Drugi przejazd czwórek w bobslejach zakończył się prawdziwym dramatem dla reprezentanta Austrii Jakoba Mandlbauera. 27-latek i jego załoga utracili kontrolę nad pojazdem, gdy wychodzili z dziewiątego wirażu, pędząc z prędkością 115 km/h. Bobslej obrócił się na bok i kontynuował ślizg po torze, obijając się przy tym o kolejne bandy. Zatrzymali się dopiero na ostatnim wirażu, tuż przed linią mety.
REKLAMA
Zobacz wideo Stare sanki, Snoop z pierogiem, aferki. Niezwykłe igrzyska dla Polski!
Odpowiedzialni za rozpędzenie pojazdu Dayen Nichols-Bardy, Sebastian Mitterer i Daniel Bertschler zdołali wydostać się z bobsleja bez widocznych obrażeń. Pełniący rolę pilota Mandlbauer jednak nie miał tyle szczęścia - zawodnik przez długi czas nie podnosił się z toru, a wokół niego zgromadzili się medycy. Ich interwencji nie pokazały stacje telewizyjne, które unikały zbliżeń na cierpiącego 27-latka.
Co z austriackim olimpijczykiem? "Skarży się na ból w okolicach karku"
Po piętnastu minutach opatrywania przez lekarzy, Austriak opuścił arenę w Cortinie d'Ampezzo na noszach i choć był przytomny oraz miał czucie w kończynach, rzecznik reprezentacji Austrii na łamach niemieckiego "Bilda" przekazał, iż Mandlbauer "skarży się na silny ból w okolicach karku".
Uraz szyi w tej sytuacji nie może dziwić - bobslej, który nie dość, iż jechał z ogromną prędkością, wraz z załogą ważył około 680 kilogramów. Mimo to, oficjalny przekaz mówi, iż reprezentant Austrii ma się "nieźle".
To kolejny poważny wypadek na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 w odstępie kilkunastu godzin. W piątek 20 lutego reprezentantka Polski w short tracku Kamila Sellier upadła na lód, została trafiona w twarz płozą łyżwy będącej przed nią rywalki, a po chwili w okolicach jej oka pojawiła się krew.Polka przeszła już zabieg uszkodzonej kości jarzmowej, ale zarówno ona, jak i kibice przeżyli chwile grozy.
Zobacz też: Oto co zrobił Semirunnij w półfinale igrzysk. "Żałujemy bardzo"

3 tygodni temu








