Trener krytycznie o postawie zawodników. „Brakuje mi słów”

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Z uwagi na to, iż półfinału mistrzostw Europy rozgrywane były w Pardubicach to właśnie Czesi byli jednym z faworytów by awansować do rzeszowskiego finału ETCS. Gospodarze jednak zawiedli oczekiwania swoje i kibiców. Rozczarowania tym faktem nie ukrywał Zdenek Schneiderwind, który jest menadżerem czeskiej reprezentacji.

Brakuje mi słów by opisać jak jechaliśmy źle. Zawody na swoim terenie i podobnie jak w zeszłym roku odpadamy. Taki jest jednak sport. Słowa pochwały należą się jedynie Adamowi Bednářowi oraz Adamowi Nejezchlebie. – mówił w rozmowie z portalem speedwaya-z.cz

Szkoleniowiec jednak jako były zawodnik zdaje sobie sprawę, iż pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Jedną z nich jest wciąż bardzo duża luka pokoleniowa w czeskim speedway’u.

Człowiek się stara. Trenuje, nie odpuszcza. Później po prostu nie wychodzi. Niestety, w tej chwili wciąż nie możemy przebierać w zawodnikach, którzy mogliby podnieść poziom naszej reprezentacji. – kontynuuje Schneiderwind

W piątek 1 maja podobieczni Schneiderwinda wybiorą się do niemieckiego Landshut, gdzie powalczą o prawo startu podczas warszawskiego finału Drużynowego Pucharu Świata. Czesi staną pod taśmą na przeciw kadr Wielkiej Brytanii, Ukrainy oraz gospodarzy turnieju półfinałowego Niemcom.

Mam nadzieję, iż uda się osiągnąć lepszy wynik niż w Pardubicach. Chciałbym, żeby dobrze spisywało się więcej niż jeden czy dwóch moich zawodników. Brytyjczycy są oczywistym faworytem, ale są też nieobliczalni Ukraińcy. W Pardubicach jechali dobrze więc łatwo nie będzie. – ocenia selekcjoner kadry Czech

Czechy. Od lewej: Jan Kvech, Jan Macek, Adam Bednar, Vaclav Milik, Daniel Klima
Idź do oryginalnego materiału