Anże Grmek nie miał łatwego wejścia w sezon ligowy. Na sam początek dwa trudne wyjazdy, przy czym mecz domowy z Trans MF Landshut Devils zaczął od jedenastego biegu. Obecne wyniki jasno pokazują, iż jest nad czym pracować, ale istnieje szansa na przełomowy sezon dla Słoweńskiego żużlowca. Jak sam przyznaje, w tej chwili notuje mnóstwo wzlotów i upadków, ale to tylko hartuje jego ducha.
– Są wzloty i upadki, ale nie możesz dać się tłamsić przez słabsze momenty. Cały czas musisz walczyć na torze, aby pewnego razu to wszystko do ciebie wróciło. Oczywiście po ostatnich treningach i meczach wiem więcej odnośnie do naszego toru – powiedział Słoweniec po zakończonym meczu dla speedwaynews.pl. – Większość włożyła naprawdę dużo serca w to spotkanie, więc chcieliśmy się zaprezentować jak najlepiej na torze. Dla mnie to był znakomity mecz. Trochę mi zajęło znalezienie odpowiednich ścieżek na tymże torze. Najważniejsze, iż wreszcie czułem się dobrze na motocyklu.
Poszerza horyzonty
Młody Słoweniec wreszcie zapoznał się z brytyjskim żużlem. Po wielu próbach, podpisał on umowę z Plymouth Gladiators, gdzie zadebiutował na torze w Oksfordzie. Efekt? Wykluczenie oraz trzy zera, ale wszystko ma swój cel. Anże Grmek przyznał, iż to było dla niego świetne przeżycie i chce jak najwięcej wyciągnąć ze swoich brytyjskich przygód.
– Szczerze to jestem z siebie dumny – przyznał. – To był mój prawdziwy pierwszy raz w Wielkiej Brytanii, podobnie jak na torze. Do tego Oksford, który jest naprawdę ciężkim torem do opanowania. W swoim pierwszym starcie wyszedłem świetnie, ale nie mogłem opanować motocykla na tej nawierzchni. Cały czas się uczę, dlatego pojechałem do Wielkiej Brytanii.
Grmek wybrał naprawdę wymagający domowy tor w Plymouth. Choć sam owal przeszedł parę zmian, co uatrakcyjniło rywalizacje, tak naprawdę przez cały czas wymaga więcej umiejętności od przeciętnego polskiego toru. Anże będzie miał okazję do treningu przed swoim debiutem, gdzie powalczy 16 maja z Scunthorpe Scorpions. Wcześniej pozna tory w Glasgow (8 maja) oraz Workington (10 maja).
– Chcą zorganizować dla mnie trening przed pierwszym meczem. To na pewno mi pomoże. Dlatego właśnie jadę do Wielkiej Brytanii, aby poznawać trudne tory. Chcę się nauczyć jeździć na takich nawierzchniach – mówi. – Rozmawiałem z nimi w zeszłym roku, ale nie mogliśmy się porozumieć odnośnie kontraktu. Pozostawaliśmy w kontakcie, a kiedy szukali zastępstwa, zadzwonili do mnie i doszliśmy do porozumienia.
Prawdziwy horror
Anże Grmek brał udział w słynnym turnieju eliminacyjnym DME w Pardubicach, gdzie skumulowano dwie grupy w innowacyjnej formule 44 biegów. Efekt? Grmek liczy, iż to był ostatni raz, podobnie jak kilku innych zawodników. Sam żużlowiec przyznał, jak bardzo dziwne to było doświadczenie i liczy, iż już nigdy nie będzie musiał tego doświadczać.
– To był koszmar, naprawdę – przyznał. – To było okropne. Zdecydowanie było inaczej niż zazwyczaj. Kiedy wyjechałeś do pierwszego wyścigu, potem mogłeś sobie zrobić herbatę i dopiero wyjechać. Zawodnicy w trakcie zawodów wychodzili do sklepu. To było coś niecodziennego. Mam nadzieję, iż to był ostatni raz – dodał na koniec.
Anze Grmek













