Trener Górnika gotowy na finał. „Widziałem tam pełne zaufanie”

2 dni temu

Powoli możemy żyć nadchodzącym finałem Pucharu Polski. Górnik Zabrze staje przed wielką szansą na zdobycie trofeum po latach posuchy, ale na drodze ekipy Michala Gasparika stanie Raków, który w ostatnich sezonach okrzepł i wie, jak wygrywać najważniejsze mecze. Trener Zabrzan wierzy jednak, iż i na to znajdzie się jakaś recepta.

W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” trener Gasparik trochę unika przyznania, iż krajowe puchary to jego specjalność, ale faktom nie da się zaprzeczyć. Dla Słowaka będzie to piąty kolejny finał, po czterech w ojczyźnie. I szansa na czwarte zwycięstwo.

Michal Gasparik to spec od krajowych pucharów. „Zawodnicy mają do nas większe zaufanie”

Tyle iż już z Górnikiem. Szkoleniowiec Zabrzan przyznaje, iż musiał „kupić” sobie szatnię, bo zwykle niełatwo wprowadzać nowe porządki.

Niektórzy się dziwili, ale potem zobaczyli, iż to, co robimy, ma sens, efekty widać na boisku i pewnie zmienili zdanie. Dziś czujemy, iż zawodnicy mają do nas większe zaufanie niż na początku. Trudno się dziwić, iż latem szczególnie starsi piłkarze podchodzili do tego z rezerwą. Przyszedł nowy trener, jego metody pracy różnią się od poprzednika. Ale to są mądrzy, kumaci chłopcy, do tego profesjonaliści. Wiedzą, iż wiele rzeczy pozaboiskowych również jest ważnych, żeby drużyna i cały klub się rozwijali – mówi Gasparik.

Może się okazać, iż niedługo zespół jeszcze bardziej polubi się ze swoim trenerem. Sukces w finale Pucharu Polski miałby w tym na pewno spory udział, choć i na przestrzeni sezonu wielu mogło zauważyć, iż Górnik faktycznie walczy o najwyższe cele:

Widziałem u nich przekonanie, iż Górnik jest mocniejszy, zespół staje się lepszą organizacją, świadomą celu. Końcówkę jesieni mieliśmy nieco słabszą, szczególnie dwa ostatnie mecze, kiedy było kilka kontuzji w drużynie. Wiosnę rozpoczęliśmy od zwycięstwa z Piastem i znów mieliśmy trudniejszy moment, punktów nie zdobywaliśmy tyle, ile byśmy chcieli. Wtedy przełom nastąpił w meczu z Rakowem, czyli naszym najbliższym rywalem. Wygraliśmy 3:1, zawodnicy znów poczuli się pewni siebie. Teraz jesteśmy w czołówce, przed nami finał, zobaczymy, jak to się zakończy – podsumowuje Słowak.

Finał z Rakowem już 2 maja na Stadionie Narodowym.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Golański: Mogę być dumny z tego, co zrobiłem w Motorze [WYWIAD]
Przepis o młodzieżowcu powróci? Chce tego FIFA
Haditaghi znowu poddymił. „Legia? Inne zasady, inne traktowanie!”

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału