Transfer Bobcka za około 10 milionów euro stanął w miejscu. Poszło o jeden szczegół

1 godzina temu

Tomas Bobcek najprawdopodobniej nie zostanie piłkarzem Frosinone. Jak informuje portal Meczyki.pl, Włosi byli gotowi zapłacić około 10 milionów euro, ale negocjacje z Lechią Gdańsk zostały zakończone. Kością niezgody okazał się harmonogram płatności.

Odejście Tomasa Bobcka z Lechii Gdańsk od kilku tygodni wydawało się tylko kwestią czasu. Słowacki napastnik zakończył poprzedni sezon z 20 golami. Tym samym został królem strzelców Ekstraklasy. Mimo spadku gdańskiego zespołu jego wartość na rynku pozostała bardzo wysoka.

Jednym z klubów zainteresowanych 24-latkiem było Frosinone. Włosi dysponują w tej chwili sporymi możliwościami finansowymi. Niedawno właścicielem klubu został bowiem amerykański fundusz Clara Vista. Dlatego beniaminek Serie A mógł pozwolić sobie na bardzo konkretną ofertę.

W minioną środę przedstawiciele Frosinone spotkali się w Monaco z Paolo Urferem. Włosi byli gotowi wyłożyć za napastnika około 10 milionów euro. Mimo to właściciel Lechii nie zaakceptował przedstawionej propozycji.

Harmonogram płatności zatrzymał transfer Bobcka

Początkowo nie oznaczało to jednak końca negocjacji. Rozmowy były kontynuowane, a jeszcze podczas weekendu porozumienie wydawało się bliskie. Ostatecznie strony nie znalazły wspólnego języka.

Według informacji portalu Meczyki.pl kluczowym problemem okazał się sposób rozłożenia płatności. Paolo Urfer nie zgodził się na harmonogram zaproponowany przez Frosinone. W efekcie negocjacje zostały zakończone, mimo iż wartość transferu mogła sięgnąć około 10 milionów euro.

Tymczasem włoski klub rozpoczął pracę nad innymi wariantami. Frosinone nie zamierza czekać w nieskończoność i skierowało uwagę na kolejnych zawodników. Dlatego nagły powrót do rozmów w sprawie Bobcka jest w tej chwili mało prawdopodobny.

Sytuacja Słowaka pozostaje więc nierozwiązana. Napastnik nie wystąpił jeszcze w tym sezonie Betclic 1 Ligi. Natomiast jego kontrakt z Lechią obowiązuje aż do połowy 2030 roku. To daje gdańskiemu klubowi mocną pozycję negocjacyjną, ale jednocześnie przedłuża zawieszenie najlepszego strzelca zespołu.

Idź do oryginalnego materiału