To oni zagrają w finale igrzysk! Od 0:2 do 3:2!

2 godzin temu
Kanada osłabiona brakiem Sidneya Crosby'ego była o włos od porażki w półfinale hokejowego turnieju olimpijskiego. Finlandia, mistrzowie z Pekinu sprzed czterech lat, prowadziła 2:0 na początku drugiej tercji. Jeszcze na 10 minut przed końcem meczu mogli liczyć na awans do finału. Wtedy jednak Kanadyjczycy odwrócili losy spotkania. Zwycięską bramkę zdobyli na 35 sekund przed końcem.
Kanada to kolebka hokeja na lodzie i widać to w medalowej klasyfikacji olimpijskiej wszech czasów. Dziewięć mistrzostw, cztery srebrne i trzy brązowe medale - to dorobek niezwykle imponujący. Na mistrzostwo w najważniejszej imprezie czterolecia czekają jednak od igrzysk w Soczi.


REKLAMA


Zobacz wideo Justyna Kowalczyk zrobiła coś niezwykłego! "Pamiętam ją"


Poprzednie igrzyska jednak Kanadyjczycy zakończyli na szóstym miejscu. Mistrzami olimpijskimi po raz pierwszy w swojej historii została reprezentacja Finlandii. W finale pokonali drużynę Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Półfinałowe starcie między broniącego swojego tytułu Finami, a głodnymi sukcesu Kanadyjczykami zapowiadało się więc fantastycznie.


Sensacyjny początek Finów
W reprezentacji Kanady zabrakło jednak Sidneya Crosby'ego. Największa gwiazda drużyny i bohater olimpijskich finałów z 2010 i 2014 roku z Finlandią zagrać nie mógł. Przeszkodziła w tym kontuzja kolana odniesiona w ćwierćfinałowym meczu z Czechami. 38-latek we Włoszech prezentował się świetnie - zdobył dwa gole i zaliczył cztery asysty.
Zobacz też: Polska straciła trenera, który dał nam 5 medali olimpijskich
Nieobecność Crosby'ego była szansą dla Finów. Szansą, którą na początku meczu wykorzystali bezbłędnie. Mikko Rantanen wyprowadził wciąż urzędujących mistrzów olimpijskich na prowadzenie jeszcze w pierwszej tercji, wykorzystując karę Sama Bennetta. Tuż po przerwie prowadzenie Finów podwyższył Erik Haula - co więcej, Finlandia grała wtedy w osłabieniu. Kanadyjczycy znaleźli się w krytycznej sytuacji.


Powrót Kanady w ostatniej minucie
Właśnie wtedy zaczęli grać, jak na Kanadyjczyków przystało. Tylko w drugiej tercji oddali aż 14 strzałów na bramkę Finów, przy zaledwie trzech próbach rywali. Na bramkę jednak musieli czekać do 15. minuty tej części spotkania. Na ławkę kar za grę wysokim kijem powędrował Anton Lundell, a po minucie część strat odrobił Sam Reinhart. Finowie jednak po drugiej tercji wciąż prowadzili 2:1.
Trzecia tercja również była prowadzona pod dyktando Kanady, jednak ich przewaga nie była aż tak znacząca, jak w drugiej. Czas mijał, ale Juuse Saros wciąż skutecznie strzegł dostępu do swojej bramki. Nie podołał jednak na 9 minut przed końcem meczu. Strzelcem wyrównującego gola okazał się Shea Theodore.
Na dwie i pół minuty przed końcem trzeciej tercji Saros końcówką kija wybił krążek lecący wprost do bramki, ale bramkarz Finów musiał przez kolejne dwie minuty zażarcie bronić dostępu do własnej bramki. Karę otrzymał Niko Mikkola. Gdy już wydawało się, iż Finlandia obroniła się, bramkę zdobył Nathan MacKinnon. Ostatnie 35 sekund meczu to rozpaczliwe ataki mistrzów olimpijskich, ale już po chwili stało się jasne - Finlandia nie obroni tytułu!


Drugiego finalistę turnieju hokeja na lodzie mężczyzn wyłoni spotkanie USA - Słowacja. Faworytami będą Amerykanie, mistrzowie świata sprzed roku.
Idź do oryginalnego materiału