Trener Rakowa po Fiorentinie. „Dlatego to tym bardziej boli”

9 godzin temu

Łukasz Tomczyk nieoczekiwanie pod koniec roku otrzymał prezent od losu i został zatrudniony przez Raków w roli następcy Marka Papszuna. Przygoda młodego szkoleniowca zakończyła się na dwóch spotkaniach w europejskich pucharach na wiosnę. W obydwu Raków poległ z Fiorentiną 1:2. To cenne doświadczenie zaprocentuje w przyszłości w karierze trenera Medalików, ale póki co pozostaje pewne rozgoryczenie z racji odpadnięcia. Szkoleniowiec Częstochowian wypowiedział się po meczu dla Polsatu Sport.

Tomczyk docenia wysiłek zespołu, który długo był tym lepszym na boisku

Raków prowadził w obydwu spotkaniach, także w Sosnowcu. Gol Karola Struskiego pozwolił pomarzyć o dogrywce, ale raptem przez 22 minuty. Następnie Włosi do końca meczu rozwiali marzenia drużyny z Częstochowy. Tomczyk jest zadowolony z postawy Rakowa i docenia liczbę dobrych momentów w skali dwumeczu. Przyznał między wierszami, iż wygrał lepszy, a o wynikach zdecydowały detale.

– Cały ten dwumecz był dobry w naszym wykonaniu. Te bramki były kuriozalne. Rywale mają jakość, przeważały detale. Mieliśmy bardzo dużo dobrych momentów, żałuję, iż nie otworzyliśmy wyniku w pierwszej połowie. Przy takim rywalu mecz jest kompleksowy i trzeba wybronić ten wynik.

Fran Tudor walczył o to, aby być dostępnym na spotkanie w Sosnowcu, ale Chorwat musiał zejść z boiska podczas meczu. Tomczyk przyznał, iż to odnowienie starej kontuzji. Pochwalił też występ całej drużyny, która zaprezentowała się dobrze.

– Wszystko było okej, ale znów go pociągnęło i kolejny raz kontuzja (…) Indywidualnie wielu zawodników pokazało się z dobrej strony, dlatego to tym bardziej boli.

Daliśmy z siebie wszystko…

Medaliki, dziękujemy za walkę do ostatniego gwizdka! #UECL | #RCZFIO pic.twitter.com/C7BP0d88Dx

— Raków Częstochowa (@Rakow1921) March 19, 2026

Choć postawa Rakowa w drugiej połowie mogła sugerować, iż Medaliki skupiają się jedynie na obronie wyniku, to należy przyznać, iż na ile możliwości pozwalały Tomczyk reagował na rzeczywistość. Posłał do boju Lamine Diaby-Fadigę, Leonardo Rochę, Marko Bulata oraz Adriano Amorima. Tomczyk wierzył do końca i chciał pomóc szczęściu.

– Jesteśmy takim klubem, który chce rywalizować. Zrobiliśmy zmiany, które pokazują nasze DNA. Drugi napastnik, ofensywne wahadło, dziesiątka. Musimy się teraz zebrać.

Raków Częstochowa i Łukasz Tomczyk do końca sezonu mają dziewięć kolejek w Ekstraklasie. Medaliki tracą cztery punkty do liderującego tercetu: Zagłębia Lubin, Jagiellonii Białystok oraz Lecha Poznań. W Pucharze Polski do triumfu pozostało wygrać dwa spotkania. Półfinał z GKS-em Katowice już 8 kwietnia.

Kolejnym spotkaniem w rozgrywkach ligowych jest wyjazd do Warszawy na mecz z Legią. Trenerem Warszawiaków jest legenda klubu z Częstochowy, Marek Papszun. Tomczyk zwraca jednak uwagę, iż najważniejsze jest się odpowiednio zregenerować.

– Zawsze jest to dodatkowy smaczek, ale najpierw trzeba adekwatnie odpocząć.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Legenda Lecha krytykuje Ishaka
  • Courtois znów opuści dwumecz LM z Bayernem
  • 18-latek nie odebrał od Nagelsmanna. Powodem… korepetycje

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału