Pierwsze spotkanie, które odbyło się 10 marca na Metropolitano w Madrycie zostało zapamiętane przede wszystkim przez pryzmat katastrofalnego występu bramkarza "Kogutów", Antonina Kinsky'ego. Czech w ciągu niespełna dziesięciu minut trzykrotnie wyciągał piłkę z własnej siatki. Po ostatnim trafieniu Igor Tudor postanowił dokonać zmiany na pozycji i zastąpić młodego golkipera dużo bardziej doświadczonym Włochem Guglielmo Vicario.
REKLAMA
Zobacz wideo Łatwe zwycięstwo Warszawy nad Bełchatowem w PlusLidze. Jan Firlej: Było po nas widać zmęczenie
Dogonić marzenia. Tottenham chciał dokonać niemożliwego
Podopieczni Diego Simeone jeszcze dwukrotnie znaleźli drogę do bramki włoskiego bramkarza, ale sami nie zdołali zachować czystego konta, wobec czego pojedynek ten zakończył się wynikiem 5:2.
Przed rewanżowym starciem na Tottenham Hotspur Stadium w Londynie sytuacja piłkarzy chorwackiego szkoleniowca była bardzo trudna, żeby nie powiedzieć - tragiczna.
Środowy pojedynek odważniej rozpoczęli goście z Madrytu. Już w szóstej minucie wynik spotkania mógł otworzyć Ademola Lookman. Nigeryjczyk skierował piłkę do siatki gospodarzy, ale po analizie VAR jego trafienie zostało anulowane.
Na pierwszy strzał w światło bramki "Koguty" czekały do dziesiątej minuty. Próba Matthysa Tela zza pola karnego pewnie została jednak obroniona przez Juana Musso. Kilka minut później Marcos Llorente przedryblował jednego z rywali przy linii końcowej, ale jego groźne dośrodkowanie nie znalazło adresata przez bramką Vicario.
Atletico zaskoczone przez Tottenham
Gospodarzom sprawiało niemałe trudności sforsowanie szczelnej defensywy Atletico. Gdy wszystko wskazywało na to, iż goście dopną swego i jako pierwsi zdobędą w tym meczu gola, w 30. minucie tej sztuki dokonali gospodarze. Po krótkim rozegraniu rzutu z autu, świetnym dośrodkowaniem w pole karne Matthys Tel znalazł Randala Kolo Muaniego, który pięknym trafieniem głową nie dał żadnych szans Musso.
Będący na fali wznoszącej gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie zaledwie kilka minut później. Tel znalazł się w sytuacji sam na sam z Musso, ale górą z tego pojedynku wyszedł 31-letni golkiper.
Końcowe minuty tej części gry należały ponownie do gości z Madrytu. Najpierw po potężnym uderzeniu Alvareza futbolówka musnęła jednego z obrońców Tottenhamu i minimalnie minęła poprzeczkę bramki "Kogutów". W kolejnej akcji znakomitym refleksem wykazał się Vicario, który pomimo rykoszetu spektakularnie obronił uderzenie Giuliano Simeone.
Zobacz też: Barcelona już nie musi żyć bez goli Lewandowskiego
Kibice na korytarzu, a na murawie bramka na 1:1. Tottenham nie dawał za wygraną
Ledwo zdołał opaść kurz po pierwszych 45 minutach spotkania, a kilka chwil po wznowieniu gry szybką akcję przeprowadzili piłkarze Atletico, którą bramką na 1:1 wykończył Alvarez. Tym samym Argentyńczyk po raz trzeci wpisał się na listę strzelców w tym dwumeczu.
Gospodarze potrzebowali prawdziwego cudu, by odrobić ponownie trzybramkową stratę. Do próby zrealizowania tego zadania wzięli się bardzo szybko. Pięknym uderzeniem zza pola karnego popisał się Xavi Simons idealnie kierując piłkę przy słupku Musso. W 60. minucie powinno być 3:1, ale argentyński golkiper w sobie tylko znany sposób obronił uderzenie zewnętrzną częścią stopy w wykonaniu Pedro Porro.
Hancko uciszył północny Londyn
Na kolejne trafienie w północnym Londynie fani musieli czekać do 75. minuty. Wówczas dośrodkowanie Alvareza z rzutu rożnego na bliższy słupek świetnie wykończył uderzeniem głową David Hancko. Reakcja Diego Simeone, któremu wyraźnie spadł kamień z serca mówiła sama za siebie. Po tym golu nadzieje Tottenhamu na odwrócenie losów spotkania zniwelowane zostały niemalże do "zera".
W końcowych minutach najgłośniejszymi kibicami w północnym Londynie byli bez wątpienia sympatycy Atletico, którzy rozpoczęli przygotowania do świętowania po bramce Słowaka.
W 89. minucie znakomicie przedarł się w pole karne gości Xavi Simons. Dribling Holendra przerwał dopiero Gimenez, wobec czego niemiecki arbiter Daniel Siebert nie miał wątpliwości i wskazał "na wapno". Sam poszkodowany "wymierzył sprawiedliwość" gościom ze stolicy Hiszpanii, dając jeszcze ostatni sygnał do ataku swoim kolegom z zespołu.
W 93. minucie znakomitą akcję w polu karnym miał Kolo Muani, ale strzał Francuza świetnie zablokował Hancko, ratując jednocześnie swój zespół przed utratą bramki. Po tej akcji Tottenham nie wykorzystał szansy z rzutu rożnego.
Tottenham - Atletico Madryt 3:2, gole: 30' Randal Kolo Muani, 52', 90' (rzut karny) Xavi Simons - 47' Julian Alvarez, 75' David Hancko.
Tym samym podopieczni Diego Simeone zmierzą się z FC Barceloną w ćwierćfinałowym dwumeczu Champions League. Te odbędą się w dniach 7-8 oraz 14-15 kwietnia.

1 godzina temu







![W wielkim finale strzelać im nie kazali… [FOTO/WYNIKI]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/DSC08130_wynik.jpg)


![UKS Clan Ostrołęka. Małgosia, Marysia i Laura pobiegły w stolicy [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/sport/2026/img_87191.jpg)

