To nie trwało długo. Tak zagrał Hurkacz w Miami

1 godzina temu
W pierwszej rundzie turnieju w Miami Hubert Hurkacz mógł upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Jego rywalem był Ethan Quinn, który pokonał go podczas Australian Open. Ponadto, od tamtej porażki nie wygrał żadnego z pięciu spotkań, więc mógł się zemścić i przełamać kiepską passę. Ostatecznie się to nie udało i poległ 2:6, 4:6 w nieco ponad godzinę.
Hubert Hurkacz (75. ATP) zaczął ten sezon bardzo dobrze. Podczas United Cup pokonywał m.in. Alexandra Zvereva i Taylora Fritza. Rzeczywistość w tourze okazała się jednak brutalniejsza. Wrocławianin spadł na 75. miejsce w rankingu ATP, a ostatni raz wygrał w styczniu podczas Australian Open.


REKLAMA


Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej


Hubert Hurkacz stanął przed szansą rewanżu
Wtedy odpadł z Ethanem Quinnem (56. ATP), z którym teraz mierzył się w pierwszej rundzie turnieju ATP w Miami. Przypomnijmy, iż podczas Australian Open Polak poległ 0:3 i od tamtej pory nie wygrał żadnego z pięciu meczów, w których wystąpił.


Teraz "Hubi" stanął przed szansą odwrócenia losu i rewanżu na wyżej notowanym rywalu. To spotkanie rozpoczęło się z niemałym opóźnieniem. Pierwotnie był planowany na godzinę 20:30-21:00 w środę 18 marca. Jednak z powodu trudnych warunków pogodowych musiał on zostać przełożony. Tenisiści wyszli na kort dzień później (tj. w czwartek 19 marca).
Zobacz też: Rosjanie wieszczą klęskę Igi Świątek
Ostatecznie mecz rozpoczął się przed godz. 18:00 (czasu polskiego). To spotkanie od samego początku było bardzo zacięte. Hukracz miał problemy z pierwszym podaniem, a przecież wszyscy wiedzą, iż to jest jego największy atut. Mimo to był w stanie wyjść na prowadzenie 2:1. Niestety chwilę później został przełamany na 2:3. Polak popełnił sporo błędów, które kosztowały go utratę gema.


Po tym przełamaniu Polak seryjnie zaczął się mylić. Ostatecznie poległ w pierwszej partii 2:6. Trzeba było mieć nadzieję, iż odwróci losy w kolejnej partii.
Drugi set był jeszcze bardziej zacięty, niż poprzedni. Tenisiści bronili pewnie bronili swoich podań, a jakby tego było mało, w siódmym gemie (3:4) w końcu zaczął funkcjonować serwis Hurkacza. W decydującej fazie tego seta więcej zimnej krwi zachował Amerykanin, który przełamał Polaka na 5:4, a następnie serwował na zwycięstwo w tym meczu. Hurkacz próbował jeszcze odmienić losy tego spotkania, ale było już za późno. Amerykanin triumfuje 6:4 i tym samym Polak żegna się z Miami po pierwszej rundzie.
Z kolei zwycięzca tego spotkania w drugiej rundzie zmierzy się z Casperem Ruudem.
Idź do oryginalnego materiału