Tomas Chory nie jest zdrowy. Czech znowu się popisał [WIDEO]

3 godzin temu

Musimy przyznać, iż do Tomasa Chorego jego nazwisko pasuje w sam raz, bo zdrowy – przynajmniej na umyśle – to on na pewno nie jest. Czeski napastnik już wcześniej wielokrotnie dał się poznać jako, nazwijmy to delikatnie, barwna postać. Tym razem snajper Slavii Praga pokazał środkowy palec sędziemu.

Chorego lista przewinień jest niezdrowo długa. Dość powiedzieć, iż od sierpnia 2025 do teraz obejrzał aż pięć czerwonych kartek. Za co? Za niewinność oplucie rywala, nokaut w genitalia, kopanie leżącego, uderzenia łokciami… Doszło choćby do tego, iż po haniebnych wydarzeniach przy okazji ostatnich derbów Pragi ze Spartą, prezes Slavii osobiście odsunął go od składu.

31-latka do zespołu przywrócił jednak trener Jindrich Trpisovsky, który nie chciał sprzedawać ani rezygnować z krnąbrnego króla strzelców czeskiej ekstraklasy. Trudna jest to relacja. Szkoleniowiec Slavii przekonał się o tym podczas spotkania z Hradec Kralove (0:0), gdy w 55. minucie Chory znów wyleciał z boiska. Tym razem za pokazanie sędziemu środkowego palca.

Další přešlap Tomáše Chorého!

Za zdvižený prostředníček viděl červenou kartu a Slavia bude dohrávat v deseti.

#OneplaySport | #ChanceLiga https://t.co/0zVKjnbOxJ

— Oneplay Sport (@oneplaysportcz) October 17, 2026

Tomas Chory nie jest zdrowy. Czech znowu się popisał [WIDEO]

Trpisovsky na pomeczowej konferencji prasowej nie krył złości po kolejnym wybryku swojego podopiecznego. Zapowiedział również, iż poza zawieszeniem ze strony ligi czeka go surowa kara wewnątrz klubu.

– To absurd, nie rozumiem tego, jest to dla mnie niezrozumiałe. Przekroczył granicę. Nie mam dla niego żadnego usprawiedliwienia. Teraz czeka go surowa kara i od razu mówię, iż nie poleci z nami do Stambułu na Ligę Mistrzów. Nie wyobrażam sobie, żeby teraz był z nami. Zobaczymy, co będzie dalej. Nie rozmawiałem z nim. Dzisiaj choćby nie chcę go widzieć – grzmiał.

– Zawiódł wszystkich, którzy go wspierali. Jestem tym rozczarowany, zdezorientowany, zdruzgotany i mógłbym wymienić jeszcze mnóstwo innych określeń. Chcieliśmy, żeby z nami został. Wierzyliśmy, iż już niczego nie zrobi. A potem dochodzi do tego podczas przerwy w grze. Takie reakcje nie mają miejsca na boisku, a w jego przypadku powtarzają się regularnie – dodał.

Niewykluczone więc, iż był to ostatni mecz Chorego w barwach Slavii Praga. Kontrakt wycenianego na 2,2 mln euro napastnika mistrzów Czech obowiązuje do czerwca 2027 roku. Co ciekawe, latem interesowała się nim Legia Warszawa oraz Górnik Zabrze. Mimo wszystko bylibyśmy szczerze zaskoczeni, gdyby ktoś z Ekstraklasy dał się na niego nabrać. Strzelać może i potrafi, ale jak mu coś strzeli do głowy…

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Czeski sympatyk jaj. Nie nazywa się Daj, a Tomas Chory
Prezes Slavii grzmi po skandalu. „Nie będziemy negocjować”
Mało polski mecz Sabah – Slavia, ale Puchacz i spółka przeszli do historii

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału