
Jon Jones przekazał, iż prawdopodobnie nie wróci już do oktagonu UFC.
W ostatnich tygodniach głośno było o walce Jona Jonesa z Alexem Pereirą. Amerykanin nawoływał bowiem „Poatana”, aby ich starcie odbyło się podczas gali UFC, która zostanie zorganizowana 14 czerwca 2026 roku w Białym Domu. Reprezentant Kraju Kawy wyrażał zainteresowanie tym zestawieniem, jednak wygląda na to, iż cały plan mógł spełznąć na niczym.
Otóż Jones w rozmowie z Helen Yee przyznał, iż wyobraża sobie scenariusz, w którym nigdy nie wraca do oktagonu. Nie stwierdził wprost, iż walka z Brazylijczykiem się nie odbędzie, jednak ton jego wypowiedzi sugeruje, iż ma wiele wątpliwości co do tego pojedynku.
Myślę, iż to może być już koniec. Jestem wystarczająco młody, by rywalizować z jednymi z najlepszych zawodników na świecie, jestem wystarczająco zdrowy, by z nimi rywalizować, ale zawsze byłem przyzwyczajony do rywalizacji z absolutną czołówką. Więc sam nie wiem, to naprawdę wysoki poziom do utrzymania.
Więc może chodzi o to, żeby to zrobić, zrobić to dobrze i odejść w naprawdę dobrym momencie, rozumiesz? Nie chcę być jednym z tych zawodników, którzy raz wygrywają, raz przegrywają i nie pamiętają własnego imienia. Poznałem takiego zawodnika kilka lat temu, nie wiedział, kiedy ma urodziny, a to efekt wielu walk. Więc mi do tego daleko i nie chcę się przekonać, jak to wygląda.
– powiedział Jones w rozmowie z Helen Yee.
Trudno mu się dziwić, ponieważ Alex Pereira od momentu swojego debiutu w UFC sieje postrach wśród rywali. Gdyby Amerykanin przegrał, na jego dziedzictwie pojawiłaby się poważna skaza. Dlatego prawdopodobnie „Bones” walczy z myślami, czy walka z „Poatanem” jest mu rzeczywiście potrzebna.
Koniec Jona Jonesa?
Jon Jones (28-1, 1 N/C) to żywa legenda MMA i bezsprzecznie jeden z najlepszych zawodników w historii tego sportu. Chociaż można go nie lubić, jego sportowe osiągnięcia są niepodważalne. Mimo iż Amerykanin popełnił w swoim życiu wiele błędów, w oktagonie był bezbłędny. Świadczy o tym fakt, iż przez ponad dekadę żaden zawodnik na świecie nie był w stanie go pokonać.
Co prawda w ostatnich latach sportowa aktywność Jonesa drastycznie spadła, ale gdy przychodziło co do czego, udowadniał, iż nie ma sobie równych. Wystarczy wspomnieć, iż Jones po trzech latach rozbratu z oktagonem wrócił na walkę mistrzowską w nowej dla siebie kategorii wagowej.
W starciu, które zwieńczyło galę UFC 285, Jon Jones zmierzył się z Cirylem Gane, uznawanym wówczas za jednego z najlepszych ciężkich na świecie. Wracający po przerwie „Bones” zdominował Francuza, poddając go gilotyną już w pierwszej rundzie. Natomiast ostatni raz w akcji Jones był widziany w listopadzie 2024 roku, kiedy to stanął w szranki ze Stipe Miociciem. Były mistrz kategorii półciężkiej pokonał strażaka w czwartej odsłonie pojedynku.
ZOBACZ TAKŻE: Zamieszanie po walce Wikłacza w UFC. Rywal klepał przez pomyłkę
Czy Jon Jones faktycznie zakończy karierę? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, ponieważ popularny „Bones” zmienia zdanie w zależności od tego, którą nogą wstanie. W przeszłości 38-latek wielokrotnie zapowiadał, iż przechodzi na sportową emeryturę, a następnie ogłaszał, iż jednak wraca. Niewykluczone, iż tym razem będzie podobnie.

2 godzin temu
















