To koniec, "cyrk" zamknięty! Piłkarz Rakowa przerwał milczenie

1 godzina temu
Saga tranaferowa z udziałem Leonardo Rochy oficjalnie dobiegła końca. Przynajmniej w kontekście pozostania w Zagłebiu Lubin. "Czas się pożegnać" - napisał Portugalczyk w mediach społecznościowych, potwierdzając odejście z ekipy "Miedziowych".
Leonardo Rocha z powodu małej liczby minut otrzymywanych od byłego już trenera Rakowa, Marka Papszuna, w trakcie rundy jesiennej, został wypożyczony do Zagłębia Lubin. Tam stał się gwiazdą i czołowym napastnikiem ligi. W 11 meczach ligowych zdobył siedem goli i liczył na pozostanie w Zagłębiu. "Medaliki", widząc dobrą formę Portugalczyka, skróciły jednak jego wypożyczenie i zaprosiły ponownie do Częstochowy.

REKLAMA







Zobacz wideo Jak zagra Legia na wiosnę? Papszun: Będziemy walczyć o życie



To nie kończyło sprawy, bo "Miedziowi" w umowie zapewnili sobie możliwość wykupu napastnika za - jak wynika z nieoficjalnych doniesień medialnych - 900 tysięcy euro. Po powrocie Rochy do Rakowa, Lubinianie próbowali jeszcze zatrzymać gracza, ale na własnych zasadach za kwotę mniejszą o ok. 200 tysięcy euro od wcześniej ustalonej. "Medaliki" się na to nie zgodziły i ostatecznie temat upadł. We wtorek mierzący 200 cm wzrostu snajper pożegnał się z fanami Zagłębia.


Leonardo Rocha odchodzi z Zagłębia
"Czas się pożegnać i nie jest łatwo znaleźć słowa w tej sytuacji. Dawałem wszystko tej drużynie, reprezentowałem jej barwy z dumą, zaangażowaniem i szacunkiem do tej koszulki" - napisał 28-latek.


"Niestety, choćby gdybym chciał zostać i zaakceptował wszystkie przedstawione mi warunki, klub nie zdecydował się na transfer definitywny. To część futbolu, chociaż bolesna. Szanuję tę decyzję, ale nie kryję smutku z powodu odejścia. Wierzyłem, iż mam jeszcze wiele do zaoferowania" - dodał.






Zagłębie na własne życzenie straciło bramkostrzelnego napastnika i musi szukać wzmocnień na tę pozycję. Według Piotra Koźmińskiego z goal.pl na celowniku "Miedziowych" znalazł się 26-letni Węgier Levente Szabo, który w tej chwili broni kolorów drugoligowego niemieckiego Eintrachtu Brunszwik.
Idź do oryginalnego materiału