Trener Realu usłyszał, co powiedział Laporta. Kontra prosto między oczy

2 godzin temu
- To był niewątpliwie największy skandal w historii hiszpańskiego futbolu - napisał w swojej książce Joan Laporta. Były prezydent FC Barcelony zarzucił w niej, iż przez 70 lat za wybór sędziów na poszczególne mecze odpowiadały osoby związane z Realem Madryt. Do tych oskarżeń odniósł się trener Realu - Alvaro Arbeloa. Momentalnie zrewanżował się, przypominając o innej głośnej aferze.
"Tak uratowaliśmy Barcę" - taki tytuł nosi książka, jaką w poniedziałek wydał Joan Laporta. Były prezydent FC Barcelony, który w tej chwili ubiega się o reelekcje, opisał w niej swoją ostatnią kadencję i to, jak udało się podźwignąć klub z kryzysu. Pozycja dopiero co pojawiła się na półkach, a już zaczęła wzbudzać kontrowersje. Wielkie zamieszanie wzbudził m.in. fragment dotyczący mianowania sędziów.

REKLAMA







Zobacz wideo Papież, Mario i Obeliks śpiewali „Barkę". Tak wygląda dart w Polsce!



Wróciła głośna "sprawa Negreiry". Nagle Laporta zaczął oskarżać Real. "Największy skandal"
Temat pojawił się przy okazji rozdziału o "sprawie Negreiry". Chodzi o głośną aferę, jaka wyszła na jaw trzy lata temu. Okazało się wówczas, iż FC Barcelona przez prawie 20 lat (lata 2001-18) płaciła wiceprezesowi Komitetu Technicznego Arbitrów Jose Marii Enriquezowi Negreirze za sporządzanie raportów dotyczących pracy poszczególnych sędziów. Śledczy podejrzewają jednak, iż w rzeczywistości była to forma łapówki w zamian za przydzielanie do meczów FC Barcelony przychylnych jej sędziów. Jak do całej sprawy ustosunkował się Laporta?


Otóż, zamiast się bronić, postanowił zaatakować największego rywala, czyli Real Madryt. - Warto pamiętać, iż przez siedem dekad i prawie nieprzerwanie prezesi komisji sędziowskich byli kibicami Realu Madryt, jego byłymi zawodnikami lub byłymi menedżerami, a w niektórych przypadkach trzema naraz. Oznacza to, iż przez siedemdziesiąt lat kibice, byli gracze lub byli menedżerowie Realu mianowali sędziów, którzy powinni oddać sprawiedliwość na boisku w każdym z meczów LaLigi i Pucharu Hiszpanii. To był niewątpliwie największy skandal w historii hiszpańskiego futbolu - napisał.
Trener Realu odpowiedział Laporcie. Trafił w samo sedno
O te zarzuty wobec Realu został już zapytany jego trener Alvaro Arbeloa. Na ripostę nie trzeba było długo czekać. - Nie będę komentował wypowiedzi kandydata Laporty. Dla mnie największym skandalem jest to, iż "sprawa Negreiry" pozostaje nierozwiązana - odpowiedział przy okazji konferencji prasowej przed meczem z Benficą. Jego słowa cytuje "Mundo Deportivo".


W ostatnich miesiącach "sprawa Negreiry" rzeczywiście mocno przycichła, a nikt z FC Barcelony nie poniósł żadnych konsekwencji. Sam Laporta przekonywał, iż klub nie popełnił żadnego przestępstwa. - Nie ma dowodów na to, iż płatności dokonane przez FC Barcelonę na rzecz firm powiązanych z byłym wiceprezesem Komisji Technicznej Sędziów wpłynęły na wybór sędziów lub zmieniły wyniki meczów. Zachęcam wszystkich, którzy z taką łatwością i lekkością oskarżają nas o korupcję sędziowską, do wskazania konkretnego meczu, gola, zagrania lub czynu podejrzewanego o faworyzowanie, które rzekomo miało miejsce - skwitował w swojej książce.
Idź do oryginalnego materiału