej widoczne niż na Parken z Moukoko. [...] Albo oba rzuty karne powinny zostać przyznane, albo oba nie powinny zostać przyznane - oznajmił.
Neestrup miał też pretensje o nieuznaną bramkę dla Kopenhażan przy stanie 1:4, gdzie dopatrzono się pozycji spalonej jednego z ich piłkarzy. - Nic nam nie powiedziano. Znam przepisy, a mówią one, iż VAR powinien interweniować, gdy sytuacja jest jasna i klarowna, a tak nie było - przekonuje szkoleniowiec. - Gdyby sędzia od początku uznał spalonego, byłoby to w porządku, ale skoro nie zrobił tego od razu, nie sądzę, żeby mógł cofnąć bramkę - zakończył.
Dla FC Kopenhagi był to ostatni mecz w tym sezonie Ligi Mistrzów - z ośmioma punktami zajęła ona 31. miejsce w tabeli i odpadła. Z kolei FC Barcelona z 16 pkt zajęła szóste miejsce, przechodząc bezpośrednio do 1/8 finału.

1 godzina temu







