Tom Aspinall podjął jedną z najtrudniejszych decyzji w swojej karierze. Brytyjczyk poinformował, iż z powodu przedłużających się problemów ze wzrokiem nie jest w stanie otrzymać zgody lekarzy na powrót do oktagonu. Nie chcąc blokować kategorii ciężkiej, zdecydował się zwakować mistrzowski pas UFC.
W ostatnich miesiącach wokół przyszłości Aspinalla pojawiało się mnóstwo spekulacji. Sam mistrz pozostawał jednak stosunkowo cicho, koncentrując się na leczeniu i próbach powrotu do pełnej sprawności.
Teraz Brytyjczyk postanowił przedstawić sytuację ze swojej perspektywy. Na swoim profilu opublikował obszerne oświadczenie, w którym wyjaśnił, iż problemy z oczami wciąż uniemożliwiają mu powrót do rywalizacji.
– Wszystko, co czytacie w mediach, to po prostu szum. Ludzie tworzą własne narracje. Prawda jest taka: ciągłe komplikacje związane z moimi oczami oznaczają, iż w tej chwili nie jestem w stanie otrzymać zgody lekarzy na walkę – przekazał Aspinall.
Mistrz zdradził, iż przeszedł już kilka operacji, zmagał się również z kolejnymi urazami oraz infekcjami. Robił wszystko, aby możliwie gwałtownie wrócić do oktagonu.
Tom Aspinall oddaje mistrzowski pas UFC
Co szczególnie bolesne, Aspinall był już bardzo blisko powrotu. Miał zaakceptowany termin kolejnej walki, ponownie sparował i – jak sam podkreślił – czuł się znakomicie.
Wtedy doszło jednak do kolejnego nieszczęśliwego zdarzenia.
– Miałem już wcześniej zaakceptowany termin walki, wróciłem do sparingów, czułem się świetnie i byłem gotowy do rywalizacji, kiedy wypadek spowodował kolejne uszkodzenie mojego prawego oka. To oznacza kolejną przerwę od sportu, a w tej chwili nie wiadomo, kiedy będę mógł wrócić.
Brytyjczyk odniósł się również do pytań dotyczących jego milczenia. Jak zaznaczył, przez cały czas stosował się do zaleceń UFC i skupiał przede wszystkim na powrocie do zdrowia.
Ostatecznie Aspinall doszedł jednak do wniosku, iż nie chce dłużej blokować królewskiej dywizji.
– Podjąłem decyzję o zwakowaniu pasa kategorii ciężkiej. Poprosiłem UFC, aby pozwolili mi wydać to oświadczenie, ponieważ nie chcę blokować dywizji. Wiem, jak to jest, kiedy twoja kariera zostaje wstrzymana i chcę, żeby inni zawodnicy mieli możliwość rywalizacji o tytuł.
Aspinall podkreślił, iż UFC było na bieżąco informowane o jego sytuacji zdrowotnej. Organizacja miała otrzymywać wyniki badań oraz informacje dotyczące wszystkich zabiegów.
– UFC i Hunter byli informowani na każdym etapie i widzieli wyniki badań, informacje o zabiegach oraz dokumentację medyczną dotyczącą moich oczu. Ściśle współpracowaliśmy z różnymi lekarzami i specjalistami, próbując doprowadzić do mojego powrotu, ale niestety w tej chwili po prostu nie jest to możliwe.
Dla Aspinalla to wyjątkowo bolesny moment. Brytyjczyk przypomniał, iż o takim sukcesie marzył od dzieciństwa.
– Jestem kompletnie załamany. Goniłem za tym marzeniem, odkąd miałem 10 lat.
Jednocześnie były już mistrz nie zamierza kończyć kariery.
– Nie skończyłem.
– Odejście od pasa nie oznacza odejścia od sportu ani od mojego marzenia. Będę przez cały czas robił wszystko, co w mojej mocy, żeby wrócić do zdrowia, otrzymać zgodę lekarzy i jak najszybciej ponownie walczyć.
Aspinall zaznaczył też, iż cała sytuacja boli go jeszcze bardziej ze względu na źródło części problemów zdrowotnych.
– Szczególnie trudne jest to, iż wiele komplikacji, z którymi się teraz zmagam, jest efektem fauli, które zmieniły bieg mojej kariery. Zawodnicy polegają na sędziach, którzy mają egzekwować przepisy i chronić nas w takich momentach. Ciężko jest przez cały czas mierzyć się z konsekwencjami tych sytuacji.
Na końcu Brytyjczyk podziękował wszystkim osobom, które wspierały go podczas – jak sam określił – „absolutnego koszmaru”.
– Wrócę tak szybko, jak tylko lekarze pozwolą mi ponownie walczyć – zakończył Tom Aspinall.
Decyzja Brytyjczyka oznacza ogromną zmianę na szczycie kategorii ciężkiej UFC. Sam Aspinall nie zamierza jednak rezygnować ze sportowych ambicji. Pas oddaje, ale marzenia o powrocie na tron wciąż pozostają żywe.















