Trener Olympique Marsylia ponownie okradziony

2 godzin temu

Olympique Marsylia to klub, w którym ciągle coś się dzieje. Niedawno do dymisji podał się trener Roberto De Zerbi, a Mehdi Benatia będący dyrektorem sportowym czuł się za wyniki odpowiedzialny. Chciał odejść, ale nie przyjęli jego dymisji i dogadał się tak, iż opuści klub po sezonie. W ostatnim czasie OM znów skupia na sobie negatywną energię, bo wyniki nie pomagają. A nowy trener został właśnie okradziony.

Beye ponownie okradziony w Fuveau. W Marsylii to norma

Nieco ponad dwie doby po porażce na wyjeździe z AS Monaco, podczas gdy Habib Beye był poza domem, został okradziony. W Marsylii pracuje od lutego, zastąpił na stanowisku Roberto De Zerbiego, który dziś próbuje ratować Tottenham. Beye we Francji mieszka sam. To ułatwia „pracę” złodziejom.

Habib Beye po dwóch miesiącach pracy został ponownie okradziony. Informację o włamaniu do jego rezydencji w Fuveau podał portal La Depeche du Midi.

Określenie „ponownie” pada tu nieprzypadkowo, bowiem w 2005 roku także w Fuveau padł ofiarą kradzieży samochodu. Trzech zamaskowanych mężczyzn zmusiło go do oddania kluczyków do jego mercedesa. Zablokowali mu drogę ucieczki koszami na śmieci.

L’entraîneur de l’OM, Habib Beye victime d’un cambriolage à son domicile dans la nuit de ce mercredi !

[@ladepechedumidi] pic.twitter.com/FddZB2HcnU

— Joueurs SN (@JoueursSN) April 8, 2026

Tym razem włamano się do posesji przez okno i skradziono dobra luksusowe w postaci markowych ubrań.

W Marsylii przestępczość jest bardzo powszechna i cierpią na tym często zawodnicy. Gangi interesują się bogaczami. W przeszłości okradziony został tam Matteo Guendouzi, kiedy akurat grał mecz, a w domu przebywała jego partnerka. Thauvin, Diarra, Payet – złodzieje nie zważali na mocne nazwiska gwiazd.

Okradani byli bracia Ayew i to kilkukrotnie, mimo iż zmieniali miejsce zamieszkania. A kiedy prezes OM Jean-Claude Dassier mówił o potrzebie rozwiązania tego problemu, to… sam też został poszkodowany. Vitorino Hilton został napadnięty i uderzony pistoletem na oczach dzieci, uznał, iż nie chce tu grać i odszedł do innego klubu.

OM znów ma dołek

Wracając do Beye, 45-krotny reprezentant Senegalu nie ma ostatnio dobrej passy, tak jak i sam klub w 2026 roku. Gdy wydawało się, iż OM wyszło na prostą, przypałętały się dwie ligowe porażki. Zespół ciągle jest w walce o udział w przyszłorocznej edycji fazy ligowej Ligi Mistrzów, choć trudno przypuszczać, iż Marsylczyków stać na coś więcej niż trzecia lokata. Walka jest jednak na tyle zacięta, iż w pesymistycznym scenariuszu może skończyć się… brakiem awansu do europejskich pucharów. Prawie jak w Polsce.

W OM nigdy nie ma nudy. Tylko w tym roku Marsylczycy odpadli z Ligi Mistrzów po golu bramkarza Benfiki w meczu z Realem Madryt, pożegnali Roberto De Zerbiego, doświadczyli wspomnianego już zamieszania z dyrektorem sportowym, odpadli z Pucharu Francji po rzutach karnych czy zostali znokautowani przez PSG w Le Classique. Gdy już wydawało się, iż OM wychodzi z kryzysu po dwóch wygranych na zero z tyłu, ponownie doszło do załamania formy.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Liverpool gra żeby przetrwać
  • Marcel Łubik w rozmowie o życiu [WYWIAD]
  • Peter Moore niezadowolony z tego, jak wygląda w tej chwili piłka nożna

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału