Trener Legii reaguje na sensacyjne doniesienia. "Powiedziałem zarządowi"

5 godzin temu
- Współpracujemy z zarządem i dyrektorem sportowym - powiedział trener Legii Warszawa Edward Iordanescu cytowany przez portal Legia.net. W ten sposób szkoleniowiec odniósł się do doniesień rumuńskich mediów ws. tego jakoby "został porzucony i okłamany" przez władze stołecznego klubu.
"Totalny skandal w Legii Warszawa! Trener został porzucony i okłamany przez zarząd. (...) Iordanescu przeżywa niezwykle napięty moment w klubie, który nie dotrzymał obietnic dotyczących transferów" - informowały w niedzielny wieczór rumuńskie media. Te doniesienia pokazują, iż w stołecznym klubie nastroje są napięte przed startem nowego sezonu i grą w eliminacjach Ligi Europy. Zwłaszcza iż dotychczas Legia pozyskała jedynie Petera Stojanovicia.


REKLAMA


Zobacz wideo Kiedyś wybił mu zęba, dziś jest jego trenerem. "Nie ma tragedii"


Trener Legii Warszawa "ma pełne zaufanie do swoich zawodników"
Do całej sprawy odniósł się także sam Edward Iordanescu, który skomentował doniesienia rumuńskich mediów. - Współpracujemy z zarządem i dyrektorem sportowym, aby wzmocnić zespół zgodnie z naszymi ustaleniami. Wszyscy mamy te same cele. Jestem spokojny, jeżeli chodzi o te kwestie i mam od nich pełne wsparcie - podkreślił szkoleniowiec cytowany przez serwis Legia.net.
Zobacz też: Oto nowy selekcjoner? Kulesza tym wyborem może wywołać burzę
- Powiedziałem zarządowi i dyrektorowi, iż wolę mieć odpowiednie profile zawodników niż przyspieszać ten proces. Przygotowujemy się do pierwszego meczu sezonu zgodnie z naszym planem, mam pełne zaufanie do moich zawodników - podsumował Iordanescu.


A na co przełoży się to zaufanie? To okaże się już w najbliższy czwartek 10 lipca o godz. 21:00, gdy Legia Warszawa podejmie FK Aktobe w pierwszym meczu I rundy eliminacji Ligi Europy. A już trzy dni później w niedzielę 13 lipca o godz. 18:00 Lech Poznań podejmie u siebie Legię Warszawa w meczu o Superpuchar Polski. Relacje tekstowe z obu tych spotkań będzie można śledzić na Sport.pl i w naszej aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału