Niezwykle smutna informacja dobiegła do nas ze Stanów Zjednoczonych. Chodzi o jedną z najbardziej znanych koszykarek pierwszej dekady XXI wieku w Polsce i jednocześnie byłą gwiazdę WNBA - Karę Braxton.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki tłumaczy się ze swoich słów: Posypuję głowę popiołem, jest mi głupio
"Realnie wpłynęła na historię klubu". Tak wspominają gwiazdę
"Z głębokim smutkiem opłakujemy odejście dwukrotnej mistrzyni WNBA Kara Braxton. Weteranka 10 sezonów, Kara grała w Detroit Shock, Tulsa Shock, Phoenix Mercury i New York Liberty. Nasze myśli są w tym czasie z jej rodziną, przyjaciółmi i byłymi kolegami z drużyny" - napisał profil WNBA na portalu X.
Polscy kibice z pewnością pamiętają Braxton z występów nad Wisłą i... w barwach Wisły. To właśnie w krakowskim klubie spędziła sezony 2005/2006 i 2007/2008. W niezwykle wzruszający sposób swoją byłą koleżankę z zespołu pożegnała Dorota Gburczyk-Sikora.
- Dla wielu kibiców była "amerykańską gwiazdą", ale dla nas była kimś znacznie więcej - liderką, która realnie wpłynęła na historię klubu. W Wiśle Kara nie była tylko wzmocnieniem składu. Ona była filarem. Jej dominacja pod koszem dawała nam przewagę w najważniejszych momentach sezonu. Zbiórki ofensywne, punkty spod samej obręczy, wymuszone faule rywalek - to były jej znaki firmowe - powiedziała cytowana przez portal tswisla.pl.
- Jej wkład w sukcesy Wisły był ogromny - zarówno w walce o mistrzostwo Polski, jak i w rozgrywkach Euroligi. Dzięki niej nasza gra pod koszem nabrała nowej jakości. Rywalki musiały zmieniać taktykę tylko po to, by ograniczyć jej wpływ na mecz. A ona i tak znajdowała sposób, by zrobić swoje - dodała Gburczyk-Sikora.
Portal oregonlive.com potwierdził, iż Braxton zginęła w weekend w wypadku samochodowym w Atlancie. Miała zaledwie 43 lata.

2 godzin temu












